Strona główna




Wolny rynek to wolność umów

Poniżej publikujemy list od Wojciecha Czarnieckiego, dotyczący artykułu "Lokata 1-sekundowa", a pod nim polemikę jego Autora, p. Stanisława Chmielewskiego...

Od: "Wojciech Czarniecki"
Do: "strona prokapitalistyczna"
Temat: Lokata 1-sekundowa
Data: 9 lutego 2010 17:30

Pan wybaczy ale czym innym (pojęciowo i od strony prawnej, wystarczy prównać umowy z bankiem) jest lokata a czym innym depozyt, wywód przypomina paradoks Zenona z Elei; w którym wykazuje się, że strzała wystrzelona nie może się poruszać. Już satrożytni odróżniali pożyczkę (lokata terminowa) od depozytu nieprawidłowego, o którym mówili Rzymianie, że ma być "tantundem iusdem generis, qualitatis et bonetatis". Z tego, że w kasie dużej firmy, mimo wypłat i wpłat, pozostaje stale pewna kwota, nie wynika, że kasjerce wolno niepostrzeżenie obracać nią np: na giełdzie ( przyłapana na tym odpowiada za defraudację).
Niewypłacalność banku jest wpisana w mechanizm rezerwy cząstkowej. Im większa podstawa tej kreacji tym większe prawdopodobieństwo upadłości banku, mimo ubezpieczeń wzajemnych ( to właśnie przerabiają od roku banki zachodnie, od USA na Islandii kończąc).

Pozdrawiam
Wojciech Czarniecki

Pan Wojciech Czarnecki zamieścił komentarz do mojego ostatniego wpisu: "Lokata 1-sekundowa", który wymaga pewnych wyjaśnień. I z którego być może wynika, że Pan Wojciech uważa, że wie lepiej jakie umowy powinni zawierać inni ludzie. Jest to postawa bardzo niebezpieczna, od której już tylko krok do interwencjonizmu i regulacji państwowych, gdyby na przykład Pan Wojciech został urzędnikiem.

Chce Pan powiedzieć, że w umowie z bankiem ma Pan zagwarantowane, że Pana pieniądze nigdy nie opuszczą gmachu banku? Ciekawe. Próbował Pan kiedyś wypłacić powiedzmy 50 000PLN bez wcześniejszego powiadomienia banku o tym fakcie?

Problem Zenona z Elei polega na tym, że nie bardzo rozumiał zagadnienia jakim jest czas i myli pojęcia odnoszące się do danej chwili czasu z pojęciami uwzględniającymi upływ czasu. Jeżeli Pan chce mogę to Panu zademonstrować: proszę wziąć ciężki przedmiot i upuścić go na bosą stopę. Jest to prawdopodobnie jedyny i zarazem gwarantowany sposób, żeby Panu tą sprzeczność wytłumaczyć.

Po cytacie: "tantundem iusdem generis, qualitatis et bonetatis" wnoszę, że jest Pan po lekturze książki prof. de Soto o pieniądzu, bankowości i cyklach koniunkturalnych. Już po lekturze pierwszego rozdziału można nabrać wątpliwości, czy profesor de Soto jest aby na pewno zwolennikiem wolnego rynku. Podstawową zasadą wśród, jak ujął to Ludwig von Mises działających wolnych ludzi, powinna być swoboda w zawieraniu dowolnych umów. Z umów tych oczywiście należy się wywiązywać, pod groźbą bankructwa, ale przecież nie wolno nam ingerować w dobrowolnie zawarte umowy pomiędzy dwoma odpowiedzialnymi podmiotami.

To przecież my, Polacy, mamy doświadczenie z socjalizmem i znamy ludzi którzy mówili nam, co dla nas jest dobre, a co nie. Czyż właśnie Strona Prokapitalistyczna nie została stworzona po to, by walczyć z tego typu działaniem ze strony urzędników, którzy chcą kontrolować nasze życie pod każdym kątem.

I teraz, to jest ważne, dobrowolnie zawarta umowa pomiędzy dwoma wolnymi ludźmi, nie ważne jaka by nie była, nie może mieć szkodliwego wpływu na gospodarkę. Kto uważa inaczej pragnie, być może skrycie, wpływać na wybory i działanie innych ludzi. Nie ma to nic wspólnego z wolnym rynkiem a nosi obiegową nazwę "socjalizm".

Wracając do komentarza pana Wojciecha. Czy pan nie rozróżnia, że umowa z kasjerką jest faktycznie taka, że żaden banknot nie może opuścić pomieszczenia kasy a umowa z deponentem jest taka, że po określonym czasie zostaje wypłacony procent?

Jeżeli uważa Pan, że bankowcy źle wykonują swój zawód, a Pan tworząc bank depozytowy będzie lepiej spełniał oczekiwania konsumentów, to proszę spróbować. Mógłby Pan na przykład reklamować się hasłem:"wpłać do naszego banku 100PLN za rok będziesz musiał zapłacić zaledwie dodatkowe 50 PLN za przechowanie tamtych 100".

A jeżeli dwoje innych dorosłych odpowiedzialnych ludzi zawarło między sobą dobrowolną umowę to proszę zostawić ich w spokoju i pozwolić DZIAŁAĆ. Ludzkie działanie wolnorynkowe NIE MOŻE mieć negatywnego wpływu na gospodarkę bo na tym właśnie polega wolne i nieskrępowanie działanie.

Co innego interwencjonizm państwowy, ale to zupełnie inna historia.

Stanisław Chmielewski
(15 luty 2010)

PS. Profesor de Soto mówi o przeniesieniu własności w przypadku depozytu nieprawidłowego. Być może to jakieś nieścisłości w tłumaczeniu, ale ta teza nie wytrzymuje krytyki. Jedną z podstawowych cech własności jest to, że właściciel, jeśli zechce, może tą rzecz zniszczyć, sprzedać itd. Tymczasem depozytariusz absolutnie nie, bo nie taka była umowa. O przeniesieniu własności mówimy np. podczas sprzedaży samochodu. Nowy właściciel po wywiązaniu się z umowy (uregulowaniu płatności) może ze swoją własnością (samochodem) zrobić co mu się tylko podoba. Nie mieszajmy definicji słów bo nigdy nie będziemy się w stanie ze sobą porozumieć.

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)


Opinie Czytelników:

Od: "Wojciech Czarniecki"
Do: "strona prokapitalistyczna"
Temat: Wolny rynek to wolność umów
Data: 18 lutego 2010 11:08

Ponownie przypisuje mi Pan wypowiedzi których nie ma w moich komentarzach. Ja próbuję pokazać związki przyczynowe między wydarzeniemi na rynku, Pan zaś przpisuje mi chęć ustanowienia regulacji nakazujacej lub zakazującej jakąś czynność. Ma Pan rację, że urzędnik gdy wykaże się mu szkodliwość czegokolwiek, zaraz będzie ustanawiał przepis zakazujący nie licząc się z kosztami i opinią tych których on dotyczy. Z drugiej strony wolny rynek to nie rynek na którym panuje samowola. Każda transakcja bądz umowa na wolnym rynku ma być uczciwa. Tam gdzie dochodzi do oszustwa, wymuszenia, powinna istnieć możliwość zaskarżania takich czynów jako prawem zabroniony (np.:piramidy finansowe). Proszę zauważyć, że istnieje przymus ze strony pracodwcy a także fiskusa do zakładania kont bankowych ( gdzie tu swoboda zawierania umów).Czyżby swoboda w zawieraniu dobrowolych umów obejmowała, umowę między złodziejem a paserem, między bandytami ustalającymi zasadę podziału spodziewanego łupu, a może umowa Ribbentrop-Mołotow (rynek transakcji międzypaństwowych jest ciągle wolny) powinna dalej obowiązywać. Nie można zacierać różnicy między swobodą oceny czynów od strony etycznej bądz ich użyteczności ( wartościwanie jest podstawą wszelkich wyborów), a tendencją do szczegółowych regulacji prawnych.Dlatego mam prawo mówić co jest dobra a co złe, natomist nie mam prawa zmuszać innych do podzielania mych wartości poza tymi które wspólnie uznaliśmy za podstawowe i obligatoryjne. Wielu błędnie odczytuje opór Misesa przed dopuszczeniem ocen etycznych do ekonomii. Jego zdaniem ekonomia jest nauką o skutecznych metodach osiągania celów działanie. Dlatego wybory celów nie mają tu znaczenia, ważne są związki przyczynowe elementów warunkujących wystąpienie pewnych zjawisk ekonomicznych. Ale to nie oznacza, że nie mamy prawa dokonywać ocen, po prostu będą one poza ekonomiczną argumentacją.


Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię