kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna


Problem lizboński



Traktat z Lizbony (TL) to traktat rewizyjny, tzn, dokonuje zmiany w nadal obowiązujących traktatach stanowiących UE czyli w:

Traktacie o Unii Europejskiej (TUE)
Traktacie ustanawiającym Wspólnotę Europejską (TUWE) i
Traktacie ustanawiający Europejską Wspólnotę Energii Atomowej TUEWEA).

Naszym parlamentarzystom do głosowania przygotowano:

64 strony maszynopisu UZASADNIENIA do wniosku o ratyfikację Traktatu Lisbońskiego zmieniającego TUE, i TUWE, oraz TUEWEA.
290 stron Traktatu wraz z załącznikami a w tym
173 strony samego Traktatu Lisbońskiego.

TL jako tekst rewizyjny to tylko zbiór poprawek do TUE, TUWE, TUEWEA. Nie jest to więc tekst jednolity nadrzędnego prawa europejskiego.

Samo przeczytanie tak obszernego materiału jest ogromnym wysiłkiem a zrozumienie nie jednolitego tekstu, gdy co chwilę trzeba sięgać do odwołań w TUE, TUWE i TUEWEA jest mało prawdopodobne. Dla utrudnienia zrozumienia tekstu parlamentarzystom w dokumentach sejmowych do ustawy o ratyfikacji TL nie udostępniono umów, do których traktat się odwołuje tzn: TUE, TUWE i TUEWEA. Każdy może się o tym przekonać zaglądając na: http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/280

Jestem przekonany, że politycy wypowiadający się za, lub przeciw TL robią to bez znajomości jego tekstu, lub choćby samego uzasadnienia. Rozsądny przeciwnik TL zamiast tworzyć, lub powtarzać niesprawdzone opinie mógłby skwitować swój sprzeciw argumentem, że nie podpisuje się bardzo ważnej umowy, której nie da się przeczytać ze zrozumieniem i która na dodatek podawana jest do akceptacji w wersji niejednolitej, co jeszcze bardziej to zrozumienie utrudnia i samo w sobie budzi nieufność. Tymczasem PIS-owi przeciwnicy TL wzorem swoich przegranych romantycznych przodków okopali się na pozycji obrońców dusz i moralności walcząc o gwarancję niezmienności zgłoszonej przez Polskę Deklaracji nr 61, zastrzegającej kompetencję państw członkowskich do stanowienia prawa w zakresie moralności publicznej, prawa rodzinnego, a także ochrony godności ludzkiej i poszanowania fizycznej i moralnej integralności człowieka". I nie miałbym nic przeciwko tym szlachetnym ideałom, gdyby PIS szkiełkiem i okiem zwarzył również na dobro polskiego kapitału. Niestety Deklaracją nr 62 Polska zgodziła się na akceptację ustanowionych w Karcie Praw Podstawowych praw pracowniczych i społecznych tym samym to, co umożliwiło bogatym społeczeństwom zgromadzić dzisiejszy kapitał i co w brytyjskim protokole wzmacnia gospodarkę, PIS z karty wyłączył. Przywileje socjalne w biednej Polsce, takie same jak w bogatych krajach członkowskich, najwyraźniej pasują liberalnej i pro-rynkowej PO, której - jak wynika z deklaracji jej lidera - protokół brytyjski nie jest potrzebny w żadnym zakresie nawet tym gospodarczym.

Bardzo źle oceniam rozsądek i obywatelską postawę zwolenników Traktatu Lizbońskiego, którzy bez znajomości umowy z dużym zaangażowaniem namawiają innych do akceptacji TL w ciemno ! Sprawiają wrażenie prostych akwizytorów namawiających nas do produktu nie z przekonania, lecz dla korporacyjnego interesu partii i administracji. Wcale mnie nie dziwi, że biurokraci wszystkich krajów zjednoczyli się w aplauzie dla tak skomplikowanego prawa i w strategii jego ratyfikacji przez nich samych, byle tylko nie przez społeczeństwo w drodze referendum.

Lewicowi intelektualiści ubierają, przeciwników Traktatu, w moherowe berety i zamykają w ciemnogrodzie PIS-owskiego soc-nacjonalizmu. Tymczasem jako polski, ani PIS-owy, ani Platformiany obywatel mam zwyczajnie mocno nadszarpnięte zaufanie do elit politycznych. Mam też ograniczone zaufanie do UE i do najpotężniejszych w niej Niemców między innymi po tym jak w trakcie gry zmienili jej zasadnicze reguły, dodając sobie siły głosów w UE naszym kosztem!! W okresie kreowania USA na długo, zanim dojrzały one do uchwalenia konstytucji, zapewnieniem dobrych intencji większych i silniejszych członków Unii było przyznanie mniejszym i słabszym stanom takiej samej liczby głosów w Kongresie, każdy stan miał po jednym. Właśnie po to, żeby wszyscy byli równi sobie, żeby nikt nie rządził innymi. W naszej historii mieliśmy wiele dowodów na wielką interesowność w polityce... Nie łudźmy się więc, że możni Europy wciągają nas do siebie z dobrego serca i w trosce o nasze interesy!

O tym, że po ratyfikacji TL możliwa będzie jeszcze łatwiejsza zmiana reguł już bez naszego (Polski) udziału ostrzega:

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=482&Itemid=47

Ja obywatel chciałbym nie tylko przeczytać i zrozumieć, ale jeszcze coś z TL zapamiętać, tym bardziej, że przecież nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. Polska konstytucja, mimo że daleka od ideału prostoty jest jednak zrozumiała, co pozwala mi się do niej w razie krzywdy odwołać, nie chcę jej zamienić na coś niewspółmiernie bardziej skomplikowanego! Chcę pozostać wolnym człowiekiem znającym i rozumiejącym swoje prawa i obowiązki.

Mierzi mnie, gdy lewacy larum grają o wstydzie, awanturnictwie i europejskim dramacie z powodu polskich przepychanek wokół TL. Tymczasem np. słowacka opozycja już po raz czwarty odmówiła w parlamencie poparcia ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego a głosowanie w tej sprawie odłożono na czas nieokreślony: http://www.itvp.pl/info/news.html?channel=-1&news=680386. Rządy Irlandii, Szwecji i Danii, odłożyły ratyfikację bo pracują nad tekstem jednolitym po to aby móc się zapoznać z tym, co mają ratyfikować. O podobny rozsądek apeluję do naszych!

W treści, przygotowanego posłom, uzasadnienia nie znalazłem objaśnienia jakie negatywne konsekwencje dla UE i Polski miałoby nie ratyfikowanie TL. Wbrew histerii rozgłaszanej przez lewicowych intelektualistów nie będzie tragedii, gdy Polska odłoży na jakiś czas ratyfikację, a nawet gdy odrzuci TL, podobnie jak nie stało się nic złego, gdy ojciec Rydzyk przekonał Francuzów i Holendrów aby odrzucili Konstytucję Europejską.

I na koniec smutna refleksja o nadgorliwości. Tracimy czas na dyskusję o ratyfikacji TL, a przecież może się okazać, że trzeba go będzie znowu recyclingować, gdy jedno z państw go nie przyjmie! Nie wystawiajmy się więc na języki, ustawmy się na końcu kolejki i zobaczmy co zrobią inni.

Andrzej Wianecki
(28 kwietnia 2008)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)






Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów