kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna


Jak prawicowa jest prawica europejska?



Pewnym paradoksem jest to, że wzmiankę nazwiska peruwiańskiego wolnorynkowego ekonomisty, Hernando de Soto - ocena książki którego znajduje się na tej stronie - można znaleźć w wystąpieniach byłego prezydenta USA, Billa Clintona. Przedstawiciela sceny na lewo od centrum. Natomiast dokumenty EPP ED - frakcji prawicowej w Parlamencie Europejskim - opublikowane ostatnio w Międzynarodowym Przeglądzie Politycznym (nr 7/2004) rzucają pewien cień na prawicowość idei klubu. Czyżby europejska centro-prawica niedostatecznie akcentowała kwestie wolnego rynku?

Po niedawnych wyborach do Parlamentu Europejskiego warto zastanowić się nad tym problemem dokładniej. Tym bardziej, że ich wyniki dają ciekawą kompozycję polityczną. Pojawili się przedstawiciele opcji euro-sceptycznej (jednak różnego wcielenia; są i tacy dla których UE jest wciąż zbyt mało socjalistyczna). Na uwagę zasługuje sukces Brytyjskiej Partii Niepodległości (UKIP), która wspiera wyjście ich kraju z Unii Europejskiej. Dodajmy tu, że do podobnej opinii doszła baronessa Margaret Thatcher w swojej książce Statecraft. Przy kwestii brytyjskiej warto odnotować stosunek Partii Konserwatywnej do idei integracji. W ich manifeście wyborczym odnajdujemy wiele zastrzeżeń wyartykułowanych w stosunku do UE. Będzie jeszcze mowa o tym zagadnieniu w części późniejszej.

EPP-ED (European People's Party - European Democrats) [Czy pamiętamy historię słowa People's w nazewnictwie ? przyp. MJ]

W tej analizie, z powodu choćby miejsca jej zamieszczenia, skupimy się na mechanizmach rynkowych; bez wdawania się w ocenę np. polityki zagranicznej i zagadnienia budowy jedności europejskiej. (Choć hasła dotyczące wspólnej polityki zagranicznej, niestety pojawiają się w dokumencie EPP-ED)

Powróćmy do rozważań nad ideami frakcji prawicowej. W dokumencie zamieszczonym w MPP można oczywiście odnaleźć pewne elementy filozofii wolnego rynku (która to najprościej powinna wyrażać się niskimi obciążeniami podatkowymi). Wzbudzają jednak pewne wątpliwości pojawiające się często zamiłowania do ręcznego sterowania procesami rynkowymi. Kolejne znaki zapytania odnośnie prawicowości pojawiają się kiedy odnajdujemy zwroty o "społecznej gospodarce rynkowej". To coś jakby pamiętne hasła typu "stabilizacja i rozwój" - dwa elementy logicznie wykluczające się wzajemnie.

Najwięcej wątpliwości zwolennika wolnego rynku budzi chyba wspomniana powyżej tendencja do tworzenia mechanizmów odgórnie. Przy takim modelu ktoś uzurpuje sobie prawo go budowania jakiejś struktury. Taka wizja ma mało wspólnego z wolnym rynkiem, przynajmniej w najbardziej oczywistym jego rozumieniu (nazwijmy go klasycznym, czyli najbliższym oryginalnemu znaczeniu). W tym układzie rolą rządów jest umożliwienie działania gospodarczego, a nie jego regulowanie. Nie jest przypadkiem stwierdzenie, że największe wynalazki dokonały się bez szczegółowego planu powziętego zawczasu. Były efektem zwykłego wykorzystania pojawiających się szans (często spontanicznych), które wcześniej ciężko byłoby ledwie nakreślić. O tym chyba EPP-ED zbyt często zapomina.

Dokument składa się z wielu szczegółowych podpunktów tyczących indywidualnych zagadnień. Brakiem obiektywności byłoby stwierdzenie, że nie ma tam spostrzeżeń słusznych. EPP-ED widzi konieczność obniżenia podatków, jak również deklaruje potrzebą istnienia różnych systemów podatkowych w poszczególnych krajach członkowskich, dzięki czemu pojawia się naturalny element konkurencji. Jednak znajdujemy też wyrażenia typu "skoordynowanej definicji podstawy opodatkowania." Wbrew pojawiającym się głosom o harmonizacji podatkowej dokument pozostawia jednak państwom wolny wybór poziomu podatków. Ale co to może oznaczać w praktyce?

Mówi się o "zniesieniu subsydiów, niewidzialnych barier oraz innych deformacji rynku", ograniczeniu biurokracji i niskich podatkach. W bliskim jednak sąsiedztwie można odnaleźć hasło o "odpowiedzialnej pod względem społecznym gospodarce rynkowej", czy "przepisach opieki społecznej dla osób, które nie radzą sobie same". Przy okazji omawiania problemu zdrowej żywności 'od producenta do konsumenta' czytamy o "zaostrzeniu wymogów i kontroli" na wszystkich etapach: od produkcji, poprzez transport i dystrybucję produktów. Marzenia piękne, jednak zupełnie nierealne. W obliczu deklarowanego ograniczenia biurokracji wręcz groteskowe. Sprawa jest godna uwagi nie dla samego rozbawienia, lecz dla przypomnienia, że diabeł tkwi w szczegółach. Te zaś powodują logiczne konsekwencje niezależnie od woli.

Motyw strategii lizbońskiej pojawia się w formie wezwania do "skutecznego jej wdrożenia". Jest to jednak postawienie wozu przed koniem. Nie zapominajmy, że braki osiągnięć na drodze ku najbardziej dynamicznej gospodarce świata są efektem przeregulowania i, z samej swej natury, nie mogą dać pozytywnych rezultatów. Dobrze tezę tę przedstawia stwierdzenie "you have to walk the walk not talk the talk" (trzeba maszerować marsz zamiast gadać swoje). Z chwilą pojawienia się większej wiary w rynek wzrost gospodarczy, będący jego nieodłącznym produktem, sam się pojawi. Nie potrzebne będą tu żadne strategie, mapy drogowe czy harmonogram prac.

Dowód niezastosowania tego prawidła znajdujemy choćby przy dyskusji o kulturze. Czytamy tu o "włączeniu aspektów kulturalnych w programy prowadzone przez Fundusz Strukturalny". Jest to niestety proste zastosowanie modelu rozdzielczego typu, wam kultura się należy, jak psu buda. Kto, jeśli nie klient, ma decydować co kulturą jest a co nie. Czyżby jakieś autorytety niezadowolone ze wzrastających obciążeń podatkowych (które same wcześniej pośrednio proponowały) będą publikować dramatyczne listy do władz? Zapomina się tu także opinię Margaret Thatcher, że uspołeczniony talent więdnie.

Przy okazji kultury wspomnijmy i o nauce. Odnaleźć tu można logiczną opinię o koncentracji na potrzebach klienta. Następnie jednak, w kontekście badań naukowych widzianych jako motor rozwoju, dochodzimy do uwagi o "możliwości skorzystania ze zwolnień i ulg podatkowych". Wolnorynkowiec logicznie spyta - dlaczego tylko tutaj i dlaczego tylko ulgi i odliczenia. Czy wprowadzenie niskiego opodatkowania, czyli niskiej redystrybucji dochodu, nie dałoby pozytywnych efektów i w innych sferach działalności?

Starzejące się społeczeństwo w krajach europejskich jest faktem i problemem (do roku 2050 przewiduje się wzrost natężenia zjawiska o 100%). Jednak wyjście z niego to nie postulowane przez EPP-ED szukanie reformy świadczeń publicznych, tak aby system opieki był wypłacalny, w dalszym ciągu pozostając publicznym. Jest to wyjście krótkowzroczne. Poza tym, nie zmienia natury problemu lecz ją częściowo koryguje. Klucz tkwi w powrocie do wartości konserwatywnych: odpowiedzialności fiskalnej czyli niewydawania więcej niż się zarabia, oszczędności, poczucia obowiązku na poziomie rodziny i lokalnej społeczności (wtedy ucina się możliwości defraudacji). Dokument frakcji prawicowej nie idzie niestety tak daleko. Wszak idee takie, choć sprawdzone, nie są obecnie popularne. Zauważmy również, że Frakcja EPP-ED w PE popiera wprowadzenie konstytucji UE, jako m. in. środek na wzmocnienie pozycji Parlamentu w organach Unii. Dodajmy, że projekt zawiera Kartę Praw Podstawowych, koszty wprowadzenia której są znaczne. Zauważają to choćby brytyjscy konserwatyści.

Partia Konserwatywna Wielkiej Brytanii

W rozważaniach na temat prawicy na naszym kontynencie zastanówmy się nad sytuacją na wyspach brytyjskich. Obecnie Partia Konserwatywna jest tam w opozycji. Po niedawno przyjętym projekcie konstytucji UE, Wielka Brytania skupia nadzieje jako kraj, który może odrzucić projekt w referendum. Nie jest to zresztą jedyny taki kraj. W dużej mierze jednak referendalne odrzucenie konstytucji UE może zdarzyć się właśnie dzięki wizji konserwatystów. Przeglądając manifest partii przygotowany na ostanie wybory do Parlamentu Europejskiego znajdziemy treści miłe dla ucha zwolennika wolnego rynku. Oto niektóre z nich.

Fakt, że konserwatyści są przeciwko projektowi konstytucji UE nie jest jeszcze ważny jako sam w sobie. Ważniejsze są powody. Otóż Partia Konserwatywna promuje różnorodność, a nie socjalistyczną harmonizację. Większe prawa dla UE ponad państwami członkowskimi oznaczają jeszcze większą regulację produkującą spowolnienie gospodarcze. Kluczem - zdaniem konserwatystów - powinna być współpraca, a nie harmonizacja. Konstytucje posiadają narody; państwa powinny podpisywać traktaty. Tam, gdzie naturalnie lepiej z problemami mogą radzić sobie państwa, to one właśnie powinny mieć decydujący głos (zmieniając w tym świetle acquis communautaire).

W kwestiach gospodarczych konserwatyści zauważają, że wypowiedzi unijnych działaczy nie mają pokrycia w faktach. Efektem tego jest pogarszająca się produktywność w UE porównując ją do USA (wbrew wspomnianej już strategii lizbońskiej). Znajdujemy też krytykę rozwiązań Karty Praw Podstawowych. Ważny jest sprzeciw konserwatystów w stosunku do wprowadzenia euro. Klucz do prosperity widzą w przywiązania do konkurencyjności, jak i w tym, że wprowadzenie praw socjalnych w ich proponowanym kształcie spowodowałoby dalsze problemy ekonomiczne. Krótko pisząc, konserwatyści, potrafią liczyć. To, ich zdaniem, jest znaczenie myśli "bycia w Europie, ale nie pod rządami Europy" (powiedzmy, pod rządami UE).

UKIP (United Kingdom Independence Party)

Dalej niż Partia Konserwatywna idzie Brytyjska Partia Niepodległości (UKIP), która okazała się trzecią siłą podczas ostatnich brytyjskich wyborów do PE zdobywając ponad 16% głosów. Powstała ona po to aby wyprowadzić Wielką Brytanię z Unii Europejskiej po przeżytym rozczarowaniu tą instytucją. UKIP obawia się utraty własnej waluty, jest krytyczna widząc biurokratyczny charakter UE, znajduje brak pokrycia w rzeczywistości głoszonych unijnych haseł, rzekomo wolnorynkowych (jako kontrast pojawia się NAFTA). Co ważne, partia - deklarując przywiązanie do wolności słowa i sprzeciw wobec poglądów rasistowskich - sprzeciwia się popularnej obecnie politycznej poprawności. Pewne obawy wyznawcy wolności może wzbudzić niechęć partii do imigracji. Imigranci są wszak pomocni dla gospodarki. W dużej części wykonują proste czynności, które zwykle nie są przedmiotem zainteresowania rodzimych pracowników.

Przed ostatnimi wyborami Partia Niepodległości miała trzech przedstawicieli w PE. Teraz liczba ta zwiększy się najprawdopodobniej do dwunastu.

Podsumowanie

Jak widać prawica w Parlamencie Europejskim w formie Frakcji EPP-ED i mechanizmy wolnorynkowe nie muszą być znaczeniami tożsamymi. Dlaczego jednak powinno nam tak zależeć na przestrzeganiu prawideł wolnorynkowych? Odpowiedź wydaje się prosta, choćby z perspektywy historycznej. Wszędzie tam, gdzie ingerencji prawnych w gospodarkę było i jest mniej, sytuacja wygląda o wiele lepiej. Proste to jak dwa i dwa cztery. Zatem eksperymenty ze 'społeczną gospodarką rynkową' należy traktować z należnym jej dystansem.

Marek Janik
(12 lipca 2004)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)






Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów