Strona główna


Obawiam się eurobiurokratów

Odnoszę się do ostatniego tekstu Pana Tomasza Laskowskiego, w którym, nieco ironicznie, odnosi się on do tekstu Pana Krzysztofa Kurdyły. Skoro swego adwersarza Pan Tomasz Laskowski zdemaskował jako anarchokapitalistę i już upraszcza polemikę (bo tych przepychanek dyskusją nazywać nie należy) - przecież argumenty zaetykietowanego oszołoma są jakby mniej poważne - pozwalam sobie wejść między ostrza tych szermierzy.

Pana Laskowskiego nazwałbym "prawofilem" gdyby prawo było prawem, ale przy jego podejściu do tego problemu ("A absurdy prawne były, są i będą się pojawiać - niedoskonałość prawa, i tyle.") nazwę go "lewofilem" choć sam utrzymuje, że jest prawnikiem. Prezentuje sposób traktowania ludzi-obywateli dający się sprowadzić do stwierdzenia "zaufanie jest dobre ale kontrola lepsza" - to na pewno nie anarchokapitalizm - to totalitaryzm w swej groźnej postaci.

Gdy w Polsce "obalano komunizm" zapadły mi w pamięć deklaracje któregoś z przywódców, z którymi wiązałem wielkie nadzieje: "oby ludzie nie musieli żyć łamiąc prawo, a państwo nie musiało tego tolerować", czy jakoś tak, a teraz zmniejszeniu uległ i zakres swobód obywateli i stopień tolerancji władz przy znacznym pogorszeniu jakości prawa. Więc nadal plączemy się po jego granicach. Pan Laskowski lekceważąc niedoskonałości tak ochoczo i pośpiesznie stanowionego prawa, połączone z niechęcią do eliminowania absurdów prezentuje niezachwianą wiarę w skuteczność tego prawa i jednocześnie absolutną niewiarę w możliwość uczynienia czegokolwiek dobrego poza sztywnym gorsetem przepisów. Zdarzają się prawnicy przeświadczeni, że jedynie gąszcz przepisów steruje ludźmi, tak jak i ekonomiści, którzy sądzą, że liczy się wyłącznie zysk. Takich uznałbym za niebezpiecznych, w polityce oczywiście. Swego czasu w ZSRR problem niskiej jakości wyrobów przemysłowych rozwiązano ustawą - wtedy mnie to ubawiło ale teraz, po latach, ogarnia mnie przerażenie - Pan Laskowski chyba wierzy w to, co pisze! To, tak lekkie potraktowanie "niedoskonałości prawa..." przy jednoczesnym dążeniu do rozszerzania jego zakresu przebija właśnie z jego argumentów. I chyba powoduje, że wydają mu się one istotne.

A więc po kolei:

  • Podatki pośrednie. VAT obciąża wszystkich - albo łupi, albo chociaż chłodzi koniunkturę - biednych zachęca do gospodarki naturalnej. Jest łatwo ściągalny bo bierze się go tam, gdzie są pieniądze, niezależnie od przychodów. I niezależnie od woli. Czy dopuszczalna jest myśl, że ktoś mógłby dobrowolnie zapłacić podatek?

  • Akurat policja ma być i sądy też (w tym państwie minimum), ale w obecnym działają raczej słabo i można się zastanawiać: co by było, gdyby ich nie było? - pewnie działałbym inaczej a tak czuję się oszukany (brakiem skuteczności policji i sądów). Tu nie ma nic do rzeczy, czy chcemy państwa czy nie chcemy - to państwo chce nas i płacić musimy (chcemy czy nie chcemy)!

  • Bezrobocie może i będzie ale na pewno ma nie być żerujących na nim urzędników.

  • Jeśli pogłówny jest dobrowolny to Pana zarzuty nie istnieją.

  • Nie sądzę aby np. elektrownia w Czernobylu działała niezgodnie z przepisami.

  • Koncesje na tankowce. Zakaz ruchu samochodów zmniejszyłby ilość wypadków. Naprawdę sądzi Pan, że rozbudowa prawa zastąpi odpowiedzialność ludzi?

  • Jasne, mieć 10.000 przepisów w UE jest raczej lepiej niż 1.000 w Polsce ? Dla mnie nawet ten 1.000 to dużo za dużo.

  • Podatki i konstytucję (oraz wynagrodzenia władców) można zmieniać ale na użytek następnego rządu czy parlamentu - wchodzą w życie np. po 6 latach.

  • Pozbawiony ochrony prawnej (przed zakusami mojego państwa) to jestem teraz i nie ma nade mną litości.

    Wojciech Skrzypek

    (24 luty 2003)

    Skomentuj ten artykuł





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów