kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna


Unia Europejska: dlaczego nie "ZA"?

Janusz Korwin-Mikke, foto. www.nczas.com Tygodnik Najwyższy CZAS! jest bardzo otwarty na wszystkie idee, z wyjątkiem zjadania ludzi żywcem, wprowadzania socjalizmu, rozwalenia całej Galaktyki i podobnych pomysłów. Niestety: przed referendum staje się tubą propagandową, więc trudno oczekiwać, by drukował pro-europejskie memoriały. Po 8 czerwca, gdy emocje opadną, zaczniemy rzeczową dyskusję o Unii Europejskiej - o ile, oczywiście, dotrwa ona do tego czasu. Na razie dobrze, że "Strona Prokapitalistyczna" pozwala zwolennikom UE wychodzącym z naszych przesłanek na przedstawianie argumentów ZA Anschlußem.

P. Janusz Antoni Tyszkiewicz pisze, że "Argumenty za wejściem są bardziej racjonalne, niż te przeciw". Zaczyna od wyliczenia naszych plusów i minusów:

I. Plusy

"jeśli chodzi o populację, jesteśmy czwartym krajem, a więc dużym potencjalnie rynkiem zbytu. Nie realnie, lecz potencjalnie - to podkreślam - gdyż na starcie, bardzo ubogim. gospodarczo-handlowo, nasze położenie geograficzne jest doskonałe. etnicznie jesteśmy społeczeństwem jednolitym jesteśmy społeczeństwem młodym (relatywnie ) jak wykazują fakty, należymy do populacji zdolnej, o otwartym umyśle i dużym bagażu doświadczeń historycznych, które coraz częściej są pomocą przy układaniu stosunków miedzynarodowych."

II. Minusy

"niewyobrażalnie dolegliwe piętno tresury komuno-socjalistycznej, które do dziś wywiera na nas swe patologiczne piętno, wyrażające się :

- brakiem szacunku dla pracy
- dewaluacją pojęć etyczno-moralnych
- niedouczeniem najszerszych mas społeczeństwa poddanego pseudoedukacji, której powszechnym wyrazem jest mentalność ćwierćinteligenta z aspiracjami na "enteligenta" oraz totalnym niezrozumieniem zachodzących przemian.
- panoszący się pure en style socjalizm, kwitnący pod rządami czystej wody OCHLOKRACJI - wg encyklopedii PWN - rządy motłochu. Tyle że, o ironio, z tytułami mgr-dr-prof !
- wyraźne symptomy państwa syndykalistycznego
- dolegliwy brak kapitału - komuna zostawiła nas dziadami!"

Tu kilka uwag metodycznych. Generalna: po wejściu do UE i wprowadzeniu euro automatycznie zniknęłoby pojęcie "Polski" w sensie gospodarczym. Łódź mogłaby mieć wspólne interesy z Brabancją, a Śląsk tworzyć blok z Westfalią przeciwko Bawarii i Mazowszu. Nie istniałby "rynek polski" - bardziej niż np. "rynek dla dzieci do lat 6" - ten drugi jest nawet bardziej wyraźnie określony... UWAGA: nie twierdzę, że to jest złe - twierdzę tylko, ze używanie takich pojęć po Anschlußie byłoby bez sensu.

Teraz szczegóły. Nie rozumiem PLUSu: "jeśli chodzi o populację, jesteśmy czwartym krajem, a więc dużym potencjalnie rynkiem zbytu". To Liechtenstein jest na MINUSIE, bo jest mały? A gdybyśmy Polskę podzielili na 512 "Liechtensteinów" to PLUS by zniknął? I w ogóle: dlaczego bycie rynkiem zbytu jest pozytywem?

Odnoszę wrażenie, że Autor odruchowo porusza się w obrębie dziwacznego paradygmatu wyznawanego w UE i w URM...

Nie rozumiem też drugiego PLUSu: że jesteśmy społeczeństwem jednolitym etnicznie. Czy z tego powodu rozwijamy się lepiej, niż np. Szwajcarzy czy Amerykanie??

Wreszcie uwaga co do faktów: nie jesteśmy specjalnie głupsi, niż np. Niemcy, zgoda: ale skąd pochodzi twierdzenie, że "należymy do populacji zdolnej, o otwartym umyśle"?!? Zresztą Autor dalej pisze: "nasze elity leżą głęboko pod ziemią, z kulą w potylicy" i o >>niedouczeniu najszerszych mas społeczeństwa poddanego pseudoedukacji, której powszechnym wyrazem jest mentalność ćwierćinteligenta z aspiracjami na "enteligenta" oraz totalnym niezrozumieniem zachodzących przemian<< - co wydaje się sprzeczne z tym pierwszym twierdzeniem. Można odnieść wrażenie, że Autor najpierw pisze to, co usłyszał w TV - a dopiero potem zaczyna myśleć samodzielnie.

Co do MINUSów - polemiki wymaga ostatni; co to znaczy: "Komuna zostawiła nas dziadami"? Mimo rabunkowej gospodarki PRL mamy więcej węgla, miedzi, siarki niż Szwajcaria - a ponadto dostęp do Bałtyku. Miasta mają (marną) infrastrukturę, drogi są lepsze, niż w Szwajcarii (tak! lepiej jeździ się po naszych koszmarnych koleinach, niż nad przepaściami...) koleje i tak trzeba zdemontować... Nie mamy fabryk komputerowych chipów, to prawda - ale są one tylko w Japonii i w USA. Mamy trochę za mało mieszkań - ale Chiny maja znacznie mniej m2 na łebek, a rozwijają się szybciej. Co do reszty przemysłu: i tak trzeba go dziś co parę lat wymieniać...

Może chodzi o brak złota? Cóż: Hiszpania i Portugalia po podbiciu Ameryki otrzymały go dużo - i to właśnie je zniszczyło!

Więc o co chodzi? Może by Autor to wyjaśnił? Tylko konkretnie!

Teraz przejdźmy do zmian. Autor twierdzi: "dzięki wejściu do wspólnoty mamy szansę na :

- oderwanie się definitywne od wschodnio-azjatyckich reguł, zwyczajów, norm i zachowań. przy pełnej świadomości, że wiele państw zachodnich kultywuje w najlepsze socjalizm,
- mamy szansę zmienić nasz, pachnący papachą i naganem, na bardziej humanitarny i cywilizowany. (a walka z tym ustrojem i tak nas czeka i z niej rezygnować nie będziemy po wejściu do Unii).
- nasza młoda generacja znajdzie się w warunkach i otoczeniu, których nie może się obawiać, gdyż intelektualnie nie stoi na przegranej.
- Polska, mentalnie i gospodarczo znajduje się w zaścianku, dzięki temu, że nasze elity leżą głęboko pod ziemią, z kulą w potylicy, a gospodarka była sterowana przez tępego wschodniego hegemona. Dzięki układowi z Unią i naszym zdolnościom, wyjdziemy z tej upokarzającej sytuacji."

Co do (1): Autorowi chodzi zapewne o "wschodnie, azjatyckie" zwyczaje. Niestety: wydaje się, że to raczej te zwyczaje zaczynają opanowywać kraje UE...

Co do (2): Nie jestem pewien: maoizm (jeden z najcięższych wariantów socjalizmu) udało się w Chinach zmienić - podczas gdy reforma socjalizmu szwedzkiego idzie opornie (właśnie dlatego, że to taki miły, sympatyczny soc!). Natomiast na pewno łatwiej zmienić ustrój w jednym kraju, niż w 15 czy 25, gdzie w dodatku na te zmianę potrzebna jest jednomyślność, lub choć większość. Polska w 1988 miała ustrój bardziej liberalny - i od tego czasu, poczynając od "popiwków" p.Balcerowicza, coraz szybciej idziemy do euro-socu!! w 1988 koncesje potrzebne były w 3 branżach - dziś są potrzebne w 263!!!

Co do (3): dla młodej generacji praktycznie NIC się nie zmieni; te drobne zmiany będą raczej, zgoda, na lepsze. Jakieś 70-80 osób więcej otrzyma stypendia na zagranicznych uniwersytetach (bo studiować mogą i teraz, również w USA!)...

Co do (4): Europa jest kompletnym zaściankiem. Właśnie p. Piotr Ikonowicz tworzy nową partię, anty-kapitalistyczną, anty-globalistyczną i pro-europejską"!!! Gdzie buduje się drapacze chmur? W Malezji, Chinach Narodowych, Chinach Ludowych, Hong-Kongu, Singapurze, USA, a nawet Japonii. Nic w Białorusi czy krajach "15", gdzie panuje soc (NB. na Białorusi jest więcej wolności gospodarczej, niż w krajach "15", więc też i wzrost gospodarczy jest prawie dwa razy szybszy - wg danych UE!!!) I proszę mi nie odpowiadać, że to dlatego, ze Białoruś jest "na niższym poziomie rozwoju"; USA są na wyższym, a rozwijają się jeszcze szybciej!

I wreszcie argument ostatni: "Nie należy lekceważyć aksjomatu, który udowadnia, że w czasie całej historii Europy, postęp, cywilizacja i dobrobyt szły zawsze z kierunku zachodniego na wschód ! Kto potrafi dowieść, że jest i było odwrotnie ?"

Odpowiadam: Poza tymi, którzy powiadaja: "Ex Oriente lux!" - nikt! Ale kto potrafi dowieść, że postęp z Zachodu szybciej docierał do Warszawy, gdy była prowincjonalnym miastem pruskim, niż gdy była stolicą niepodległej Polski (a nawet: gdy była stolicą Priwisljańskiego kraju!)? -

- i przechodzę do dyskusji z p. Tomaszem Laskowskim piszącym...

Pierwsza kwestia: "Liberałowie. No właśnie...Mam przykre wrażenie (i wielu moich przyjaciół), że Wasze środowisko ma już znamiona sui generis "sekty". Sam jestem zdecydowanym zwolennikiem idei wolnego rynku, zmian w systemie podatkowym, prawie pracy itd....Jak jednak rozsądny, racjonalnie myslący liberał ma reagować na pomysł np.likwidacji kodeksu pracy jako takiego (a Wasze środowisko wysuwało takie hasła przy okazji "socjal-zadymy" związanej ze zmianami w kp, nieprawdaż?)? (...)Jednak to nie jedyna kwestia, która budzi moje zastrzeżenia. W Waszych wypowiedziach często czuję nutkę sympatii dla idei libertariańskich czy nawet jawnie anarchistycznych, ale może sie mylę? (wyprowadźcie mnie w takim razie z błędu:). Demonstrowana na każdym kroku niechęć do Państwa może niepokoić takiego legalistę jak ja, ale nie tylko...Warto czasem spojrzeć na rzeczywistość i znaleźć pewne pozytywy. Wiem, tak samo dobrze jak Wy, że III RP boryka się z wieloma problemami i nie stanowi eldorado dla przedsiębiorców. Ale nazywanie całokształtu sytuacji społeczno-ekonomicznej w Polsce "nienormalnością" czy "okupacją" (takie pojęcia często pojawiają się na łamach np. "Najwyższego Czasu") wydaje mi się nieporozumieniem."

Pierwsza kwestia: oczywiście, że nosimy już znamiona sui generis "sekty"! Tylko takie sekty mogą dokonać zasadniczej zmiany! Czy chrześcijaństwo odniosłoby sukces, gdyby św.Piotr wchodził w kompromisy z faryzeuszami, wyznawcami Baala itp.??!!!? Zresztą: nie można być w ciąży częściowo. Jak raz się zajdzie - ciąża rośnie. Wszelki kompromis z socjalizmem powoduje, ze socjalizm wraca. W 1988 pozostawiono resztki socjalizmu - i proszę patrzeć, jak pięknie się odrodził!!

Tym samym nie rozumiem jak można myśleć o likwidacji socjalizmu, a pozostawieniu Kodeksu Pracy? Jest to równie sensowne, jak walka z rybołówstwem i pozostawienie "Karty Wędkarza"!

Argumenty za pozostawieniem KP są mało przekonujące: (">>sfera pracy<< ma swoją specyfikę-wymaga regulacji zabezpieczającej prawa i interesy obydwu stron stosunku pracy"); sfera zbierania śmieci też ma swoją specyfikę - ale czy wymaga to wprowadzenia Kodeksu Śmieciarza?!? Każdy zakład pracy, (a nawet każde w nim stanowisko!!!) ma swoja specyfikę - i właśnie dlatego w jednym powinny być urlopy 17 dniowe, w innym 41-dniowe; ale i każdy człowiek ma swoja specyfikę - są np. tacy, którzy nie chcą mieć urlopów w ogóle, albo chcą 77-dniowe. I dlatego powinny to regulować umowy dwustronne, a nie kodeksy!!!

Ja nie tylko "mam sympatie do idei libertariańskich" ale w sensie gospodarczym po prostu jestem libertarianinem! Istnieje natomiast przepaść miedzy nami, a anarchistami: chcemy mieć mało praw, ale przestrzeganych - np. kary śmierci dla morderców; anarchiści w ogóle chcą zniesienia praw. Nie mamy niechęci do państwa jako takiego, nawet propagujemy konkretne państwo, czyli silne "państwo-minimum" - ja tylko nie znoszę obecnego państwa trzy razy bardziej, niż nienawidzę III Rzeszy - bo III RP nakłada na mnie 3 razy wyższe podatki, niż nakładał Adolf Hitler. Inna sprawa, że nie wiem, jakie nakładałby teraz...

Dlaczego nie podoba się Panu słowo "okupacja"? Jeśli urzędnik GG zabierał mi 27% i nazywany był "sługusem okupantów" to jak mam nazwać urzędnika III RP, który chce mi zabrać 83%?! Każde państwo okupuje jakieś terytorium - i niech mi Pan poda jakiekolwiek kryterium pozwalające odróżnić "swoje" państwo od "nieswojego"!!! Spędzi Pan tydzień na myśleniu - i nie znajdzie Pan (chyba, że przyjmie Pan kryterium plemienne - tyle, że to nie wyjaśni, dlaczego Szwajcarzy i Amerykanie uważają, że istnieją w "swoim" państwie!)

Wreszcie: dlaczego legalista musi kochać jakieś konkretne państwo??! Czy PRL zmieniono na III RP nielegalnie?? A zwłaszcza: jak legalista może kochać takie państwo jak III RP (nie szanujące legalizmu) lub UE (jeszcze większy burdel prawny, niż w III RP!)

P.Laskowski pisze dalej: "choć obarczony socjalnym garbem, to jednak w Polsce działa (i to dosyć sprawnie) wolny rynek. Oparty na solidnych prawnych (konstytucyjnych!) fundamentach. Trochę pokory wobec rzeczywistości - jeszcze 20 lat temu nikt nie śnił o polskich spółkach technologicznych notowanych na warszawskiej giełdzie! Zamiast "pluć" na Państwo III RP (piszę z wielkiej litery w znaczeniu pewnego bytu prawnego i społecznego) - krytykujcie (lub chwalcie) konkretne inicjatywy Bo odnoszę wrażenie, że zamknięta w kawiarni grupa studentów filozofii i politologii kreśli konstrukcje teoretyczne w oderwaniu od rzeczywistości, której nie lubi..."

Otóż wolny rynek w Polsce oczywiście nie działa (niech p. Laskowski spróbuje założyć w Polsce fabrykę samochodów albo choć guzików - bez ingerencji kilku władz!!) - i nie ma żadnego oparcia w Konstytucji!! "Społeczna gospodarka rynkowa" to to samo, co "socjalistyczny kapitalista" czy "wysoce moralny burdel".

Jedziemy dalej; p.Laskowski pisze:

"Sprawa UE. Tutaj tylko mały sygnał z mojej strony. Osobiście jestem "sceptycznym zwolennikiem". Dlaczego? Dwie grupy powodów : ekonomiczne i geopolityczne.

Ekonomia. Pomimo wielu niedoskonałości unijnego prawa (a doskonałego prawa nie ma - unijne znam - sam jestem prawnikiem), wiele "ichnich" rozwiązań jest dobrych. Otwarcie zaś całkowite unijnego rynku (rolnictwo - rzecz odrębna) jest dla polskiej gospodarki kapitalnym rozwiązaniem. Oczywiście - już dzisiaj polska gospodarka wykazuje wysoki stopień integracji z unijną, niemniej ceł zawsze warto się pozbyć...Brak niepotrzebnych formalności w obrocie to duży plus Unii (wierzcie mi - ETS potrafi w razie czego dać pazernym państwom po łapach). Dodatkowo, nigdy o tym nie piszecie, sama UE dość mocno forsuje liberalizację zarówno w sferze energetyki, jak i np. usług pocztowych. Dziwne? A jednak... Obawiam się, że liberalne posunięcia mogą się w Polsce udać właśnie dzięki "urzędasom z Brukseli" - o paradoksie!!! (Od wymogów związanych z wprowadzeniem Euro, do ograniczenia i kontroli publicznej pomocy - Polska już ma z tym problemy i samowolka naszego rządu może się skończyć)..."

Nie wierzę, że ktokolwiek na świecie zna choć połowę unijnego prawa - pomijając już to, że Unia jeszcze nie istnieje - ale to drobiazg. Całkowita zgoda, że wiele rozwiązań "unijnych" jest lepszych, niż w Polsce. Jest to jednak argument za tym, by te lepsze przyjąć, a gorszych nie - podczas gdy wejście do Unii oznacza nie tylko liberalizację telekomunikacji, ale i np. wejście w życie "Karty Socjalnej" (czy Pan ją zna, Drogi Panie? Na pewno?). Zniesienie każdej granicy celnej to dobra rzecz - jednak pod warunkiem braku obciążeń politycznych (np. konieczności podniesienia akcyzy na benzynę...), no, i konieczności zamknięcia innych granic. Otwarcie granic na zadupie, jakim jest Europa, a jednoczesne zamknięcie na dynamiczne gospodarki, to dobrowolne zamknięcie do zaścianka. Niech Pan sprawdzi, w jakich krajach będą w najbliższych latach budowane najwyższe drapacze chmur (w żadnym europejskim, podpowiadam...)!!

I rzecz podstawowa: od otwarcia granic poprzez Anschluß do UE zdecydowanie lepsze jest otwarcie granic poprzez Anschluß do Europejskiego Układu Gospodarczego...

Co do dawania po łapach: KE od dwóch lat nie może się zdecydować na łupnięcie grzywny (3 mld euro) RFN-owi i (od roku) RF-skiej - za przekraczanie limitu deficytu budżetowego. Więc śmiem wątpić - choć: może III RP by dał, a to najbardziej nas (przynajmniej: mnie!) ucieszy. Bo, jak pisałem, każde łupnięcie w "nasze" państwo cieszy mnie, gdyż go bardzo nie lubię!

Dalej: to nie paradoks! Organa "15" zachowują się sensowniej od organów RP po prostu dlatego, że Parlament Europejski nie ma żadnej władzy - a polski Sejm ją ma!!! Co ja sądzę o d***kracji, to Pan zapewne wie. (Nb. ustawa o działalności gospodarczej - p. M.F. Rakowskiego - też była możliwa tylko dlatego, że w PRL nie było d***kracji!) Niestety: gdyby 1-V-2004 powstała Unia, to Parlament zacząłby być ciałem decydującym... I po ptokach!

I wreszcie coś szokującego:

"Geopolityka. Cóż - "temat rzeka". Nie chodzi o bełkot euro-agitatorów. Prosta sprawa : lepiej być w jednej drużynie z Niemcami i Resztą niż pomiędzy dwoma siłującymi się dryblasami w charakterze słabowitego obserwatora (który może wtedy nieźle "wyłapać"). A jeżeli Rosja wstąpi do UE (niemożliwe? zobaczymy...) - to tym lepiej dla nas."

Dawno nie widziałem takiej koncentracji pure-nonsensu. Przede wszystkim: skoro "siłaczem" ma być UE - to po cholerę jesteśmy w NATO? Po drugie: dlaczego dobrze jest być z silnym: Królestwa Węgier, Rumunii i Bułgarii w II Wojnie Światowej były w sojuszu z III Rzeszą; nie widać, by na tym wyszły specjalnie lepiej od np. Polski, Portugalii, Luksemburga czy Liechtesteinu. I po trzecie: Rosja nie wstąpi do UE, tylko do "Starej Europy" - Niemcy, Francja etc. - "Nowa Europa" wstąpi najprawdopodobniej do NAFTA. I jeśli tylko USA przeniosą do nas z Niemiec swoje bazy wojskowe, to możemy w tym tkwić, jak Izrael między Arabami. W charakterze nietonącego amerykańskiego lotniskowca. Nie sądzę, by ktoś ośmieliłby się nas wtedy ruszyć.

Natomiast wstąpienie Rosji do UE w obecnej postaci oznaczałoby zapewne, że UE będzie tylko wspólnym rynkiem. Po co jednak Rosja miałaby wiązać się z rachitycznymi krajami "15" zamiast otwierać na cały świat? Ale - kto wie? Mogą być powody polityczne: chęć przeciwstawienia się dominacji Anglosasów. Sytuacja z "Roku 1984" (trzy układy: Anglo-soc w USA i UK, euro-soc w Europie i coś tam na Dalekim Wschodzie) też jest możliwa... Tu byłbym, niestety, pesymistą.

Więc nie rozumiem, dlaczego tak to cieszy p.Laskowskiego.

Janusz Korwin-Mikke

(5 maja 2003)

Skomentuj ten artykuł


Janusz Korwin-Mikke - urodzony w 1942 roku, założyciel Konserwatywno-Liberalnej Partii Unia Polityki Realnej, jej wieloletni prezes, od początku lat 90-tych wydawca tygodnika "Najwyższy Czas!". Publicysta - pisuje do prasy ogólnopolskiej i wielu gazet lokalnych, w PRL-u - więzień polityczny, założyciel Oficyny Liberałów, która w stanie wojennym wydała m.in. "1984" George'a Orwella. Poseł na Sejm III RP w latach 1991-1993. Autor wielu książek.






Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów