Strona główna


Nie warto wchodzić do UE

W odpowiedzi na ostatni artykuł p. Laskowskiego muszę uściślić kilka faktów o których pisałem wcześniej głównie po to aby uporządkować dyskusję, która wykroczyła poza ramy dyskusji o Unii Europejskiej (ale nie do końca, samo "Nie" dal UE nie przyniesie nam bogactwa i kwestia alternatywy jest bardzo ważna). Tak więc do dzieła.

We wstępie p. Laskowski łaskaw był mnie zdemaskować jako anarchokapitalistę. Nie wim czy użycie słowa "demaskować" jest na miejscu gdyż nie ukrywam tego faktu, i od początku dyskusji jako "wzorcowe" rozwiązania podawałem rozwiązania czysto wolnościowe. Z drugiej strony, nie jestem anarchokapitalistą ortodoksyjnym, zdaję sobie sprawe w jakim świecie żyję i w "real life" staram się popierać wszelkie inicjatywy zmierzające w kierunku ustanowienia państwa minimum (traktuję anarchokapitalizm jako wzór, który nie wiadomo czy będzie kiedykolwiek możliwy do osiągnięcia). To tyle odnośnie wstępu, w którym p. Laskowski umiejętnie postarał się zakomunikować czytelnikowi: "Spoko, to utopista".

Po tym troche przydługawym wstępie zajmijmy się dyskusją właściwą. Zanim odpowiem na wypunktowane argumenty p. Laskowskiego - postaram się złożyć zarzuty wobec UE w całość. Dlaczego nie warto wchodzić do Unii Europejskiej:

1. Arytmetyka

To jest chyba powód zrozumiały tak dla zwolenników kapitalizmu, jak i socjalistów (ideowych, nie z okolic rządów - ci ostatni rzeczywiście mają szanse zarobić). Warunki traktatu są znane tylko ogólnikowo, a już widać że zapłacimy więcej niż dostaniemy. Jeśli podliczymy wszystkie koszta związane z wejściem tj. utrata przychodów z ceł, koszta wprowadzania idiotycznych systemów kontroli/ewidencji, rozrost biurokracji - wyjdzie nam, że całe zalety Unii odnośnie dokapitalizowania Polski to zwykłe kłamstwa.

2. Ograniczanie wolności

Większość Polaków jest NIEODZWYCZAJONA od niewoli, więc nie zauważa lub bagatelizuje zdarzenia, które świadczą o postępującym włażeniu Unii we własność i wolność obywateli. Wiecej, Unia dzięki liberalizmowi społecznemu jawi się jako bardziej wolna niż Polska. A jak jest naprawdę? Ostatno 12 z 15-tu państw UE podpisało dokumenty na temat wymiany informacji bankowych o swoich obywatelach. Do czego to prowadzi? Dlaczego mamy sądzić, że UE na tym poprzestanie? (oczywiście w Polsce bez Unii rządzący próbują zrobić to samo, jednak nasze rodzime "elyty" nie mają takich środków jak UE)

3. Przepisy, przepisy, przepisy...

Może śmieszne wydawać się, że w UE hodując świnie trzeba zapewnić im 2 zabawki, ale trzeba zastanowić się czy jeśli tak szczegółowe rzeczy są przedmiotem uregulowań prawnych to gdzie jest ten wolny rynek? A jeśli prowadzenie działalności w danej dziedzinie jest całkowicie uregulowane oznacza to tyle, że już w pierwszym dniu musisz wydać tysiące euro na ich spełnienie. Wejście na rynek staje się DROGIE, a to prowadzi do ograniczenia KONKURENCJI czyli tego, co jest podstawą kapitalizmu.... A odnośnie Polski, ile firm stać na spełnienie tych idiotycznych norm? Ile z nich po wejściu do UE zbankrutuje? Nie dlatego, że klient nie kupi ich produktu, ale dlatego że nie będą w stanie wykafelkować chlewu... To, że tak uregulowany system jest idealny dla "łapówkarstwa" chyba nawet p. Laskowski musi zauważyć.

4. Podatki

Unia dąży do wysokich podatków i do ich ujednolicenia. Ponieważ króluje tam "społeczna gospodarka rynkowa" i model "państwa opiekuńczego" MUSI to robić, gdyż ten system na tym się opiera. Polega to na promowaniu złych podmiotów kosztem dobrych. Taki system musi być niewydolny i JEST.

5. Biurokracja

100 tysięcy nowych darmozjadów do utrzymania wg szacunków UE... tu nawet nie trzeba nic więcej pisać.

6. Wchodzimy na Titanica

Unia jest na równi pochyłej. Wszystko idzie coraz gorzej i dystans do USA ciągle się zwiększa. Bezrobocie rośnie, PKB się praktycznie zwija... Wspólna waluta - jej wprowadzenie podniesie ceny, a do tego jej konstrukcja i charakter wróżą "kreatywną" rolę, którą będzie pełnić. Targana kłopotami gospodarczymi Unia nic nam nie da, bo sama nie ma z czego.

7. Problemy własnościowe

Problem Ziem Zachodnich jest bardzo poważny, a jego koszta gospodarcze i społeczne mogą być naprawdę poważne.

Podsumowując, większość Polaków to dalej homo sovieticus, dla którego obietnica dostatniego leniwego życia dana przez teoretycznie światły zachód przesłania realia życia. Ludziom wydaje się że po wejściu dostaną pracę etc. Pomijając fakt okresów przejściowych, trzeba pamiętać że w krajach UE istnieją silne związki zawodowe, które potrafią się przeciwstawić taniej sile roboczej. A jak nas naprawdę stara Unia będzie traktować pokazała wypowiedź p. Chiraca z ostatnich dni: "siedzieć cicho".

A teraz wróćmy do dyskusji, co zamiast UE, czyli o systemie gospodarczym. W pierwszym punkcie p. Laskowski napisał że podatki pośrednie są lepsze i w ogóle. VAT 16-18% - Niemcy przecież mają "niskie" 16%... Poza tym p. Laskowski unika jak może drugiej strony medalu, czyli zadań państwa co utrudnia dyskusję, gdyż nie wiadomo czym państwo p. Laskowskiego ma się zajmować (czyli ile p. Laskowski chce zabrać obywatelom). Dalej p. Laskowski przeszedł do ośmieszania anarchokapitalizmu który jest utopią w przeciwieństwie do obecnego świetnie działającego... Natomiast co do elementów horroru to w systemach socjalistycznych i interwencjonistycznych horror mamy na okrągło i to jakoś p. Laskowskiemu nie przeszkadza. Ostatnim akcentem tego punktu jest zadanie praktyczne, które zresztą pokazuje, że na temat anarchokapitalizmu p. Laskowski to zbyt wiele nie wie:

"Przedsiębiorstwo świadczące usługi w ramach słuzby policyjnej (milicyjnej) lub sądowniczej ogłasza upadłość - co wtedy z: toczącymi się postępowaniami, dochodzeniami, statusem osób dotychczas chronionych...? Na takim teoretycznym rynku byłoby wiele takich firm, więc firmy, które by sobie nie radziły padałyby, a ich klienci przechodziliby do innych, tak jak na rynku ubezpieczeń... Ależ zapomniałem - przecież w anarchokapitalizmie nie będzie chyba upadłości - toż wystarczy zlikwidować Państwo, żródło wszelkiego zła..."

I to właśnie dowód na ignorancję p. Laskowskiego, upadłość to jedna z kluczowych cech anarchokapitalizmu (jak i wolnego rynku), oczywiście w stosunku do niegospodarnych podmiotów. Upadłości nie ma w socjaliźmie...

Pkt. 3. W kwesti bezrobocia:

- bezrobocie naturalne - na KAŻDYM rynku są osoby, które z własnej woli nie pracują i pracować nie będą. Jego wielkość określa się na poziomie 3-5%.

- bezrobocie czasowe - ponieważ czasami człowiek się zwalnia albo jego zwalniają to przez pewien czas pracy nie posiada.

Czy teraz p. Laskowski rozumie co miałem na myśli? Te dwa, powyżej opisane, rodzaje bezrobocia będą istaniały zawsze i nie są negatywne.

Do pkt. 4 i 5 odniosę się przy okazji omówienia pkt. 9-tego gdyż w zasadzie odnoszą się do tego samego problemu. A teraz zajmijmy się koncesjami i zezwoleniami. Pan Laskowski wierzy, że ich wprowadzenie, uchroni go przed kataklizmami... otóż skoncesjonowany rynek ma to do siebie, że produkuje potężne monopolistyczne albo quasimonopolistyczne molochy, które przepisy bezpieczeństwa i ochrony przyrody omijają na tysiące sposobów, a za katastrofy i tak praktycznie nie odpowiadają - przecież normy były teoretycznie spełnione... Natomiast system oparty na zasadzie "świętości" prywatnej własności jest znacznie bardziej restrykcyjny niż przepisy, które dadzą się omijać. Życie na każdym kroku udowadnia szkodliwość ograniczeń rynku.

Idziemy dalej:

"Niekonsekwencja. Mój zarzut związany z grożbą podwyższania pogłównego (wariant Korwin-Mikke i wariant Ikonowicz) P. Kurdyła radośnie kwituje koncepcją referendum... A skąd pewność, że referendum nie wypadnie korzystnie dla "Ikonowicza" ?"

Jak już pisałem, docelowo podatki powinny być dobrowolne i to definitywnie rozwiązuje problem podwyżek. Jeśli jednak miałyby być dalej obowiązkowe, to referendum ze zmodyfikowaną zasadą "liberum veto" (próg np. 95%) powinno rozwiązać problem..

No i dochodzimy do podatków, wokół których wszystko się kręci:

"9. Głupota (niestety). "

- Oczywiście p. Laskowski, światły obywatel, ma uzasadnienie dla zmuszania ludzi do płacenia podatków? Chętnie zacytuję ...

"Dobrowolne ubezpieczenie na sądownictwo cywilne? Nie płacisz - nie masz ochrony?"

Dlaczego nie? Jeżeli ktoś nie chce... to trzeba go zmusić. Przecież my wiemy lepiej co jest dla innych najlepsze... Tak?

"Biorąc pod uwagę, że stosunki cywilnoprawne mają z reguły dwustronny charakter, oznacza to, że: nie można by było dochodzić roszczeń wobec nie-ubezpieczonego?"

Dlaczego? Nieubezpieczony złodziej dalej jest złodziejem, a umowa pozostaje umową. W praktyce wyglądałoby to tak: p. Laskowski podpisuje umowę z p. Kowalskim, a ten go oszukuje. Jeśli p. Laskowski ubezpieczył umowę, zgłasza to i organa ścigają p. Kowalskiego. Jeśli nie ubezpieczył to albo odstępuje od zgłoszenia albo zgłasza i płaci wg stawki za czynności, które wykona policja... Ubezpieczenie Kowalskiego nie ma żadnego znaczenia...

" Co z np.dziecmi nie-ubezpieczonego - one również pozbawione by były ochrony prawnej? Litości..."

Co ma pan na myśli pisząc "pozbawione ochrony prawnej"? Dziecko i tak nie miałoby prawa podpisywania umów. W systemie wolnościowym za dziecko odpowiedzialni są rodzice...

Podsumowując drugą część, w systemie podatków dobrowolnych, ktoś, kto nie zapłaci, nie będzie miał ochrony, w sytemie podatków przymusowych - pójdzie do więzienia lub zlicytują mu majątek. Co jest bardziej sprawiedliwe?

Krzysztof Kurdyła

(3 marca 2003)

Skomentuj ten artykuł





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów