kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna


Głos w dyskusji na temat Unii Europejskiej
Czytaj też:
Jacek Tomczak - O dwóch wizjach Unii
BM Sulima - Unia potrzebuje Traktatu z Lizbony
Belizariusz - Przed Państwem - "Wielki Brat" - w całej okazałości!
Leszek Karliński - Unia Europejska - demokracja totalniaków


Dla kogo Unia?



Polemika wokół artykułu p. Jacka Tomczaka "O dwóch wizjach Unii" uwidacznia oś, wokół której grupowane są argumenty zwolenników i przeciwników traktatu. Lektura tekstów wywołała z mojej pamięci autentyczną historię, która wydarzyła się w pociągu relacji Przemyśl - Szczecin.

Znajomy, zorientowawszy się że obok w przedziale jadą Rosjanki - a były to lata sześćdziesiąte- zagaił rozmowę, bezpiecznie pytając czy były już w Polsce i jak im się nasz kraj podoba. Młodsza podjęła rozmowę i szczerze przyznała, że jadą po raz pierwszy i chciała by bardzo popatrzeć jak wygląda miasto. Nic trudnego - powiedział znajomy- jest następny pociąg do Szczecina za sześć godzin, mogą więc wysiąść w Krakowie i zwiedzić miasto. A co nam zrobią gdy nas złapią?- zapytała młodsza. Nikt was nie będzie łapał, odpowiedział. To tak można sobie wysiąść i nic?- dopytywała młodsza. Zapewniam, nikogo to nie zainteresuje - odpowiedział znajomy. Na to odezwała się starsza "ale u was bałagan".

Myślenie każdego z nas grupuje się wokół wartości, wyobrażeń, nawyków, wdrukowanych nam przez otoczenie w którym przyszło nam dorastać. Fenomen rezygnacji z wolności, na rzecz bezpieczeństwa i potrzeby identyfikacji z silną władzą doskonale opisał Erich From w "Ucieczce od wolności". Społeczeństwa w których przeważają osobnicy bez charakteru, słabi, lękliwi, nie umiejący panować nad swoimi emocjami, będą sprzyjać głębokiej ingerencji państwa w życie jednostki, by "porządkowało" każde działanie mogące powodować zagrożenie. Do egzekwowania, mnożonych norm, zakazów, nakazów zaleceń potrzeba urzędników i rozbudowanej sieci informatorów oraz urządzeń rejestrujących. Aż dziw bierze, że nie zakazano jeszcze alpinizmu. Nieodpowiedzialne zachowanie, wspinających się naraża "społeczeństwo" na koszty, utrzymywania służb ratowniczych, wychowania sierot po ryzykantach, zmarnowania wkładu "społeczeństwa" w ich wykształcenie.

Człowiek wolny sprawdza co nie jest zakazane, zniewolony pyta czy to co chce zrobić jest dozwolone. Za obydwiema postawami kryją się całkowicie odmienne hierarchie wartości.

Logiczna argumentacja jest bezradna wobec wartości. To, dlaczego coś lubię nie może być racjonalnie wyjaśnione, choć zwykle jakieś uzasadnienie próbujemy podać. I dlatego tolerancja wobec niepodzielanych wartości jest konieczna, ale z tego wynika, że system prawa, ustalając normy obowiązujące wszystkich, nie może nawet definiować czym jest tolerancja, bo uwikła się w subiektywne wartościowanie. Wszystkie próby łagodzenia konfliktów na tym polu nie mogą naruszać zasady równości wobec prawa (absurdem jest wyodrębnione prawo obejmujące ochroną mniejszości, kobiety, dzieci, pracowników itd. jako niezgodne z zasadą równości wobec prawa). Ustanawiane prawo nie może też być sprzeczne z uznanymi powszechnie normami osadzonymi w kulturze, która wyznacza kodeks zachowań nagannych choć pozbawionych sankcji prawnych. Tolerancja nie oznacza akceptowania postaw odmiennych ( mam prawo zatrudnić kogo chcę, ale powód odmowy zatrudnienie powinienem podać tylko zainteresowanemu na jego żądanie), bo to da się uzyskać tylko poprzez rezygnację z własnych. O ile tolerancja w relacjach między jednostkami da się zrealizować, to nie da się zbudować systemu który równocześnie będzie chronił wolności i zapewniał bezpieczeństwo, ponieważ nie sposób ustalić granicę dla uzasadnionego ryzyka. Okazuje się , że jedzenie wielu produktów pociąga za sobą ryzyko utraty zdrowia. Prędkość powyżej 20km/godz naraża nas co najmniej na kalectwo. A w ogóle należałoby unikać własnego łóżka, bo najwięcej ludzi umiera właśnie w nim. Upaństwowienie dobroczynności, pociąga za sobą jej ekonomizację. Da się wyliczyć i wskazać alternatywne cele, które zostały zaniechane. Znika empatia, odruch solidarności i współczucia, wstępuje budżetowa buchalteria. Dla zwolenników państwa socjalnego, poddaję pod rozwagę fakt, iż rosnące koszty opieki medycznej i utrzymania emerytów, kuszą sprawdzonymi przez przodujące ustroje socjalistyczne technikami "porządkowania". Techniki, te możemy prześledzić analizując historię od powstania w Wandae poprzez faszyzm i stalinizm, a na Kambodży czerwonych Khmerów kończąc.

Traktat Lizboński funduje Unię dla tych, którzy w imię bezpieczeństwa są skłonni zaakceptować każde ograniczenie wolności. O koncepcji państwa, którego głównym celem istnienia byłaby ochrona praw i wolności, wyłącznie najmniejszej z mniejszości tj. jednostki, nikt nie ma odwagi dyskutować. Czasami marzy mi się że władcy Europy uznają prawo do równoległego rozwoju dla niepokornych ryzykantów i utworzą coś na kształt bantustanów w RPA, gdzie mógłbym żyć na własną odpowiedzialność i ryzyko. Nie mam zamiaru namawiać leniwych do pracy, lękliwych do ryzyka, straszyć złodziei nieuchronnością surowej kary, a dewiantów zmuszać do leczenia, chciałbym mieć tylko możliwość wyboru miejsca gdzie moje prawa i oczekiwania również dałoby się zrealizować wspólnie z innymi dyskryminowanymi za brak akceptacji dla postępującego zniewolenia.

Wojciech Czarniecki
(5 sierpnia 2008)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Czytaj też:
Jacek Tomczak - O dwóch wizjach Unii
BM Sulima - Unia potrzebuje Traktatu z Lizbony
Belizariusz - Przed Państwem - "Wielki Brat" - w całej okazałości!
Leszek Karliński - Unia Europejska - demokracja totalniaków






Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów