kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna


Wspólny Europejski Barak -
spotkanie z W. Bukowskim



Często, niestety, bywa w życiu tak, że ludzie rozmawiają o wszystkim, tylko nie o sprawach naprawdę ważnych, a jeśli już odważą się je poruszyć, plotą bzdury. Podobnie jest też w życiu politycznym, zwłaszcza u nas. Problem konstytucji europejskiej jest tego dobrym przykładem. Można by oczekiwać, że politycy i dziennikarze będą zawzięcie dyskutować, przedstawiać dorzeczne argumenty za i przeciw, tłumaczyć co to oznacza dla Polski, dla nas.

Nic z tych rzeczy. Największe nasze stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe i gazety zgodnie twierdzą, że "Europa da się lubić", że konstytucja europejska jest dobra, podobnie jak europejska integracja, że jej przeciwnikami mogą być tylko ludzie tragicznie ograniczeni umysłowo lub chorzy z nienawiści, że porównywanie UE ze Związkiem Sowieckim to czysta demagogia, że państwo narodowe już się przeżyło, że jeśli nie UE, to Białoruś…

Ludzie wypowiadający te mądrości wydają się bardzo pewni siebie. Unikają jednak zręcznie odpowiedzi na proste pytanie. Dlaczego? Słuchając ich można odnieść wrażenie, że wejście w życie konstytucji Unii Europejskiej nie jest niczym szczególnym, że skoro Polska weszła do Unii i nic nadzwyczajnego się nie stało, to powinniśmy być konsekwentni i przyjąć także jej konstytucję. Najważniejsze jest, żebyśmy nie zostali uznani za warchołów. Powinniśmy naśladować mądrzejszych. Zresztą i tak pozostaniemy niepodległym państwem, a na nasze życie fakt ten nie będzie miał szczególnego wpływu.

Prawda jest jednak taka, że przyjęcie konstytucji europejskiej oznacza ostateczne wyrzeczenie się przez Polskę jej suwerenności. Ma to być ukoronowanie trwającego kilkanaście lat procesu "dostosowywania Polski do europejskich standardów".

Jeszcze 16 lat temu należeliśmy do "obozu państw socjalistycznych", któremu przewodził Związek Sowiecki. Nasz ówczesny hegemon pozostawił nam jednak, oczywiście tylko formalnie, atrybuty suwerennego państwa. W polskich szkołach wciąż uczono, że walka i troska o niepodległość Polski jest cnotą. Krążyło powiedzenie, że jesteśmy "najweselszym barakiem socjalistycznego obozu". Byliśmy jednak osobnym barakiem. Teraz możemy trafić do wspólnego. Niestety niewielu Polaków dostrzega to niebezpieczeństwo.

W połowie maja 2005 roku odbywała się w kilku miastach Polski IV Konferencja Eurosceptyczna. Żyjemy w czasach, w których istnieje tylko to, co pokazuje telewizja, a ponieważ o poczynaniach ludzi przeciwnych UE nie informuje ona zbyt często, niewielu o tym wie. Szkoda, bo to co mówią warte jest wysłuchania. Każdy normalny człowiek, który zrozumiał, czym jest UE, musi zostać eurosceptykiem. Chyba, że chce robić karierę w jej strukturach.

Poniżej przytaczam przemówienie gościa konferencji, byłego sowieckiego opozycjonisty, Włodzimierza Bukowskiego. Uważam, że w prosty i rozsądny sposób odpowiedział na trzy ważne pytania. Czym jest Unia Europejska? Skąd się wzięła? Czego można się po niej spodziewać? Pan Bukowski był szczególnie zawziętym przeciwnikiem komunizmu. Po raz pierwszy został aresztowany w roku 1963 za organizowanie w Moskwie pod pomnikiem Włodzimierza Majakowskiego "nielegalnych" recytacji wierszy. Spędził 15 miesięcy w szpitalu psychiatrycznym. W roku 1965 zorganizował demonstrację w obronie dwóch sowieckich pisarzy - Siniawskiego i Daniela - sądzonych za publikowanie swoich utworów na Zachodzie. Ponownie trafił do szpitala psychiatrycznego. Na wolność wyszedł w roku 1966.

W 1967 roku, po wprowadzeniu przez władze sowieckie zmian w kodeksie karnym ograniczających prawo do manifestacji, zorganizował manifestację protestu przeciwko tym zmianom. Został skazany na trzy lata pozbawienia wolności.

W roku 1971 przekazał na Zachód raport o wykorzystywaniu psychiatrii w ZSSR przeciwko ludziom o antykomunistycznych przekonaniach. Został za to skazany na 7 lat pozbawienia wolności i 5 lat zsyłki.

W roku 1976 został wydalony ze Związku Sowieckiego w zamian za wypuszczenie przez generała Pinocheta przywódcy komunistów chilijskich Luisa Corvalana. Miał wtedy 34 lata, czyli od 16 lat ponosił pełną odpowiedzialność za swoje czyny. 12 z nich spędził w więzieniach, obozach i szpitalach psychiatrycznych.

Po swoim uwolnieniu nie stał się zbyt znany. Jego poglądy, w przeciwieństwie do wielu innych opozycjonistów jak choćby Adama Michnika, nie podobały się także zachodnim i naszym politykom. Myślę, że warto wziąć pod uwagę opinię człowieka, który nie dał się złamać w komunizmie i nie sprzedał się na Zachodzie.

Piszę te słowa, znając wyniki referendów konstytucyjnych we Francji i Holandii, ale mnie interesuje bardziej, co zdecydują moi rodacy. Dzięki Bogu budowniczowie tego "nowego wspaniałego świata" mają pewne problemy. Nie wiem, jak będą próbowali je rozwiązać. Jedno jest dla mnie jednak oczywiste, tak łatwo nie zrezygnują... Oto zapis wystąpienia Włodzimierza Bukowskiego:

Zrozumieć przyszłość

Dziękuję państwu za przyjęcie. Cieszę się, widząc koszulki z emblematami UE i Związku Sowieckiego. To świadczy, że ludzie w Lublinie dobrze rozumieją istotę sprawy, którą omawiamy. Cieszę się, że jest tu tylu młodych ludzi. To ważne, ponieważ mówimy o przyszłości, a o przyszłości powinni decydować młodzi ludzie, bo oni będą w niej żyć. Wszystko, co my, starsi ludzie, możemy zrobić, to doradzić wam, wyjaśnić, co stało się wcześniej, ale to wy musicie zdecydować.

Zwykle, gdy chcemy zrozumieć przyszłość, musimy spojrzeć w przeszłość. Jestem pewien, że wiecie, przynajmniej od waszych rodziców, starszych braci i sióstr, że niedawno przestaliśmy żyć w totalitarnym systemie komunistycznym. Przez pięćdziesiąt lat byliście rządzeni przez jedną partię, przez niewybieralne Biuro Polityczne. Nie mieliście wolności wypowiedzi, wolności prasy, nie wasz rząd decydował o najważniejszych dla was sprawach, tylko kilku starców w Moskwie.

Wasz kraj podjął niezwykły wysiłek, by stać się wolny i niepodległy. W sierpniu będziemy świętowali dwudziestą piątą rocznicę powstania Solidarności - masowego ruchu Polaków, polskich robotników i intelektualistów, który rozbił komunizm.

Podobieństwa

Chcę teraz powiedzieć, że od połowy lat dziewięćdziesiątych z obawą i troską patrzyłem na powstawanie mniej więcej takiego samego systemu, jak ten, z którym stykaliśmy się wtedy. Mieszkam w Wielkiej Brytanii, patrzę z perspektywy jej mieszkańca i mogłem zobaczyć, że struktura powstająca w sercu Europy jest wybitnie podobna do tej, którą właśnie zniszczyliśmy. Jeszcze raz mamy być rządzeni przez ludzi, których bezpośrednio nie wybieraliśmy i którzy przed nikim bezpośrednio nie odpowiadają. Jeszcze raz o naszych sprawach mają decydować ludzie w obcych krajach.

Trzy miesiące temu zostałem zaproszony, aby przedstawić swój pogląd na Unię Europejską w brytyjskim parlamencie. Wyliczyłem przynajmniej dwadzieścia trzy podobieństwa w strukturze i polityce Związku Sowieckiego i Unii Europejskiej. Wyjaśnienie tego zajęło mi półtorej godziny, więc nie będę wszystkiego powtarzał, ale dam wam kilka przykładów.

Prawdę mówiąc, mieliśmy w Związku Sowieckim coś w rodzaju parlamentu. Nazywał się Rada Najwyższa. Nie miał oczywiście żadnej władzy prawodawczej. Był uważany za coś w rodzaju komisji legislacyjnej, opracowującej prawdziwe decyzje przychodzące z Biura Politycznego. Była to formalność, mająca przekonać niektórych ludzi za granicą, że jest u nas demokracja. W październiku zeszłego roku odwiedziłem Parlament Europejski na zaproszenie niektórych jego członków i miałem okazję obserwować, jak on działa. Byłem zaskoczony podobieństwami do sposobu pracy Rady Najwyższej w Związku Sowieckim. Pytałem członków Parlamentu Europejskiego, nad czym obecnie dyskutują, nad jakimi nowymi prawami. I powiedzieli mi, że przez ostatnie pół roku debatowali nad bardzo ważną sprawą; jaki powinien być dopuszczalny procent tłuszczu w jogurcie.

Raj polityków

To jest ogromny parlament, znacznie większy niż była Rada Najwyższa. Teraz, po przyłączeniu krajów wschodnioeuropejskich, liczy około tysiąca ludzi1. Każdy jego członek ma szansę przemawiać tylko sześć minut w ciągu roku, ale w przeciwieństwie do deputowanego Rady Najwyższej ma wokół siebie wiele obsługujących go osób. Liczba tłumaczy jest na przykład siedem razy większa od liczby członków parlamentu. Każdy deputowany ma biuro, sekretarkę, asystenta, kierowcę. Każdy z nich, poza bardzo wysoką pensją, może otrzymać dwieście tysięcy euro rocznie na "działalność zewnętrzną".

Szczególnie poruszyło mnie to, że co miesiąc cały ten cygański tabor zbiera się i przenosi do innego kraju, ponieważ, zgodnie z umową, w jednym miesiącu siedziba parlamentu jest w Brukseli, w następnym w Luksemburgu, w następnym w Strasburgu, a potem znowu w Brukseli… Wyobraźcie sobie tylko, ile to musi kosztować! I oczywiście nie jestem zaskoczony, że ci ludzie tak gorąco pragną pozostać w Parlamencie Europejskim. Oni nie płacą podatków - każdy, kto pracuje dla instytucji międzynarodowej, nie musi płacić podatków. Mają dożywotni immunitet sądowy2. Zatem mogą kraść tyle, ile chcą, i tak właśnie robią.

Było kilka spektakularnych skandali w strukturach europejskich, szczególnie w Komisji Europejskiej, które pokazały, że deputowani ukradli miliardy euro3. Ich własna audytorka wewnętrzna wielokrotnie znajdowała rozbieżności i nieprawidłowości finansowe oraz wyrażała krytykę. Co się stało? Szybko została zwolniona z pracy. Zatem nikt nie może ich powstrzymać. Jeśli to nie jest nomenklatura, to co to jest? Oczywiście, że chcą tam zostać! To jest dla nich jak raj, jak komunizm! I oczywiście nie obchodzi ich, co to oznacza dla zwykłych ludzi w jakichś dziwnych krajach. Mają niesamowitą władzę i w ogóle żadnej odpowiedzialności.

Rodowód i cele

Widząc te wszystkie podobieństwa między Związkiem Sowieckim i UE zacząłem się baczniej przyglądać. Czy to jest przypadkowe? Czy wynika to z ludzkiej natury? Czy jest w naturze istot ludzkich dążenie do samozniszczenia? Czy chcą one powtarzać te same błędy i utopie wciąż na nowo, aż ich one zniszczą? Czy jest to w rzeczywistości klon dawnego Związku Sowieckiego, odtworzony w Europie przez siły podobne do tych, które stworzyły go pierwszy raz?

Po pewnym czasie, po znalezieniu i przebadaniu pewnych nowych tajnych dokumentów w Moskwie, szczególnie dokumentów z okresu rządów Gorbaczowa, z lat 1985 - 1991, mogłem stwierdzić fakt, że UE została rozmyślnie stworzona dla wspólnej przyszłości. Krótko mówiąc, w połowie lat osiemdziesiątych zarówno sowieckie kierownictwo, jak i europejska lewica weszły w okres przewlekłego strukturalnego kryzysu. Jeśli chodzi o Związek Sowiecki, kryzys był spowodowany przez strukturę socjalizmu, przez socjalistyczną ekonomię. System socjalistyczny był irracjonalny, niszczący i ze swej natury zmierzał powoli do bankructwa. Powód, dla którego przetrwał aż 73 lata, jest bardzo prosty. Rosja to niewiarygodnie bogaty kraj. Rabowano jego bogactwa naturalne przez 73 lata, a nadal coś zostało. Ale to nie był jedyny powód kryzysu. Każdy sukces na arenie międzynarodowej zwiększał koszt utrzymania imperium. Celem istnienia Związku Sowieckiego było stworzenie wielkiego Związku Sowieckiego obejmującego cały świat. Ale za każdym razem, gdy wprowadzano ten model do nowego państwa, okazywał się on nieproduktywny. To oznaczało konieczność coraz większego subsydiowania uzależnionych krajów. W połowie lat osiemdziesiątych koszt utrzymania imperium był już ponad siły Związku Sowieckiego. Z drugiej strony militarne ambicje okazały się również ponad jego możliwości. I w końcu w połowie lat osiemdziesiątych spadła cena ropy.

To był koniec Związku Sowieckiego. Musieli szybko zmienić system, podjąć jakieś reformy, a przede wszystkim poprawić stosunki z Zachodem. Z drugiej strony w tym samym czasie europejska lewica, socjaliści, socjaldemokraci, eurokomuniści doszli do wniosku, że również znaleźli się w kryzysie i potrzebują zmian. Dzięki Margaret Thatcher i jej reformom idea prywatyzacji stała się bardzo popularna. Większość rządów, nieważne czy prawicowych, czy lewicowych, musiała pójść za tym przykładem, aby utrzymać konkurencyjność swoich krajów. To wszystko razem pokazało zarówno sowieckiemu kierownictwu, jak i europejskiej lewicy, że muszą połączyć swoje wysiłki, żeby przestawić system i próbować uratować tyle socjalizmu, ile się da.

Dokumenty ze wszystkimi szczegółami dyskusji przywódców Związku Sowieckiego i zachodniej lewicy są dostępne. Ich małe fragmenty opublikował "Najwyższy Czas", zatem nie ma potrzeby ich tu powtarzać. Jedno, co warto zapamiętać: celem tej decyzji, celem projektu Unii Europejskiej było ratowanie socjalizmu i unieśmiertelnienie go.

Przeciwieństwo EWG

W tym czasie obydwie strony doszły do wniosku, że mogą to osiągnąć przez opanowanie projektu UE i niejako odwrócenie go do góry nogami. Pierwotnie projekt europejski to był otwarty wspólny rynek. I około 1995 roku wszystkie bariery celne zostały zniesione, osiągnięto swobodę przepływu towarów i pracy.

Oni chcieli przejąć ten projekt i przekształcić go w jego przeciwieństwo - w federalne państwo europejskie. Ważne jest, żeby o tym pamiętać, to jest istota dzisiejszej Unii Europejskiej. Podam przykład, który można znaleźć w mojej książce. W 1989 roku Gorbaczowa odwiedziła delegacja Komisji Trójstronnej4. Byli to Rockefeller, Kissinger, Giscard d'Estaing i Nakasone. Głównym ich celem było, jak wyjaśnili Gorbaczowowi, zachęcić go do wstąpienia do międzynarodowych instytucji finansowych, takich jak GATT, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Później jednak zabiera głos Giscard d'Estaing i mówi: "Panie prezydencie, za 15 - 20 lat powstanie jednolite państwo europejskie. Musi się pan na to przygotować". W styczniu 1989 roku! Nikt jeszcze nie planował traktatu z Maastricht, nie mówiąc o traktacie z Nicei czy konstytucji europejskiej.

Nie było jeszcze w Europie żadnego referendum w tych sprawach, ale ci ludzie już wiedzą! Za 20 lat będzie federalne państwo europejskie. I co za niespodzianka! Kto napisał konstytucję europejską? Giscard d'Estaing. To pokazuje, jak oni działają. Za kulisami tak, żeby nikt postronny nie wiedział. To pokazuje, że nie obchodzi ich opinia publiczna. Mają mechanizm pozwalający im osiągnąć to, co chcą, bez względu na to, co wy o tym myślicie.

Przyczyna "cudu" z 1989 roku

Pomysł połączenia Unii Europejskiej i Związku Sowieckiego był szatański, ponieważ tworzył z nich i ze wszystkich krajów pomiędzy nimi jakby kanapkę. Oto dlaczego w 1989 roku Gorbaczow tak łatwo pozwolił krajom wschodnioeuropejskim pójść swoją drogą. Wiedział, że wschodnia Europa nie ma drogi, którą mogłaby pójść. Jeśli ktoś będzie chciał uciec, wyrwać się ze szponów Związku Sowieckiego, wejdzie do Unii Europejskiej. Jeśli ktoś będzie chciał wyrwać się ze szponów Unii Europejskiej, wejdzie do Związku Sowieckiego, nie wiedząc o tym, że te dwie strony już się ze sobą porozumiały. Oto dlaczego struktury i filozofia Unii Europejskiej są tak podobne do sowieckich. Trzeba je było tworzyć tak, żeby do siebie pasowały.

Wasza przyszłość jest w waszych rękach

Za kilka miesięcy zostaniecie zapytani w referendum, czy ten kraj ma przyjąć konstytucję europejską, czy nie. Oczywiście możecie zrobić, co chcecie. Chciałbym jednak, żebyście pamiętali o paru sprawach. Po pierwsze - żaden kraj nie może mieć dwóch konstytucji, a konstytucja europejska będzie miała pierwszeństwo przed waszą5. Po drugie - historia waszego kraju uczy, jak łatwo traciliście waszą państwowość i niepodległość, a jak trudno było ją wam odzyskać. I na koniec - cała wasza przyszłość jest w waszych rękach. To, co wybierzecie będzie waszą przyszłością.

Dokładniej swoje poglądy na Unię Europejską Włodzimierz Bukowski przedstawił w książce Unia Sowiecka czy Związek Europejski, czyli dysydent w archiwach Gorbaczowa, która w tym roku została wydana w Polsce.

Przypisy:
1. Dokładnie 732 eurodeputowanych.
2. Zgodnie z regulaminem PE, "wniosek dotyczący skorzystania z immunitetu i przywilejów" może skierować do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego każdy obecny lub były poseł. Wówczas musi być on przedstawiony na posiedzeniu plenarnym oraz przekazywany właściwej komisji (art. 6 regulaminu PE). Z wnioskiem o przyznanie takiego immunitetu zwrócił się ostatnio Andrzej Pęczak - eurodeputowany od maja do lipca 2004 (Autor chyba się myli - Andrzej Pęczak był posłem sejmu III RP, a nie Parlamentu Europejskiego - przyp. redakcja Strony Prokapitalistycznej). Wniosek ten jest obecnie rozpatrywany przez Komisję Prawną PE. (PAP - 2005 - 05- 25). Andrzej Pęczak został aresztowany pod zarzutem wzięcia łapówki za pomoc w sprzedaży polskich zakładów energetycznych biznesmenom rosyjskim.
3. W 1999 roku wybuchł wielki skandal, gdy okazało się, jak skorumpowana jest Komisja Europejska pod przewodnictwem Jaquesa Santera. Straty unijnego budżetu oceniano na ok. 90 mld euro. Komisja podała się do dymisji, jednak żaden z komisarzy nie stanął przed sądem.
4. Komisja Trójstronna - dość tajemnicza organizacja założona w 1973 roku przez Dawida Rockefellera. Należy do niej ponad 200 polityków z Europy Zachodniej, Ameryki Północnej i Japonii. Są wśród nich między innymi George Bush, Bill Clinton, Zbigniew Brzeziński. Stawia ona sobie za cel osiągnięcie czegoś, co enigmatycznie nazywa nowym ładem światowym. Prościej można to nazwać rządem światowym.
5. "Konstytucja i prawa przyjęte przez instytucje Unii w wykonywaniu przyznanych jej kompetencji mają pierwszeństwo przed prawem Państw Członkowskich." (Art. I - 6 Konstytucji UE).

Piotr Setkowicz
(1 sierpnia 2005)

(Powyższy tekst ukazał się w 6 numerze miesięcznika "Pod Prąd". Dziękujemy redakcji za jego nadesłanie)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Czytaj





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię




Polska - UE
zbiór tekstów