Strona główna

Skąd się biorą milionerzy?

O ile książka Henry G. Weavera ("Główne przyczyny rozwoju ludzkości") odpowiada na pytanie: "Dlaczego jedne narody rozwinęły się gospodarczo, a inne nie?", o tyle, "Sekrety amerykańskich milionerów" (tytuł oryginału: "Millionaire next door") udziela odpowiedzi na pytanie: Jak to się dzieje, że jedni ludzie są bogaci, a inni nie?

Wprawdzie milionerzy to temat typowo amerykański, jednakże ludzi bogatych spotykamy pod każdą szerokością geograficzną. W Polsce ostatnio również. Mimo sensacji, jaką wzbudzają, wiemy na ich temat niewiele, albo nie wiemy nic. Dowodzą tego właśnie "Sekrety ...". Książka ta była wielkim zaskoczeniem nawet dla Amerykanów, narodu najbardziej nasyconego milionerami. Okazało się bowiem, że nie tylko Polacy, Argentyńczycy czy mieszkańcy Zambii mają na temat ludzi bogatych (czyli "milionerów") błędne mniemanie, sami obywatele USA też ich nie znają. Jest to tym dziwniejsze, że podobno właśnie w Ameryce kult pieniądza i bogactwa osiągnęły swoje szczyty.

Milionerzy nie mają dobrej prasy zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Duże pieniądze kojarzą się źle; z oszustwem, z przestępstwem, w najlepszym wypadku z kolaboracją lub dziedziczeniem. Wpływ na ten sąd ma także stanowisko Kościoła Katolickiego, który - co tu ukrywać - ludziom bogatym nie sprzyja (patrz: przypowieść bliblijna o "wielbłądzie przechodzącym przez ucho igielne"). Mówienie o łaskawości Bożej przejawiającej się w dostatku i zamożności jest niemalże herezją, nie tylko w Polsce ...

W opinii tzw. większości bogactwo jest przeważnie niezasłużone, nawet jeśli zostało uczciwie, legalnie odziedziczone. Ludzie nie widzą wprawdzie niczego zdrożnego w majątku zdobytym pracą, myślą czy wysiłkiem, nie rażą ich miliony zarabiane przez wybitnego sportowca, muzyka czy aktora filmowego z trudnością jednak akceptują bogatego przemysłowca czy handlowca, podejrzewając w ich działaniach podstępne machlojki i ciemne sprawki. Tymczasem - jak wynika z badań, które doprowadziły do powstania "Sekretów amerykańskich milionerów" - ponad 80 proc. najbogatszych Amerykanów, to ludzie, którzy dorobili się majątku uczciwie, i do tego SAMI! Nikt im go nie podarował, nikt nie zapisał w testamencie, nie wygrali go też na loterii. Nierzadko wychowani w nędzy, doszli do pieniędzy wyłącznie własną pracą, ryzykiem, inicjatywą, wysiłkiem i wyrzeczeniami. Dzięki swojej pracowitości i przedsiębiorczości tworzą miejsca pracy dla milionów innych, mniej zaradnych, mniej przedsiębiorczych, czy - co tu ukrywać - bardziej leniwych bliźnich. Dzielą się swoim bogactwem, swoją pracą z innymi, a mimo to trudno dostrzec, by spotykała ich za tę dobroczynność wdzięczność. Wciąż zarzuca im się chciwość i żądzę bogacenia się.

Zwykły śmiertelnik nie potrafi, a właściwie nie chce zrozumieć, że bogactwo może być (albo wręcz musi być) efektem żmudnej, ciężkiej pracy. Zakładając, że majątek jest wyłącznie rezultatem oszustw, matactw, a w najlepszym razie dobrego urodzenia, wrodzonego talentu czy szczęścia na loterii, usprawiedliwia swoją bylejakość, lenistwo i brak inicjatywy. Dlaczego jestem biedny? Ponieważ nie odziedziczyłem spadku, nie wygrałem na loterii, nie mam talentu Placido Domingo, czy skoczności Michaela Jordana. Nie dopuszcza nawet do głowy myśli, że można zostać człowiekiem bogatym dzięki ciężkiej pracy, wyrzeczeniom, dzięki samodyscyplinie. A w taki właśnie sposób zdobywa majątek znakomita większość milionerów. Krytykujemy ludzi bogatych, bo są dla nas wyrzutem sumienia. Bo uświadamiają nam, że są od nas lepsi ...

Autorzy książki - dwaj socjologowie, Thomas J. Stanel oraz William D. Danko - nie twierdzą, że każdy człowiek musi (czy chce) być bogaty, dowodzą jedynie, że zamożność leży w zasięgu - jeśli nie każdego z nas - to na pewno znacznie większej liczby ludzi, niż nam się wydaje. I to jest główne przesłanie książki. Największą jej zasługą jest jednak ukazanie sposobów prowadzących do zamożności.

Książka pisana była wprawdzie z myślą o czytelniku amerykańskim (o jej odkrywczym charakterze świadczy utrzymywanie się na liście bestsellerów dziennika "The New York Times" przez ponad 3 lata), nie znaczy wcale, że jest ona przeznaczona wyłącznie dla Amerykanów. Większość z podanych w niej recept na sukces w biznesie i niezależność materialną, leży również w zasięgu wielu Polaków. Trzeba jednak uwierzyć, że jest to możliwe.

"Sekrety ..." nie są jedną z wielu cudownych "recept na sukces", od jakich roi się na półkach księgarń. Jest to wręcz naukowa analiza zachowania się, postępowania, a przede wszystkim zasad, jakimi kierują się w życiu ludzie, którzy osiągnęli status milionera. Konkretny przykład, konkretnych ludzi jest zawsze najlepszą lekcją, stąd książka ta jest zachętą do działania, zwłaszcza dla tych, którym wydawało się, że milionerem można zostać tylko w Ameryce. Tymczasem duże pieniądze nie są jakimś przywilejem szczęśliwców czy ludzi wybranych, lecz leżą w zasięgu prawie każdego z nas. Wystarczy tylko wyciągnąć po nie ręce. Na razie jednak radzę sięgnąć po tę książkę.

Jan Bereta


Thomas J. Stanley, William D. Danko - Sekrety amerykańskich milionerów, Fijorr Publishing", tłum. Jan M. Fijor

Książkę zamawiać można w następujących punktach:

  • Hurtownia Matras ul. Zwrotnicza 6 w Warszawie
  • Fundacja ANTYK - Marcin Dybowski, Plac Grzybowski 3/5 Warszawa, tel. 0-22 758 03 59






Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Wśród autorów tekstów
m.in.:

Ludwig von Mises
O.Robert Sirico
Lawrence W. Reed
Doug Bandow
Walter Block
Donald K. Jonas
Burtom Folsom
Alan Levite
Paul A. Cleveland
Hans F. Sennholz
Albert J. Nock
Dwight R. Lee
Michael Novak

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij recenzję