Strona główna


Widmo Lorda Keynesa

Mówienie Keynesem stało się bardzo powszechne i popularne. Zapewne większość osób nawet nie ma świadomości, że ich pogląd(y) są tożsame z (anty)naukami Brytyjczyka. Zostawił spuściznę w postaci prostego schematu:

inwestycje państwa -> zwiększenie popytu u konsumentów -> ciągłe podtrzymywanie tego procesu

co może wydawać się niezwykle pociągające. Chyba nic lepszego nie mogło przytrafić się ówczesnym politykom niż Keynes i jego nowatorskie teorie (a w rzeczywistości odgrzewanie miraży m.in merkantylistów, inflacjonistów, Moore'a i in.). Zresztą widać tu pewną prawidłowość. Zarówno filozofia merkantylizmu, jak i keynesizm odpowiadał pewnemu zapotrzebowaniu społecznemu, tj. pozwalał decydentom uzasadnić swoje decyzje. Takich podobieństw jest więcej, choćby centralizacja, oddanie władzy w ręce oświeconych arystokratów, depozytariuszy niedostępnej dla innych wiedzy ekonomicznej, czy wreszcie krytyka lichwy.

Gdyby nie było Keynesa, to ktoś na pewno wymyśliłby go. Macher ekonomiczny uzasadniał ingerencję państwa nie tylko jako konieczność, ale naturalną i oczywistą decyzję rządu (uspołecznienie inwestycji w dość szerokim zakresie), ze względu na zbawienny wpływ takich działań na gospodarkę. Finanse obywateli w ten sposób były jeszcze bardziej podatne na kaprysy polityków. Nie bez powodu. Zasadniczą funkcją takiego modelu (interwencyjnego) jest wywoływanie odpowiednich (oczekiwanych) zachowań ludzkich, sterowanie nimi poprzez określanie, które postępowania są aprobowane przez władzę, a które są niepożądane ( np. poprzez system celny, opłaty akcyzowe, czy wreszcie sankcje karno-skarbowe).

O najwybitniejszym ekonomiście XX można przeczytać nie tylko w podręcznikach akademickich, zatem warto bliżej przyjrzeć się tej postaci.

Dzięki wydawnictwu Fijor Publishing dostajemy do ręki książkę zawierającą 5 publikacji, z czego 4 koncentrują się na aspekcie stricto ekonomicznym, a jedna zawiera zwięzły opis świata intelektualistów i ich reakcję na wywody autora powiedzenia w długim okresie wszyscy będziemy martwi.

Pierwszy esej traktuje o podatności świata nauki na jedynie słuszną ideę, zauroczenie nadbudową semantyczną, z pominięciem wartości merytorycznych, kurczowe trzymanie się jednego stanowiska. Między innymi tym Nelson Hultberg tłumaczy zachłyśnięcie się teoriami Keynesa, które - na dodatek - padły w odpowiednim miejscu i czasie. Tym podatnym gruntem była ówczesna Anglia i ośrodek myśli ekonomicznej skupiony na Cambrigde, autorytet uniwersytetu oraz protekcja ze strony Marshalla, to składowe sukcesu autora Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza.

Jego wywody oczarowały intelektualistów, tym bardziej że w owym okresie było zapotrzebowanie na nowiki ekonomiczne, a politycy z otwartymi rękoma przyjęli proponowane wyjaśnienia i metody wyjścia z kryzysu - nb sprokurowanego przez nich samych. Tak więc splot wielu okoliczności i charyzma Keynesa pozwoliły mu wypłynąć na szerokie wody. Nie zatopiło go nawet powielanie wcześniejszych błędnych teorii, sfalsyfikowanych już nie tylko przez analizę, ale i przez doświadczenie.

W kolejnym szkicu poznamy opis charakterologiczny Maynarda, trzy cechy kształtujące tego ekonomistę to:

(...) pełen arogancji egotyzm, na którym Keynes budował swoje przeświadczenie, że z każdym problemem intelektualnym poradzi sobie szybko i bezbłędnie i że może gardzić wszelkimi ogólnymi zasadami ograniczającymi jego wybujałe ego. (...) silne przekonanie, że urodził się jako członek elity rządzącej Wielką Brytanią i że to jego przeznaczeniem jest tej elicie przewodzić. (...) głęboka nienawiść i pogarda w stosunku do systemu wartości [w Końcu leseferyzmu pisał: (...)entuzjaści kapitalizmu są często przesadnie konserwatywni (...) - przyp. mój - W.Ł]. i cnót cenionych przez burżuazję, do tradycyjnej moralności, do oszczędzania i gospodarności oraz do podstawowych tradycji życia rodziny.

Rothbard przytacza interesujące fakty ( choćby wstąpienie do Stowarzyszenia Apostołów na Cambridge, utworzenie grupy Bloomsbury, negatywny stosunek do Żydów) z życia Keynesa i ich wpływ na jego rozwój i dojrzewanie intelektualne. Pozwala to w jakimś stopniu zrozumieć kierunek przezeń obrany, albo raczej konsekwencje tych wyborów. Życie Keynesa obfitowało w wiele zwrotów na drodze ekonomicznej, jak była potrzeba - zostawał orędownikiem wolnego rynku, innym razem perorował za drogą protekcjonistyczną i interwencjami państwa w gospodarkę.

Jako filozof cenił Edmunda Burke'a, szczególnie przypadł mu do gustu pragmatyzm polityczny, które skutecznie wdrażał w życie. To tłumaczy zmienność jego postaw, przeskakiwanie między jednym poglądem a drugim, gdzie oba były ze sobą w sprzeczności. Liczyło się, żeby popłynąć z prądem. Prasa też doceniała jego elastyczność. Pisano o nim: To był człowiek z gumy, Akrobacje ekonomiczne pana Keynesa

. Wykażę, że nowa ekonomia Keynesa, podobnie jak tradycja >>podziemna<<, jest w całości kłamstw natury logicznej, wypowiedziany za pomocą mętnego żargonu, nieostrych definicji i niespójności logicznych. Kłamstwa te mają służyć ustanowieniu etatystycznego systemu gospodarczego, będącego zaprzeczeniem ekonomii wolnego rynku - pisze Hans Herman Hoppe.

Pracę rozpoczyna od zaprezentowania podstaw austriackiej szkoły ekonomicznej. Porusza kwestie zatrudnienia, pieniądza, stóp procentowych. Hoppe podkreśla, że na niezakłóconym rynku pojęcie przymusowego bezrobocia, nie będzie miało miejsca. Jak słusznie zauważa: w każdej umowie dotyczącej wynagrodzenia, podobnie jak w każdej wymianie na wolnym rynku, obie strony [podkreślenie autora - H.H.H.] muszą wyrazić chęć wymiany, czyli uczestniczyć w niej dobrowolnie.

W jego przykładzie pojawia się grupa pracowników, którym marzy się posada rektora Harvardu, i żadne inne stanowisko ich nie interesuje. Czy wobec tego mamy koronny dowód obalający funkcjonowanie wolnego rynku? Czy też jest to implikacja procesów psychicznych i wyborów dokonanych przez pracowników?

Keynes był krytykiem prywatnej własności, bezpośrednio nie postulował odebrania środków produkcji prawowitym właścicielom, ale de facto jego postulaty zbliżały się do korporacjonizmu bądź systemu własności w hitlerowskich Niemczech. Pozostawienie formalnego tytułu własności w ręku przedsiębiorcy, ale zarządzanie przechodziło w ręce państwa. W swojej pracy Koniec leseferyzmu z 1926 pisał:

(...) Wierzę, że lekarstwa należy szukać w celowym kierowaniu pieniądzem i kredytami przez instytucję centralną(...) Uważam, że kapitalizm, mądrze kierowany, może okazać się efektywniejszy w osiąganiu celów gospodarczych niż jakikolwiek do pomyślenia system alternatywny.

Szkoda, że Keynes podpierający się częstokroć Adamem Smithem, kolejny przykład wybiórczości, zapominał o jego poglądach na inwestycje podmiotów państwowych. Według Szkota to ludzie są twórcami bogactwa, ich działania kreują dostatek, władza zaś występuję w roli utracjusza. Co gorsze, dokonując wydatków (inwestując) wchodzi w drogę sektorowi prywatnemu, zajmując jego miejsce. Tym samym inwestycje państwowe, to nie tylko ryzyko niegospodarności kapitałem i niefrasobliwości przy podejmowaniu decyzji, ale również ograniczanie możliwości inwestycyjnych podmiotów prywatnych.

Żeby zgłębić smykałkę inwestycyjną największego ekonomisty XX - jak niektórzy twierdzą, odsyłam do jego koncepcji. Przykładem niech będzie pomysł zakopywania butelek z banknotami w kopalni, w celu ich wydobycia przez prywatnych przedsiębiorców, zgodnie z zasadą, że lepiej cokolwiek robić niż w ogóle nic nie robić. Wg autora tej błyskotliwej teorii :

(...)bezrobocie zostałoby przezwyciężone, a wyniku tego zarówno dochód realny społeczeństwa, jak i jego kapitał rzeczowy osiągnęłyby prawdopodobnie [podkreślenie moje - W.M.] znacznie wyższy poziom od istniejącego obecnie. - Keynes, Ogólna teoria, 1956.

Więc nie tylko roboty publiczne, prace społeczne, a kompletnie nieużyteczne przedsięwzięcia. Oczywiście nie trzeba traktować tego poważnie, ale istotna jest zasada wprowadzona przez Keynesa, czyli nakaz nieograniczonego wydawania pieniędzy przez rząd. Keynes nie był w stanie pojąć (albo nie chciał), że jego zalecania sprowadzają się do obniżenia realnych stawek płac, ponieważ taki byłby efekt spadku siły nabywczej.

Joseph T. Salerno opisuje historię myśli keynesowskiej. Próby obrony kapitalizmu, by w końcu porzucić je dla eksperymentów gospodarczych. Wyjaśnienia tych wolt należ szukać w swoistym systemie wartości i wyżej wspomnianym pragmatyzmie politycznym. Znamienne jest, że Keynes w latach 30 nabiera coraz większa obrzydzenia do kapitalizmu i zaczyna zerkać w stronę odważnych państw, prowadzących zintensyfikowaną politykę inwestycyjną za pomocą aparatu państwowego. Państwa, które robiły na nim wrażenie, to m.in. Rosja, Niemcy, Włochy. Dla dobra sprawa gotów był ograniczać wolności obywatelski, żeby tylko zrealizować swoje plany podwyższania poziomu życia ludności.

John Maynard Keynes najchętniej pozbyłby się gospodarki rynkowej, zlikwidował procent, wykreował nasycenie kapitałem poprzez nadanie inwestycjom charakteru społecznego.

Wojciech Łapiński
(23 kwietnia 2007)


Widmo Lorda Keynesa, Warszawa 2006, wyd. Fijorr Publishing
Zamów książkę





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię