Strona główna






Ubezpieczenia: przymusowe czy dobrowolne?

(artykuł polemiczny do tekstu Huberta Skrzypka - "Rynek normalnych ubezpieczeń zdrowotnych")

Szanowny Panie Doktorze

Pozwolę sobie wykorzystać Pański artykuł do poniższej polemiki.

System ubezpieczeń można zamknąć w figurze trójkąta, w którego narożnikach są:
1.ubezpieczony-pacjent
2.ubezpieczyciel-Kasa Chorych
3.świadczeniodawca-lekarz.

Można. Nawet wielokąta - jak u nas. Ale zwolennik wolnego rynku winien zwrócić uwagę, że istotne jest, czy istnienie "narożnika" - Ubezpieczyciela jest obligatoryjne - czy dobrowolne.

Jak płyną pieniądze? Każdy z nas jako potencjalny pacjent płaci składkę do Kasy Chorych, która z kolei refunduje (finansuje) lekarzowi udzielone nam tzw. świadczenie zdrowotne. Może być również sytuacja odwrotna, gdy to my płacimy lekarzowi, a nam, czyli pacjentom refunduje Kasa Chorych.

To znaczy : najpierw płacimy KCh, potem lekarzowi, a następnie wracamy do KCh po zwrot !? po co taka okrężna ekwilibrystyka? To właśnie popieranie pośrednika ! Bo - wbrew temu, co Pan Doktor napisał był niżej - KCh , firma ubezpieczeniowa itp. SĄ TAKŻE - I PRZEDE WSZYSTKIM POŚREDNIKAMI. W systemie takim jak w Polsce - POŚREDNIKIEM PRZYMUSOWYM. Dla mnie akurat jest jasne, ze TO jest główny winowajca patologii...

Jako lekarz i jako pacjent wolałbym to drugie rozwiązanie - po prostu mamy wówczas świadomość tego ile i za co płacimy. Kasa Chorych może być państwowa (w Polsce czytaj: polityczna), ...

Państwowa - ZAWSZE musi oznaczać polityczna. A w ustroju demokracji - państwowa do kwadratu,

... prywatna (podobnie jak Fundusze Emerytalne) lub mieszana i może mieć charakter regionalny (obecnie tak jest) lub ogólnokrajowy (tak powinno być)

przepraszam - a to dlaczego ? Nawet obecny system można by kapeczkę naprawić ; wystarczy zezwolić na konkurowanie Kas regionalnych o lekarzy i pacjentów. Jak będzie jedna - to d... zbita !

A jak wygląda sytuacja na obecnym etapie reformy tzw. służby zdrowia? Pomiędzy naszymi, tzn. pacjentów pieniędzmi, a:
1.Kasą Chorych i
2.lekarzem,
są pośrednicy :
(podkreślam ponownie - KCh to też pośrednik, i to baaardzo istotny... - P.J.)
1.ZUS i
2.dyrektorzy ZOZ-ów (zarówno publicznych-państwowych jak i niepublicznych-prywatnych).
Warto czasem prześledzić drogę jaką odbywają nasze pieniądze. O ZUS-ie, tym monopolistycznym molochu, napisano już tak dużo, że pominę ten wątek. Co do ZOZ-ów ... . Zgodnie z ustawą o ZOZ-ach (która to ustawa jest bezpośrednią przyczyną wielu patologii w służbie zdrowia)...

jedną z głównych, zgoda

... - to one są "świadczeniodawcą" mającym udzielać świadczeń zdrowotnych. Jest to założenie z gruntu fałszywe, ponieważ budynki ze sprzętem oraz z dyrektorem i administracją same w sobie nie leczą. Rzeczywistym świadczeniodawcą jest lekarz i to on, jako prowadzący działalność gospodarczą, powinien być kontraktowany przez Kasę Chorych. ...

Z tym zastrzeżeniem, że istnienie "kontraktów" jest też patologią i jednocześnie przyczyną części problemów

... I tylko on osobiście, jako podmiot gospodarczy-właściciel, zarządca i pracownik własnego interesu jest w stanie zapewnić odpowiednią JAKOŚĆ świadczonych usług, oraz być w pełni ODPOWIEDZIALNYM za wszystko, co robi.

Tu jednak polemizowałbym . Lekarz nie musi być dobrym zarządcą - to też trzeba umieć. Dobry zarządca nie musi - choć może - być lekarzem. Istotą jest słowo "właściciel". Trzeba, by dana praktyka, gabinet, placówka, szpital itd. była Czyjąś własnością prywatną.

Tak funkcjonuje (i to jest normalność !) obecnie opieka zdrowotna na poziomie lekarza rodzinnego, w mniejszym stopniu na poziomie lekarza specjalisty, sporadycznie na poziomie lecznictwa szpitalnego. Zatrudnianie lekarzy w ZOZ-ach jako pracowników etatowych (umowa o pracę) nijak się ma do charakteru tego zawodu, gdyż promuje tzw. BMW (biernych, miernych, wiernych), ...

W zasadzie tak, z tym, że wystarczy - nawet w ZOZ-ie zmienić umowę na procent od zysków czy opłatę za zabieg/ poradę i już się "jakoś samo poprawia" ... Gdyby jeszcze nie ten parasol ochronny organów założycielskich i inne ograniczenia konkurencji...

... zaś poziom wynagrodzenia znacznie odbiega od charakteru wykonanej pracy. I tu pojawia się część medyczna naszego rozważania ... Przychodząc do lekarza czy to rodzinnego, czy specjalisty, oczekujemy, że zastosuje on względem nas jakąś określoną procedurę medyczną, np. udzieli porady, zleci badanie w laboratorium, wykona zastrzyk lub przeprowadzi zabieg operacyjny. Jego czynności są (przepraszam, powinny być) zaplanowane i ściśle określone, a nie przypadkowe. I tu jest miejsce na tzw. standardy postępowania tzn. danej chorobie przypisany winien być pewien określony sposób postępowania, powszechnie akceptowany przez ogół lekarzy. ...

Brak standardów nie oznacza przypadkowości . Ochrona pacjenta to dobre kształcenie przyszłych lekarzy, konkurencja na rynku usług medycznych, oraz... sprawne sądy. Nie koleżeńskie, ale także nie samozwańcze organizacje "chroniące praw " itd...
Ogół lekarzy - to znaczy...100 %? FIKCJA ! To może 95, a może 92 %? Naprawdę sądzę , że konkurencja o pacjenta i niezależne sądy są ważniejsze. A do tego standardy nieuchronnie prowadzą do stagnacji. Cała nauka, a więc i medycyna - rozwijała się dzięki poszukiwaniu czegoś nowego, na łamaniu ...standardów właśnie!
Leczymy wszak Pacjenta a nie chorobę ! Zawsze jest inaczej - standardy wyleczą - ale z konieczności przypadki typowe!

... Natomiast jakich procedur medycznych ("bezpłatnych") za wpłacaną przez nas składkę możemy oczekiwać od lekarza określać powinien koszyk świadczeń gwarantowanych. Reszta procedur powinna być częściowo lub całkowicie odpłatna.

Ostatnie zdanie jest oczywiste. Natomiast ten koszyk...Oznacza, że z dwu osób płacących tę samą składkę- " skorzysta" tylko jedna - ta, która " załapie się " na aktualną ofertę koszyka ustalaną przez Urzędnika. Mam to w swojej praktyce na co dzień. Bardziej proste i dla mnie oczywiste jest określenie dla każdego ubezpieczonego: za taką to a taką ( dobrowolnie zdeklarowaną ) kwotę składki oferujemy Panu zwrot kosztów do wysokości XXX złotych, i nie interesuje nas na leczenie czego Pan to wykorzysta. Każdego przecież spotyka inne nieszczęście. Czy to działa ? - oczywiście - proszę spojrzeć choćby na ubezpieczenia komunikacyjne!
Wprowadzenie do nich mentalności "koszykowej" wyglądałoby kuriozalnie; np. : każdy płaci składkę ubezpieczeniową, a za to w tym roku przysługuje mu w razie stłuczki wymiana prawych drzwi, klepanie maski, lakierowanie bagażnika. W przyszłym roku - zakres koszyka może ulec zmianie.

Nie do zaakceptowania, prawda? Przy okazji: czy kto słyszał, by w systemie ubezpieczeń komunikacyjnych były KONTRAKTY, albo LIMITY??

Pozdrawiam

Piotr Luberda

(Autor jest lekarzem)


Artykuł Huberta Skrzypka - Rynek normalnych ubezpieczeń zdrowotnych




Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW









Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek






Wśród autorów tekstów
m.in.:

Ludwig von Mises
Mark Skousen
Lawrence W. Reed
Doug Bandow
Walter Block
Donald K. Jonas
Burtom Folsom
Alan Levite
Paul A. Cleveland
Hans F. Sennholz
Albert J. Nock
Dwight R. Lee
Michael Novak

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię


Czytelnicy
piszą