Strona główna




Zależność między podatkiem a ceną

W jednym z komentarzy pod tekstem "Podatki w ujęciu austriackim" zamieszczono link do tekstu Pana Mateusza Machaja "Czy podatki zwiększają ceny", w pierwszej chwili pomyślałem "niemożliwe". Ale przecież to doktor ekonomii, z Wrocławia, a to porządna lwowska szkoła, musi mieć rację.

Czym prędzej wybiegłem z domu, najpierw do banku, gdzie wypłaciłem kilkuletnie oszczędności w sumie 20 000PLN (SIC!) i pobiegłem do pobliskiego dealera VW. Kładę sprzedawcy na stół wszystkie pieniądze i mówię, kupuję nowego Golfa. Sprzedawcy zaświeciły się oczy i rzucił się do przeliczania gotówki, ale już po chwili oświadczył: "Tu jest tylko 20 000 a nowy Golf kosztuje 65 000 w najtańszej wersji!". Na to mu odpowiedziałem, że nic mnie to nie obchodzi, że to ja jestem konsumentem i to ja decyduję o cenie. Sprzedawca nieco zbity z tropu zaczął grzecznie, że przecież wtedy nie starczy na jego pensję, na pensję robotników, na materiały nie mówiąc już o zyskach firmy. Ja mu tym ostrzej, co mnie to obchodzi, że mają jakieś koszty, ja tu jestem konsumentem, ja decyduję, daje 20 000 i biorę Golfa. W tym momencie sprzedawca się wyraźnie zirytował, chwycił za telefon i wezwał ochronę. Na widok dwójki mięśniaków uzbrojonych po zęby trochę straciłem pewność siebie. Więc już grzeczniej do sprzedawcy, że przecież doktor ekonomii, że artykuł i pokazałem mu wydrukowaną wcześniej pracę Pana Machaja. Sprzedawca był porządnym człowiekiem więc ze spokojem zaczął tłumaczyć. Że oni muszą pokryć wszystkie koszty i materiałów i pensji robotników i koszty prawne czyli podatki i muszą wygenerować jakiś zysk, inaczej nikt by w ten biznes nie zainwestował. Że to prawda, że klient decyduje ostatecznie czy towar kupić czy nie i jakiej marki, ale przecież dla takich chudopachołków jak ja to nie volkswagenem jeździć tylko, że pieszo mam chodzić albo rowerem jeździć, bo to i zdrowiej i dużo taniej. Bo dla nich klientem są ci, co mają więcej pieniędzy niż ja.

Wyszedłem więc ze sklepu nieco zawstydzony bo już dawno nikt mnie od "chudopachołków" nie wyzywał i tak sobie myślę, czy to szkoła lwowska zawiodła, czy ja tylko na jakiegoś podłego sprzedawcę trafiłem. Dlatego mam pytanie do Pana Machaja czy udała się panu ta sztuczka w jakimś sklepie? Czy mógłby Pan podać adres tego sklepu?

A na koniec trochę na poważnie, dlaczego jest to takie ważne. Uświadomienie przerzucania opodatkowania jest istotne ze względów politycznych. Gdyby rząd był uczciwy i powiedział ludziom wprost, że to oni płacą wszystkie podatki więc wprowadzamy 50% podatek płacony przy zakupie dóbr to bardzo szybko pożegnałby się z władzą. A tak, dzięki kombinacjom udaje im się ludziom wmówić, że oni na tym socjalizmie wychodzą do przodu, że to ktoś inny płaci podatki, a oni tylko korzystają z dobrodziejstw opiekuńczego państwa i zdobywają tak potrzebne im głosy.

Pamiętajmy, konsument jest jedynym podmiotem na rynku, który posiada gotówkę. Przedsiębiorca będzie w stanie zapłacić podatek dopiero po tym, jak uda mu się sprzedać swoje produkty, wcześniej nie ma na to po prostu środków.

Pan Machaj myli w tym artykule opodatkowanie z konkurencją. Koszty są stałe i sztywne dla producentów korzystających z tych samych półproduktów i technologii. Natomiast ich marże wynikają z konkurencji. W przypadku idealnej konkurencji marże sprowadzone są do minimum poniżej którego przedsiębiorca będzie raczej wolał zostać w domu niż podejmować ryzyko działalności gospodarczej. Dlatego właśnie wprowadzenie podatku nie może pomniejszyć marży przedsiębiorcy, musi być wliczone w koszty skoro przedsiębiorca nadal funkcjonuje. A jeżeli nie ma konkurencji? To taką sytuację nazywamy monopolem, a tam ceny są kształtowane według innego schematu. A że pewnych ludzi nie będzie już stać na niektóre towary, popyt musi się zmniejszyć, no cóż w końcu nie wszyscy muszą jeździć volkswagenami. 300 lat temu wielu ludzi przez całe swoje życie nie ruszali się ze swojej wioski i też jakoś żyli...

Stanisław Chmielewski
(5 października 2009)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)


Opinie Czytelników:
Od: luberda
Do: Strona Prokapitalistyczna
Temat: Zależność między podatkiem a ceną
Data: 6 października 2009 00:38

Pan S.Ch. nie wszystko zrozumiał. Co więcej , nie pomaga zrozumieć innym , ustawiając tak warunki swej anegdotki , by pasowała do Jego przekonań. Tymczasem historyjka powinna byc taka :
- po przyjąściu do dealera nasz bohater oznajmia :
- zakupie samochód , mam 20 000.
Na to dealer : Panska cena zdeterminuje koszty : w porównaniu do stojącego tu golfa musimy je obciąć , tzn. wyjmujemy wszystkie poduszki , usuwamy abs , troche metalu zastąpimy plastikiem , a do produkcji wynajmiemy na czarno chińskich kulisów. Oto auto za 20 000. Pan zdeterminował koszty...
A teraz zagadka dla "austriaków" :
-prowadzę gabinet lekarski. Parę lat temu , gdy eksperymentowano z idiotycznym pomysłem odliczeń za leczenie pacjenci zaczeli brać rachunki. Odruchowo podniosłem o wysokość podatku ceny , i..dochody nie zmalały. Jak to możliwe ? I , czy to znaczy , że jednak "austriacy " nie mają racji ?

pozdrawiam , Piotr Luberda


Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię