kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku

Strona główna




Ludzkie działanie:
Organizatorzy, menedżerowie, technicy i biurokraci

Traktat o ekonomii (fragmenty)

Przedsiębiorca wynajmuje techników, czyli ludzi, którzy mają umiejętności i zdolności wykonywania określonej ilości pracy o określonym charakterze. Do klasy techników należą wielcy wynalazcy, wybitni specjaliści w dziedzinie nauk stosowanych, konstruktorzy i projektanci, a także wykonawcy najprostszych zadań. Niekiedy można do nich zaliczyć również samego przedsiębiorcę, o ile uczestniczy w technicznym urzeczywistnieniu planów przedsięwzięcia. Technik daje wkład pracy; jego pracą kieruje natomiast przedsiębiorca, który ma na uwadze osiągnięcie określonych celów. Przedsiębiorca działa jako, by tak rzec, zleceniobiorca konsumentów.

Przedsiębiorcy nie są wszechobecni. Nie są w stanie osobiście doglądać wykonania mnóstwa czynności, za które są odpowiedzialni. Dostosowanie produkcji do tego, żeby jak najlepiej zaspokajała najpilniejsze potrzeby konsumentów, nie polega wyłącznie na opracowaniu ogólnego planu wykorzystania zasobów. Oczywiście jest to najważniejsza rola organizatora i spekulanta. Jednak oprócz wielkich dostosowań konieczne jest również przeprowadzenie wielu mniejszych. Może się wydawać, że każde z osobna jest nieistotne i nie ma wpływu na ostateczny rezultat. Tymczasem wszystkie braki dotyczące tych mniej istotnych spraw mogą całkowicie uniemożliwić realizację właściwego rozwiązania poważnych problemów. Jednakowoż nie ulega wątpliwości, że każdy błąd dotyczący mniej istotnych problemów powoduje zmarnowanie rzadkich czynników produkcji, co utrudnia możliwie najlepsze zaspokojenie potrzeb konsumentów.

Ważne jest, żeby zrozumieć, na czym polega różnica między omawianym zagadnieniem a technicznymi zadaniami, które mają do wykonania technicy. Realizacja każdego ogólnego planu działania przedsiębiorcy wymaga mnóstwa szczegółowych decyzji. Decyzje powinny zawierać rozwiązania jak najoszczędniejsze, lecz jednocześnie niezakłócające realizacji zaplanowanego przedsięwzięcia. Decyzje szczegółowe - podobnie jak plan ogólny - muszą gwarantować eliminację zbędnych kosztów. Technik, oceniając sytuację z czysto technicznego punktu widzenia, może nie zauważyć różnicy między poszczególnymi metodami rozwiązania szczegółowych problemów lub skłaniać się ku wyborowi rozwiązania zapewniającego wytworzenie największej fizycznej ilości towarów. Tymczasem przedsiębiorca kieruje się motywem zysku, co sprawia, że będzie dążył do wyboru rozwiązania najoszczędniejszego, a więc gwarantującego, że nie dojdzie do wykorzystania tych czynników produkcji, których spożytkowanie uniemożliwiłoby zaspokojenie pilniejszych potrzeb konsumentów. Spośród różnych metod, które technik uzna za równorzędne, wybierze metodę wymagającą najmniejszych kosztów. Odrzuci propozycje techników, żeby wybrać kosztowniejsze rozwiązanie umożliwiające wytworzenie większej ilości produktu, jeśli jego obliczenia wykażą, że zwiększenie ilości wytworzonych towarów nie zrekompensuje koniecznych dodatkowych kosztów. Przedsiębiorca musi dostosowywać produkcję do oczekiwań konsumentów, które wyrażają się w cenach rynkowych, nie tylko podejmując dalekosiężne decyzje i opracowując wielkie plany, lecz także dokonując wyborów dotyczących szczegółowych problemów pojawiających się w codziennej pracy.

Wolnorynkowa kalkulacja ekonomiczna, a zwłaszcza podwójny zapis księgowy, pozwala na uwolnienie przedsiębiorcy od zajmowania się każdym szczegółem. Dzięki niemu może on poświęcić się wielkim zadaniom, nie wchodząc w gąszcz szczegółów niemożliwych do ogarnięcia przez zwykłego śmiertelnika. Do wykonania pomniejszych obowiązków może wyznaczyć pomocników. Oni z kolei, na tej samej zasadzie, mogą korzystać z pomocy innych pracowników w wykonywaniu jeszcze bardziej szczegółowych zadań. W taki oto sposób tworzy się hierarchia zarządzania.

Menedżer to jakby młodszy wspólnik przedsiębiorcy, bez względu na to, jaką umową jest z nim związany i jakie są jej warunki finansowe. Istotne jest jedynie to, że kierując się własną fi nansową korzyścią, musi jak najlepiej pełnić funkcje przedsiębiorcy, wyznaczone mu w ograniczonej i ściśle określonej sferze działania.

System menedżerski może działać dzięki systemowi podwójnego zapisu księgowego. Zapis ten umożliwia przedsiębiorcy wyodrębnienie czynności rachunkowych dotyczących poszczególnych części całej firmy, toteż jest on w stanie ocenić rolę każdej z nich. Może traktować poszczególne działy przedsiębiorstwa jak odrębne całości i oceniać je według tego, jaki jest ich wkład w sukces fi rmy. W takim systemie kalkulacji gospodarczej każdy dział firmy stanowi wyodrębnioną całość, hipotetycznie niezależny podmiot gospodarczy. Zakłada się, że ów dział "jest właścicielem" określonej części ogółu kapitału, którym dysponuje przedsiębiorstwo, oraz że dokonuje z innymi działami transakcji kupna i sprzedaży, ma własne wydatki i przychody, osiąga zyski lub straty związane z własną działalnością, niezależnie od wyników finansowych innych działów. Przedsiębiorca może zatem zostawić kierownictwu działu dużą niezależność. Osobie, której powierza określone kierownicze stanowisko, daje jedynie dyrektywę, żeby dążyła do osiągnięcia możliwie jak największego zysku. Analiza ksiąg rachunkowych wykazuje sukcesy i porażki menedżerów w realizacji owej dyrektywy. Każdy kierownik działu lub mniejszej komórki fi rmy jest odpowiedzialny za funkcjonowanie podległej mu jednostki. Wykazane w księgach zyski są jego zasługą, a straty jego winą. W interesie kierownika jest zarządzanie działem z poświęceniem i jak największą rozwagą. Jeżeli spowoduje straty, przedsiębiorca zastąpi go osobą, po której spodziewa się większej sprawności, lub zamknie cały dział. Tak czy owak, menedżer straci pracę. Jeśli jednak osiągnie zysk, jego wynagrodzenie wzrośnie, a w każdym razie nie będzie mu groziła utrata pracy. To, czy menedżer ma prawo udziału w zyskach jednostki, którą kieruje, nie ma wpływu na jego osobiste zainteresowanie jej wynikami fi nansowymi. Jego dobrobyt jest i tak ściśle związany z sukcesami działu. Jego zadanie różni się od pracy technika, wykonującego określone zajęcia zgodnie z określonymi regułami. Polega ono na tym, żeby dostosowywać - w ograniczonej sferze, o której decyduje - działania podległej mu jednostki do stanu rynku. Menedżer może oczywiście łączyć różne funkcje, tak jak przedsiębiorca może łączyć funkcje przedsiębiorcy z rolą technika. Funkcja menedżera jest zawsze podporządkowana funkcji przedsiębiorcy. Zarządzający może zdjąć z przedsiębiorcy część mniej ważnych obowiązków. Nigdy jednak nie wchodzi w rolę przedsiębiorcy. Jeśli ktoś tak uważa, to popełnia błąd wynikający z mylenia teoretycznej kategorii przedsiębiorcy zdefi niowanej w konstrukcji myślowej podziału funkcji z konkretną sytuacją istniejącą w gospodarce rynkowej. Funkcja przedsiębiorcy wiąże się ściśle z zarządzaniem czynnikami produkcji w celu realizacji określonych zadań. Przedsiębiorca decyduje o wykorzystaniu czynników produkcji; zysk lub strata są wynikiem właśnie tych decyzji. Wynagrodzenie menedżera może być proporcjonalne do tego, w jakim stopniu jego dział przyczynił się do zysków przedsiębiorcy. Jest to jednak bez znaczenia. Jak już zaznaczyliśmy, menedżer ma swój interes w tym, żeby kierowany przezeń dział odniósł sukces. Nie może on jednak odpowiadać za straty. Straty dotykają właścicieli kapitału zaangażowanego w przedsięwzięcie. Nie może ich pokrywać menedżer.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby społeczeństwo powierzyło troskę o jak najlepsze wykorzystanie dóbr kapitałowych ich właścicielom. Kiedy owi właściciele realizują określone przedsięwzięcia, ryzykują swoim majątkiem i pozycją społeczną. Zależy im na powodzeniu tych działań jeszcze bardziej niż ogółowi społeczeństwa. Dla społeczeństwa zmarnowanie kapitału zainwestowanego w określone przedsięwzięcie oznacza stratę jedynie niewielkiej cząstki wszystkich funduszy, którymi ono dysponuje. Dla właściciela ta strata ma o wiele większe znaczenie, ponieważ łączy się zwykle z utratą całego majątku. Gdy zaś menedżer ma całkowicie wolną rękę, powstaje zgoła odmienna sytuacja. Jego spekulacje wiążą się z ryzykowaniem cudzych pieniędzy. Patrzy na rzeczywistość z innej perspektywy niż ktoś, kto odpowiada za straty. Lekkomyślny staje się właśnie wtedy, gdy wynagradza się go udziałem w zyskach, ponieważ nie uczestniczy w stratach.

Złudne wyobrażenie, że zarządzanie wyczerpuje działania należące do przedsiębiorcy i w całości zastępuje przedsiębiorczość, wynika z niezrozumienia warunków panujących w korporacjach, które są dzisiaj typową formą organizacji gospodarczej. Twierdzi się, że korporacją kierują pobierający wynagrodzenie menedżerowie, akcjonariusze natomiast stanowią bierną publiczność. Całą władzę skupiają w swoich rękach opłacani pracownicy. Akcjonariusze są bezczynni i bezużyteczni. Zbierają plony z tego, co zasiali menedżerowie.

Pogląd ten całkowicie pomija rolę, jaką w kierowaniu korporacjami odgrywają: kapitał i rynek pieniądza, giełda akcji i obligacji, trafnie nazywane "rynkiem". Z powodu antykapitalistycznych uprzedzeń transakcje zawierane na tym rynku uważa się po prostu za ryzykowną grę hazardową. W rzeczywistości zmiany cen akcji zwykłych i uprzywilejowanych oraz obligacji korporacyjnych pozwalają kapitalistom doskonale kontrolować przepływ kapitału. Struktura cen, będąca wynikiem spekulacji na rynku pieniężnym i kapitałowym oraz na dużych giełdach towarowych, decyduje nie tylko o wysokości kapitału, jakim dysponuje każda korporacja, lecz także kształtuje sytuację, do której menedżerowie muszą precyzyjnie dostosować swoje działania.

Ogólny kierunek działania korporacji nadają jej akcjonariusze oraz ich przedstawiciele, dyrektorzy [zarządu]. Dyrektorzy zatrudniają i odwołują menedżerów. W mniejszych fi rmach, a nawet w niektórych większych, stanowiska dyrektorów i menedżerów są obsadzane przez te same osoby. Dobrze prosperująca korporacja nigdy nie jest całkowicie kontrolowana przez zatrudnionych menedżerów. Pojawienie się wszechpotężnej klasy menedżerskiej to zjawisko spoza sfery nieskrępowanej gospodarki rynkowej. Jest ono konsekwencją świadomej polityki interwencjonistycznej, mającej na celu wyeliminowanie wpływu akcjonariuszy na przedsiębiorstwo i ich faktyczne wywłaszczenie. W Niemczech, we Włoszech i w Austrii był to pierwszy krok do przejęcia przez rząd kontroli nad wolnymi przedsiębiorstwami. Rząd Wielkiej Brytanii przejął taką kontrolę nad Bankiem Anglii i kolejami. W podobnym kierunku zmierza sytuacja przedsiębiorstw użyteczności publicznej w Ameryce. Swoich wspaniałych osiągnięć spółki akcyjne nie zawdzięczają pobierającej pensje oligarchii menedżerów. Autorami owych sukcesów byli właściciele istotnej części lub większości ich akcji. Część społeczeństwa pogardzała nimi jako aferzystami i spekulantami.

Przedsiębiorca samodzielnie, bez udziału menedżera, decyduje o tym, w jakie branże zainwestować kapitał i jaką jego część przeznaczyć na inwestycje, decyduje również o rozbudowie lub zmniejszeniu przedsiębiorstwa i jego poszczególnych części, a także o strukturze fi nansowej fi rmy. Są to zasadnicze decyzje odgrywające istotną rolę w kierowaniu przedsiębiorstwem. Podejmuje je zawsze przedsiębiorca - zarówno w spółkach akcyjnych, jak i fi rmach o innej strukturze prawnej. Jeśli korzysta przy tym z czyjejś pomocy, to ma ona znaczenie drugorzędne. Od specjalistów w dziedzinie prawa, statystyki i technologii uzyskuje informacje na temat stanu rzeczy w przeszłości, ale ostateczna decyzja związana z oceną przyszłego stanu rzeczy należy wyłącznie do niego. Dopiero szczegółowe wykonanie swojego planu powierza menedżerom.

Społeczne funkcje elity menedżerskiej są nie mniej istotne dla działania gospodarki rynkowej niż funkcje elity wynalazców, technologów, inżynierów, projektantów, naukowców i eksperymentatorów. Wielu menedżerów przyczynia się znacząco do rozwoju gospodarczego. Dobrzy menedżerowie są wynagradzani wysokimi zarobkami, a często także udziałami w zyskach fi rmy. Nierzadko sami zostają z czasem kapitalistami i przedsiębiorcami. Mimo wszystko funkcja menedżera różni się od funkcji przedsiębiorcy.

Poważnym błędem jest utożsamianie przedsiębiorczości z zarządzaniem, widoczne na przykład w rozpowszechnionym przeciwstawieniu "dyrekcji" "załodze". Pojęcia te miesza się celowo, żeby zamazać zasadniczą różnicę dzielącą funkcje przedsiębiorcy od funkcji menedżerów zajmujących się jedynie szczegółowymi sprawami dotyczącymi prowadzenia przedsiębiorstwa. Zakłada się, że struktura interesów, alokacja kapitału do różnych branż produkcji i firm, rozmiary oraz rodzaj działalności, którą zajmują się poszczególne zakłady i sklepy są już ustalone i nie ulegną zmianie. Wystarczy postępować zgodnie z zasadami ustalonymi w przeszłości. W takim niezmiennym świecie innowatorzy i organizatorzy są oczywiście zbędni. Suma wszystkich zysków jest równa sumie wszystkich strat. Wystarczy porównać strukturę amerykańskiej gospodarki w 1960 roku z jej strukturą w 1940 roku, by obalić tę błędną teorię. Jednak nawet w niezmiennym świecie nonsensem byłoby dopuszczanie "załogi", jak domagają się tego autorzy popularnych haseł, do udziału w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Spełnienie tego postulatu prowadziłoby do syndykalizmu. Często myli się również menedżera z biurokratą.

Zarządzanie biurokratyczne, w przeciwieństwie do zarządzania zyskiem, to metoda stosowana w załatwianiu spraw administracyjnych, których rezultat nie ma pieniężnej wartości rynkowej. Właściwe wykonywanie obowiązków przez posterunek policji ma olbrzymie znaczenie dla ochrony współpracy społecznej i przynosi korzyść każdemu członkowi społeczeństwa. Nie ma jednak ceny rynkowej, nie może być sprzedane ani kupione. Nie można go więc porównać z kosztami działania posterunku. Czynności policji dają korzyści, ale korzyści tych nie odzwierciedlają zyski, które można by wyrazić w pieniądzu. Nie da się do nich zastosować metod kalkulacji ekonomicznej, zwłaszcza podwójnego zapisu księgowego. Sukces bądź porażka działań posterunku policji nie dają się oszacować zgodnie z arytmetycznymi procedurami stosowanymi w interesach prowadzonych dla zysku. Żaden księgowy nie potrafi stwierdzić, czy posterunek policji lub któryś z jego działów odniósł sukces, czy nie.

Ilość pieniędzy wydawanych w każdej branży nastawionej na zysk zależy od zachowania konsumentów. Gdyby przemysł samochodowy potroił swój kapitał, to z pewnością poprawiłaby się jakość jego usług, z których korzysta społeczeństwo. Pojawiłoby się więcej samochodów. Rozbudowa tego przemysłu wstrzymałaby jednak dopływ kapitału do innych gałęzi produkcji, w których mógłby się przyczynić do zaspokojenia pilniejszych potrzeb konsumentów. Oznaczałoby to, że rozbudowa przemysłu samochodowego jest nieopłacalna, a inne rodzaje produkcji dają większe zyski. Dążąc do osiągnięcia jak największych zysków, przedsiębiorcy muszą alokować w każdej branży przemysłu tylko tyle kapitału, ile można w nią zainwestować, nie powodując niezaspokojenia pilniejszych potrzeb konsumentów. Można powiedzieć, że działaniami przedsiębiorcy kierują niejako automatycznie życzenia konsumentów, wyrażające się w strukturze cen dóbr konsumpcyjnych. Ograniczenia te nie dotyczą alokacji funduszy na wykonanie zadań należących do obowiązków rządu. Nie ulega wątpliwości, że jakość usług świadczonych przez policję Nowego Jorku mogłaby się znacznie poprawić, gdyby potrojono jej budżet. Pojawia się jednak pytanie, czy ta poprawa byłaby na tyle duża, żeby usprawiedliwić ograniczenie usług świadczonych przez inne służby publiczne, na przykład służbę oczyszczania miasta, lub zmniejszenie osobistej konsumpcji podatników. Nie można odpowiedzieć na to pytanie na podstawie rachunków prowadzonych przez policję. Wykazuje się w nich wyłącznie wydatki. Nie mogą one dawać żadnej wiedzy na temat osiągniętych wyników, ponieważ nie da się ich wyrazić w pieniądzu. Obywatele muszą bezpośrednio określić, jaką ilość usług chcą otrzymać i opłacić. Wywiązują się z tego zadania, wybierając do rady miejskiej i urzędów osoby, które są gotowe spełnić ich życzenia.

Burmistrz i szefowie różnych służb miejskich są ograniczeni budżetem. Nie mogą swobodnie podejmować działań, które sami uznają za najlepszy sposób rozwiązania kłopotów trapiących mieszkańców. Muszą wydać fundusze, którymi dysponują, na cele określone w budżecie. Nie mogą użyć ich w inny sposób. Rewizja ksiąg prowadzonych w administracji publicznej jest zupełnie inna niż audyt w fi rmie nastawionej na zysk. Jej celem jest ustalenie, czy przyznane fundusze wydano zgodnie z ustaleniami zawartymi w budżecie.

W przedsiębiorstwie nastawionym na zysk swoboda decyzji menedżerów i kierowników jest ograniczona przez reguły zysku i straty. Motyw zysku jest jedyną wskazówką niezbędną do tego, żeby w swoich działaniach kierowali się oni życzeniami konsumentów. Nie ma potrzeby ograniczać ich swobody szczegółowymi instrukcjami i przepisami. Jeśli są dobrymi menedżerami, takie wchodzenie w szczegóły byłoby co najmniej zbędne, a może nawet zgubne, gdyż wiązałoby im ręce. Gdy zaś brak im odpowiednich umiejętności, to instrukcje nie poprawiłyby ich wyników. Posługiwaliby się nimi jedynie jako nieprzekonującym usprawiedliwieniem swojej porażki, utrzymując, że jej przyczyną są nieodpowiednie przepisy. Jedyna niezbędna wskazówka, a mianowicie dążenie do osiągnięcia zysku, jest oczywista i nie wymaga specjalnych objaśnień.

Inaczej jest w administracji publicznej, w rządzie. W tej sferze swobody urzędników i ich podwładnych nie ogranicza wzgląd na zyski i straty. Jeśli ich najwyższy zwierzchnik - nieważne, czy będzie nim suwerenny naród, czy suwerenny despota - miałby im zostawić wolną rękę, zrzekłby się tym samym swojej władzy na ich rzecz. Urzędnicy nie musieliby wtedy przed nikim odpowiadać, a ich władza przerosłaby władzę narodu bądź despoty. Robiliby to, na co mieliby ochotę, a nie to, czego by od nich oczekiwali ich szefowie. Żeby temu zapobiec i podporządkować urzędników woli ich przełożonych, trzeba by wydać szczegółowe instrukcje, które by regulowały ich postępowanie we wszystkich sprawach. Urzędnicy byliby wtedy zobowiązani do ścisłego przestrzegania owych reguł i przepisów. Ograniczeni tymi normami nie mogą postępować w taki sposób, jaki wydaje im się najlepszym rozwiązaniem konkretnego problemu. Urzędnicy to biurokraci, czyli ludzie, którzy cały czas muszą się stosować do zestawu sztywnych nakazów. Biurokratyczny sposób zarządzania jako taki nie jest zły. Jest jedynym właściwym sposobem kierowania sprawami, którymi zajmuje się rząd, czyli społeczny aparat przymusu i przemocy. Skoro rząd jest konieczny, konieczna jest również biurokracja. Tam gdzie nie da się zastosować kalkulacji ekonomicznej, metody biurokratyczne są niezbędne. Rząd socjalistyczny musi je stosować we wszystkich sprawach. Żadne przedsiębiorstwo, bez względu na wielkość i rodzaj działalności, nie może przekształcić się w organizację biurokratyczną, o ile jego funkcjonowanie opiera się jedynie na dążeniu do zysku. Gdy tylko przestanie kierować się tą zasadą, zastępując ją czymś, co określa się jako zasadę służebności, rozumianą jako zasada świadczenia usług niezależnie od tego, czy ich cena pokrywa koszty, czy nie, musi zastąpić metody zarządzania właściwe przedsiębiorstwu metodami biurokratycznymi.

Ludwig von Mises
(26 kwietnia 2010)

tłum. Witold Falkowski

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Powyższy tekst stanowi fragment książki Ludwiga von Misesa "Ludzkie działanie", której pierwsze polskie wydanie ukazało się na naszym rynku w 2007 roku. Publikujemy go dzięki uprzejmości p. Witolda Falkowskiego, autora przekładu do polskiego wydania książki

W dniu 27 października 2007 roku odbyła się w Warszawie konferencja z okazji pierwszego polskiego wydania dzieła Ludwiga von Misesa "Ludzkie działanie", zatytułowana "Mises - obrońca cywilizacji i ekonomii".
Czytaj relację z konferencji >>>



kapitalizm - serwis zwolennikow wolnego rynku



Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW








Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię