Strona główna




Koncesje czyli złudne poczucie bezpieczeństwa

Argumentem, bardzo często stosowanym w kręgach etatystycznych, mającym uzasadnieniać koncesjonowanie danej działalności, jest ochrona żywotnych intersów Państwa, lub też zabezpieczenie interesów konsumentów przed nieuczciwym postępowaniem firm.

Pierwszy przypadek pozostawiam na boku chociaż jako szczególna odmiana drugiego powienien podlegać tym samym ogólnym prawom.

W drugim,przypadku koncesjonowanie produkcji jakichkolwiek dóbr lub świadczenia usług wydaje mi się całkowicie zbędne. Efektem koncesji jest ograniczenie konkurencyjności na danym rynku poprzez zmniejszenie liczby potencjalnych dostawców. Klienci zmuszeni są do zakupu droższego towaru gdyż dodatkowe koszty pozyskania pozwolenia (koncesja + stosowne prezenty) są przerzucane właśnie na nich. Czy klient ma jakieś korzyści z koncesjonowania dóbr? Chyba tylko złudne poczucie bezpieczeństwa, że kupuje u zatwierdzonego przez urząd dostawcy. Posiadanie koncesji nie uniemożliwia przecież dokonywania przekrętów ani nie zabezpiecza firmy dostawcy przed upadłością. Na zezwoleniach korzystają przede wszystkim urzędnicze kieszenie. Drugim beneficjentem są firmy które taką koncesję uzyskały (po znajomości lub za ciężkie pieniądze). Koncesja dając im zabezpieczenie przed konkurentami powoduje uwiąd dynamiki działania. Firma mniej się stara o klientów, nie udoskonala produktów no bo po co. Klient i tak nie ma za bardzo do kogo pójść. Łatwiej jest o tworzenie się zmów cenowych i karteli.

Weżmy pod uwagę np. branżę turystyczną. Po kilku rozdmuchanych przez prasę aferach z biurami podróży-krzakami, które nacięły klientów a następnie "rozpłynęły" się w powietrzu, stosowne ministerstwo natychmiast ochoczo przystąpiło do ochrony biednych klientów przed złodziejami. W efekcie wiele małych firm musiało zwinąć interes. Ludzie, którzy w nich pracowali przeszli na garnuszek państwa. A oferta na rynku zubożała do drogich sztampowych produktów oferowanych przez turystyczne molochy. Czy klienci zostali zabezpieczni przed kłopotami? Każdy kolejny sezon wakacyjny udowadnia że nie. A tu bankrutuje np. Alpina a to znowu turecki kontrahent innego biura zwinął interes, kasę i się ulotnił. Nagminna jest niezgodność ofert z zastanymi standartami. Generalnie natomiast koszty wyjazdów wzrosły. Bądźmy szczerzy, to klient decyduje czy woli zapłacić mało i jechać zdezelowanym autobusem, mieszkać w lepiance i jeść podejrzane obiadki. Jeżeli chce wysupłać znacznie więcej grosza i byczyć się w apartamentach to jest to jego decyzja i jego kieszeń. Oszukać można natomiast tylko raz i wypada się z gry. Natomiast plotki o lichej obsłudze szybko się rozchodzą. Bo po każdym wyjeździe, w pracy i w kręgu znajomych temat jest gruntownie omawiany. Inna droga ograniczania nieuczciwości to sądy. Klient też naiwny jest tylko do pierwszego razu a potem uodparnia się na super oferty typu Grecja od 150zł. Zamiast koncesji wystarczą całkowicie rankingi lub rekomendacje organizacji konsumenckich i czasopism.

Podobnie rzecz się ma np. z sektorem paliwowym, o którym bardzo często powtarza się slogany, iż jest to "sektor strategiczny". Jeżeli któraś z firm produkujących paliwa zaczęłaby nawalać to natychmiast straciłaby większość rynku, bo sieci stacji benzynowych od razu wykryją oszustwo, rozpoczną zakupy u konkurentów i zażądaja milionowych odszkodowań (zwłaszacza te zachodnie, jak Shell czy BP, które sporo paliwa kupują w regionie). Natychmiast też pojawią się firmy handlowe, które dostarczą potrzebne paliwo, choćby z innych krajów (to, co może je powstrzymać to własnie czas oczekiwania i koszty koncesji).

Jarosław Ściślewski

(17 marca 2003)

Skomentuj ten artykuł



Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW








Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię