Strona główna




Irlandia w tarapatach

Po niewesołym krachu greckich obligacji przyszedł czas na Irlandię. Każdy opisuje to jako przystanek nr 2, tymczasem kryzys grecki i kryzys irlandzki mają zupełnie inne źródła.

Grecja to kraj, który od początku członkostwa w Unii Europejskiej do dnia dzisiejszego ma te same problemy. Przeżarta syndykalizmem, skostniala przez subwencje i unijne euro oraz obciążona dodatkowo sporymi wydatkami militarnymi (co jest niejako usprawiedliwione sąsiedztwem agresywnej Turcji) grecka gospodarka od paru lat prosiła się z przytupem o bankructwo. Sytuację w Grecji można było nazwać kryzysem, gdyż kolaps obligacji rządowych (czyt. niemożność ich wykupienia, co w praktyce oznacza bankructwo) szedł w parze z masowym bezrobociem, wzrostem cen i kolapsem systemu emerytalnego (emerytury od 54. roku życia - dobre!).

W Irlandii z kolei mamy do czynienia z kolejnym przykładem porażki amerykańskiej księgowości, mianowicie US-GAAP. Otóż, księgowość US-GAAP dopuszcza realizację niezrealizowanych zysków, wystarczy, że majątek w posiadaniu firmy uzyska wyższą od wartości historycznej wartość notowaną na giełdzie. Nie dotyczy to zresztą tylko firm, ale także np. domów, których cena w USA wzrosła do niebotycznych rozmiarów, a księgowość US-GAAP umożliwiła wypłacenie dodatkowych pieniędzy właścicielom hipotek.

- Firma posiada budynek. Wartość zakupu: 800.000
- Firma zastawia budynek. Wartość giełdowa podobnych wzrasta do 1.000.000
- Bank wypłaca różnicę 200.000 lub “spłaca” kredyt.

Jeśli nawet firma nie zastawi budynku, to może sobie zapisać w aktywach jej wartość giełdową i np.uzyskać lepszy rating tudzież mieć większą paletę możliwości kredytowych. Kiedy nastąpi przeinwestowanie w gospodarce, w gospodarkach US-GAAP, boom co prawda jest zdumiewający (tak jak przejście Irlandii z kraju chłopskiego do nowoczesnej gospodarki), to o tyle krach systemu finansowego przy takim sposobie myślenia zdaje się być wręcz nieuchronny. Między innymi to właśnie dlatego Niemcy i Polska w miarę znośnie przeszły przez kryzys, ponieważ niemiecka księgowość HGB a) zakazuje korzystać ze wzrostów wartości na giełdzie i nakazuje robić odpisy na majątek trwały, b) straty giełdowe z kolei nakazuje antycypować.

Oprócz tego mamy jeszcze zjawisko przeinwestowania, które ten cały proces wspiera. Otóż w sytuacji gdy ma się US-GAAP to cykle koniunkturalne są niezłą huśtawką. Dopóki polityka monetarna jest lekko deflacyjna, albo dopóki jest parytet złota lub towarowy jak niegdyś miała niemiecka marka, to ryzyko przeinwestowania jest zerowe. Wzrost jest co prawda wolniejszy, ale dużo pewniejszy. Z kolei, gdy uprawia się politykę inflacyjną, nadmiar pieniędzy jest lokowany właśnie w dziwnych miejscach - a to w nieruchomościach, a to w firmach internetowych, a to w obligacjach. Kiedy wreszcie politycy, ale i część ekonomistów zrozumie, że to nie ilość pieniądza decyduje o bogactwie, tylko liczba dóbr i usług, które za te pieniądze mozna pozyskać? Dopóki można manipulować wartością banknotów, dopóty kolejne kryzysy są nieuniknione. NIe jest to sprawa wyłącznie "nawisu inflacyjnego", ale takze kalkulacji ekonomicznej, która w wypadku lekko deflacyjnej polityki, tudzież parytetu złota, nie zawodzi tak jak w wypadku inflacji. To pierwsze wymaga jednak wysoko moralnych polityków (wątpliwe), to drugie odważnej i bezkompromisowej decyzji (jeszcze mniej realne).

W Irlandii mamy typowy przykład przeinwestowania i przegrzania gospodarki. Realna gospodarka, czyli towary i usługi mają się w Irlandii dobrze, masowe bezrobocie nie grozi, problemy mają wyłącznie banki i firmy eksportowe. Rzecz w tym, aby nie ratować kosztem realnej ekonomii tych właśnie podmiotów i dwa, nakazać zrobić potężne cięcia budżetowe, aby państwo nie wysysało rynku kredytowego swoimi obligacjami. Próba ratowania bankruta (państwo) z punktu widzenia realnej ekonomii będzie tym gorsza, o ile eurokraci przeforsują podwyżkę CIT-u, dotychczas 12,5%. Wtedy Irlandii zajrzy w oczy groźba outsourcingu, a koszta ratowania państwowego budżetu spadną na drobniejszych właścicieli i pracowników najemnych. Ponieważ biznesowi nie można zakazać wyniesienia się (bo jak się nie wyniesie, to ogłosi bankructwo), to eurokraci są na dobrej drodze, by załatwić Irlandię. Bo o ile Grecja załatwiła się na własne życzenie, to o tyle Irlandia ma szansę się ze swoich tarapatów wykaraskać.

Kamil Kisiel
(13 grudnia 2010)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię