Strona główna

Wejście do UE - szansą dla Polski

Pan Paweł Skrzynecki postawił mi kilka poważnych i kilka mniej poważnych zarzutów, co do mojego toku myślenia i poglądów na UE. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie z nich.



Zarzut 1 - Brak znajomości definicji Wolnego Rynku

Tak, przyznaję się, nie jest mi znana jedna, oficjalna, legalna, dogmatyczna definicja. Przypuszczam nawet, że takowej nie ma. I może dobrze, bo wolny rynek dotyczy także pomysłów na rozwiązywanie określonych problemów i organizację pewnych kwestii. Ale dobrze - pokuszę się o stworzenie takich dwóch (prawnej i ekonomicznej) definicji. W znaczeniu prawnym (szerokim) Wolnym Rynkiem nazwałbym zbiór pewnych zasad mających swoje odbicie w konkretnych regulacjach prawnych (zasada wolności gospodarczej, poszanowania prawa własności, ochrony praw nabytych i kilka innych). Te zasady, wbrew sugestiom P.Skrzyneckiego, są bądź expressis verbis zamieszczone i gwarantowane w Konstytucji bądź wyinterpretowywane z tekstu ustawy zasadniczej. Druga definicja ma charakter wąski (ekonomiczny) : Wolny Rynek to wzajemny nieskrępowany kontakt ("gra") popytu i podaży. Tak naprawdę spór dzisiaj toczy się o zakres i charakter powyższego "nieskrępowanego kontaktu"(ale to temat na inną dyskusję). Kwestionowanie przez P.Skrzyneckiego istnienia konstytucyjnych gwarancji dla wolnego rynku przy użyciu tak niedorzecznej argumentacji jest całkowicie pozbawione podstaw.

To tak, jakby twierdzić, że łamanie prawa oznacza jego brak (logika!). Część społeczeństwa polskiego cechuje pogarda dla prawa i akceptacja dla jego łamania. To niebezpieczne zjawisko. Ale nijak to się ma do istnienia zapisów w Konstytucji RP...

Zarzut 2 - Polska jako kraj "równych i równiejszych"

Cóż, taka jest już specyfika rzeczywistości w każdym kraju na Ziemi, że pewne układy funkcjonują. Problemem w Polsce jest to, że to, co powinno być napiętnowanym wyjątkiem (np. korupcja) stało się w wielu obszarach regułą. Myślę jednak, że wraz z "wymieraniem" starych, często skompromitowanych elit i w Polsce jest szansa na poprawę. Mentalnie z socjalizmu wychodzi się niestety znacznie wolniej niż ekonomicznie.

Zarzut 3 - Liberalizacja w UE

Tutaj znów P. Skrzynecki myli wiele rzeczy. Otóż proces liberalizacji energetyki, telekomunikacji, usług komunalnych czy handlu jest faktem (i przyniósł dobre rezultaty). Oczywiście, reformy pro-rynkowe napotykają na opór w państwach członkowskich, szczególnie w tych, w których nastąpiła pewna petryfikacja złego stanu rzeczy i wokół nierynkowych rozwiązań wytworzyła się cała sieć układów (np. Francja).

Jednakże KE w ramach swoich kompetencji wymusza na państwach rozwiązania liberalne, co nie oznacza, że stanie się to "jednego, wspaniałego dnia" - to jest proces, i to toczący się nie tylko na płaszczyźnie ekonomicznej, ale także politycznej ("mentalność sondażowa" to jedna z cech polityki, niestety). Faktem jest jednak, że mimo oporów - liberalizacja ma miejsce w rzeczywistości. Na pewno P.Skrzyneckiego zainteresują dwie lektury :

  • "Prawo Wspólnot Europejskich. Orzecznictwo" - doskonale pokazuje działanie ETS-u skutecznie hamujące antyrynkowe zapędy rządów państw (i nie tylko) oraz
  • "Prawo Europejskiej Integracji" Z. Brodeckiego (str.161-164 szczególnie - ukazuje, jaką rangę w UE przywiązuje się do dyscypliny budżetowej, co dla liberała jest ważne). Poza tym polecam uważną lekturę samych Traktatów.

Zarzut 4 - Szwajcaria i Hong-Kong

Casus Szwajcarii. Pan Skrzynecki raczy żartować powołując się na jej przykład. Otóż Szwajcaria : nie ma doświadczenia komunizmu, ma inne położenie geopolityczne, ma stabilną sytuację gospodarczą i stabilne elity, przeszła proces wielowiekowej i spokojnej akumulacji bogactwa i rozwoju gospodarczego, dzięki zaś wyrobieniu sobie szczególnej pozycji na arenie międzynarodowej i w kontaktach z UE, może tak funkcjonować.

Jeżeli chodzi o Hong-Kong...Cóż - miło byłoby być pod panowaniem brytyjskim, ale obawiam się, że w przypadku Polski jest to niemożliwe... I dlatego niestety, nie możemy liczyć na potężnych protektorów, tak, jak Hong-Kong...

Zarzut 5 - Geopolityka

Po pierwsze - fakty. Polska (szczególnie słaba), ze względu na swoje położenie geopolityczne ma naturalne predyspozycje do odgrywania roli "piłki". Rozgrywka toczy się pomiędzy Rosją a Niemcami. Wstąpienie do UE daje Polsce olbrzymi atut : "pakt z diabłem". Otóż poprzez ścisłe (traktatowe) związanie się z Niemcami w ramach UE zyskujemy 2-ie niezbędne nam rzeczy: neutralizacja jednego z naturalnych konkurentów na szachownicy geopolitycznej - Niemiec (trzymanych częściowo "na smyczy" przez USA, Francję i samą UE) oraz uniknięcie fatalnych dla Polski konsekwencji otwartej walki agentur Niemiec i Rosji w Polsce. Niemcom, na skutek ścisłego związku prawno-gospodarczego nie będzie się opłacać "duże psucie" Polski, a poza tym będąc w UE Polska układać będzie swoje stosunki z Niemcami "pod okiem" wielu "arbitrów" w ramach wspólnych dla wszystkich uzgodnień traktatowych.

Nie grozi nam zatem "antagonizm wielostronny": Polska - UE, Polska - Rosja.

Przyjrzyjmy się jeszcze Europie Środkowej, aby uświadomić sobie, że wejście do UE ma dla nas ogromne znaczenie: otóż tzw. wschodni bufor bezpieczeństwa (Białoruś, Ukraina) jest w rozsypce. Białoruś znajduje się w rosyjskiej strefie wpływów (nie odgrywa roli na międzynarodowej szachownicy), zaś wszystko wskazuje na to, że Niemcy pozostawiły samą sobie (Rosji) Ukrainę (swojego naturalnego sprzymierzeńca). W takiej sytuacji status Polski jest bardzo niepewny. Brak wspomnianego "bufora" (Litwa jest zbyt małym krajem) naraża Polskę na szantaż potężnych sąsiadów. Członkostwo w UE daje nam gwarancje stabilnych kontaktów z Zachodem, związki instytucjonalne z Niemcami, możliwość brania udziału w unijnym procesie decyzyjnym i...czas. Tak niezbędny, aby UE (oby!!) zadziałała w charakterze "inkubatora" dla Polski. O co w tym chodzi? W ramach UE, przy konieczności (i to ostrego!) pilnowania przez Niemcy swoich interesów w Polsce, paradoksalnie, zyskujemy czas na samodzielną przebudowę - przy braku "samowolnego" rosyjskiego czynnika. Tym samym przestając być "elementem przetargowym" zyskujemy spokój - i tutaj wiele będzie zależeć od polskich elit (przyszłych, nie obecnych post-soc-aparatczyków). Ryzyko istnieje, ale myślę, że korzystniejsze okoliczności się już nie powtórzą ... (szansą jest dla nas wspólny rynek i stabilizacja - konieczna dla przedsiębiorczości, ceną zaś jest część unijnych przepisów, które krępują tamtejszy rynek, choć wiele wskazuje, ze zajdą w tej materii zmiany, np. odwrót od interwencyjnej polityki rolnej podyktowany jest zwykłym "instynktem samozachowawczym" Unii).

Zarzut 6 - Oświadczam, że nigdy nie należałem ...

... i nie należę do osób, które zadowalałby jakikolwiek ochłap z jakiegokolwiek stołu (nawet brukselskiego). Nie zakładam także konieczności podporządkowania Polski jakiemukolwiek Państwu obcemu. Uważam się natomiast za realistę, to fakt. W związku z tym żywię pogląd, że Polska jest krajem zbyt słabym, biednym, niestabilnym, pozbawionym silnych elit i "poranionym społecznie", aby mogła sobie pozwolić i była w stanie prowadzić politykę mocarstwową w swoim regionie - a w razie pozostania poza UE zajdzie niestety taka konieczność.

Teoretycznie mógłbym się poczuć urażony niektórymi słowami P.Skrzyneckiego, ale ufam, że nieumyślnie użył tak niefortunnych sformułowań pod moim adresem.

Podsumowanie

Tak, Polska jest istotnie krajem ludzi obrotnych i nawykłych do walki z okupantami. Marzeniem moim jest, aby ta druga cecha została w Polakach "uśpiona" w wyniku braku konieczności jej używania. Jest ona bowiem powodem braku szacunku do Państwa i Prawa. Polacy przyzwyczaili się bowiem do długotrwałego funkcjonowania w warunkach skrajnych, co ma dzisiaj fatalne skutki w normalnej rzeczywistości. Brak więzi ze swoim Państwem prowadzi często do anarchizacji życia społecznego. I nie chodzi tutaj o złe polskie prawo (np. podatkowe). Istnieje tylko jeden idealny system prawa stanowionego na świecie jaki znam : 10 przykazań. Wszystkie pozostałe noszą brzemię niedoskonałości ich twórcy - człowieka. Argument o "złym prawie" to wymówka (co nie znaczy, że polskie prawo nie wymaga wielu korekt).

I ostatnia kwestia. Odniosłem wrażenie, że P.Skrzynecki pisał swój tekst w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego. Pragnę Go zapewnić, że uważnie i z dużą dozą wnikliwości czytam gazety i oglądam TV.

Tomasz Laskowski





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


Stowarzyszenie KoLiber



Zbiór tekstów
o UE

Czytelnicy
"SP" o UE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię