Strona główna

Na usługach systemu

Za czasów komuny przed 1989 r. szkoły w Polsce wykorzystywane były do propagowania ideologii komunizmu. Od początku lat 90-tych nachalnie propaguje się w szkołach Unię Europejską i jej wersję socjalizmu.

Przeciwnicy UE - zwłaszcza ci, którzy nie darzą szczególną atencją wolnej przedsiębiorczości - otrzymują od rządu namacalny argument. Szkoły trzeba trzymać jak najdalej od wpływów władzy. Na naszych oczach we wszystkich typach państwowych placówek oświatowych uprawia się prounijne pranie mózgów młodych ludzi. Rodzice, zwłaszcza uniosceptycy,

są praktycznie bezradni.

Edukacja to podstawowe i zarazem potężne narzędzie oddziaływania na świadomość uczniów. Oddanie go w ręce rządu owocuje wychowywaniem zaprogramowanego (zgodnie z programem ministerstwa i kuratorium a nie np. wizją rodziców) określonego typu człowieka. W tym przypadku chodzi o wychowanie sobie młodych, może czasem nawet zupełnie bezkrytycznych, sympatyków UE. No bo, program rządu, programem szkoły... Za komuny funkcjonowało hasło: "Program partii, programem narodu", co oczywiście obejmowało "wiedzę" przekazywaną w szkołach.

Edukacja prounijna pojawiła się w polskich placówkach oświatowych już na początku lat 90-tych. Obecnie, zgodnie z ustaleniami państwowych władz oświatowych już w gimnazjum 100 proc. uczniów ma się uczyć o UE w ramach tzw. ścieżki międzyprzedmiotowej (np. na lekcji wiedzy o społeczeństwie, historii i geografii). Z kolei w szkołach ponadgimnazjalnych "unijną ścieżką" prowadzonych jest ok. 75 proc. młodzieży. Są to uczniowie liceów i techników (a więc ta grupa młodych ludzi, z której pochodzić będzie przyszła elita kraju). Pozostałe 25 proc. młodzieży - uczniowie szkół zawodowych - winno się spotykać z Unią Europejską bez obowiązywania specjalnej ścieżki międzyprzedmiotowej. Unijni propagandziści odnieśli - także na terenie szkół - pewien istotny sukces.

Dokonali zawłaszczenia

słowa "Europa" - "europejski". Posługując się nim namiętnie, mają w rzeczywistości na myśli "Unię Europejską". Doszło nawet do tego, że w dyskusjach radiowych czy telewizyjnych unioentuzjasta potrafi powiedzieć przeciwnikowi UE: "to Pan jesteś przeciwko Europie". A przecież bycie przeciwnikiem Unii Europejskiej nijak się ma logicznie do kretyńskiego, skrzętnie wytworzonego redukcjonistycznego zarzutu o byciu "przeciwko Europie" (równie dobrze można by zarzucać komuś, że jest przeciwnikiem Antarktydy albo Oceanu Spokojnego, bo ukazuje zagrożenia dla przyrody, która się tam znajduje). Europa jako kontynent z własną historią, dorobkiem materialnym, kulturą czy religią to jedno. A Unia Europejska jako współczesny projekt polityczny - odgrzewający u siebie swoją wersję socjalizmu - to drugie.

Podobna manipulacja dokonywana jest w szkołach, które mają realizować program tzw. "edukacji europejskiej" (np. w roku szkolnym 2002/2003 na terenie woj. wielkopolskiego jest ona objęta szczególnym nadzorem pedagogicznym ze strony kuratora). W rzeczywistości chodzi o informacyjno-propagandowe nauczanie o Unii Europejskiej. Podstawowe zadanie "edukacji europejskiej" w szkołach doskonale pointnuje tytuł VIII Ogólnopolskiej Sesji Pedagogicznej, która odbyła się w Warszawie u progu obecnego roku szkolnego: "Rola polskiej szkoły w ogólnonarodowej edukacji o Unii Europejskiej". Wystarczy dodać, że specjalnym gościem sesji był... Sławomir Wiatr, pełnomocnik ds. informacji (ha!) o Unii Europejskiej.

Polski socjalistyczny system edukacji o Unii Europejskiej jest częścią większej całości. Przypomina o tym przygnębiającym fakcie np. uczestnictwo Polski w Konferencji Europejskich Ministrów Edukacji, w których biorą udział także przedstawiciele Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego (ostatnia, VI KEME odbywała się w Bratysławie w dn. 16-18 czerwca 2002 r., poprzednie: Warszawa, Praga, Budapeszt, Bukareszt, Ryga). Celem tych spotkań, jak łatwo się domyślić, jest po tysiąckroć powtarzane: pogłębianie współpracy na rzecz integracji europejskiej.

Specjalną rolę propagandową w szkołach na rzecz Unii Europejskiej pełnią

szkolne kluby europejskie.

Mecenat nad nimi sprawuje Centrum Informacji Europejskiej Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, co ostatecznie wyjaśnia charakter klubów (choć mówi się o upowszechnianiu wiedzy o Europie, tak naprawdę chodzi o Unie Europejską). SKE z różnych miast Polski mają nawiązywać współpracę z Regionalnymi Centrami Informacji Europejskiej. UKIE powołał takich ośrodków 35 - w obecnych i niektórych byłych miastach wojewódzkich.

Szkoła, która założy u siebie SKE wysyła ankietę zgłoszeniową do Centrum Informacji Europejskiej UKIE. Obecnie we wszystkich typach szkół funkcjonuje ok. 1800 klubów propagujących UE wśród nauczycieli i uczniów. Kluby organizują swoje zjazdy regionalne (np. 15 listopada br. odbyło się w Poznaniu III Wielkopolskie Forum Klubów Europejskich, 9 października br. Świętokrzyskie Forum Szkolnych Klubów Europejskich). Na dzieci i młodzież czekają unijne programy edukacyjne "Młodzież 2000" czy "Sokrates", w ramach których dochodzi do wymiany miedzy szkołami z różnych krajów.

Urząd Komitetu Integracji Europejskiej przygotowuje kolejny program propagandowy zatytułowany "Moja szkoła w UE", który już wprost ukazuje, gdzie znajduje się miejsce młodych ludzi. Dodatkowo UKIE rozpoczął w październiku br. specjalne kursy dla opiekunów szkolnych klubów europejskich. Jest chyba oczywistym, że urzędnicy z Komitetu nie szkolą tam nauczycieli na temat unijnego sceptycyzmu.

Szkolne kluby europejskie, które w rzeczywistości powinny się nazywać szkolnymi klubami Unii Europejskiej, zachęcane są do nawiązywania kontaktów z organizacjami propagującymi w Polsce brukselskiego Brata, np. Polską Fundacją im. Roberta Schumana, Polską Radą Ruchu Europejskiego, punktami informacji europejskiej przy samorządach czy wręcz przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w Polsce. Kontakt z powyższymi instytucjami owocuje odpowiednimi seminariami, szkoleniami, warsztatami, konferencjami, wyjazdami - tzn. stosowną obróbką ideologiczną. A wszystko po to, by zadbać o odpowiedni i pożądany przez uniokratów stan umysłów młodych ludzi, którzy poza Unią Europejską nie maja widzieć "Bożego świata". Polski system oświatowy jest współcześnie

na usługach

nowej politycznie poprawnej idei - promowania za wszelką cenę Unii Europejskiej i jej wizji Starego Kontynentu. Jest to możliwe tylko dlatego, że szkoły są państwowe, włączone w finansową zależność od pieniędzy budżetu. A pieczę nad ich linią programową sprawują samorządy, kuratoria, ośrodki metodyczne, departamenty i ministerstwo.

Od 1991 r. Polska bierze udział w Europejskim Konkursie Szkolnym "Europa w szkole". Podczas podsumowania XI edycji tego propagandowego konkursu, 7 maja br., prezydent Aleksander Kwaśniewski zwracając się do jego uczestników, wyraził pragnienie, że głos młodzieży w dyskusji przed referendum w sprawie wejścia do UE będzie bardzo donośny, gdyż "perspektywa Unii to wasza perspektywa, perspektywa młodego pokolenia". O to, to. O to właśnie chodzi w całej tej "edukacji europejskiej", w akcjach pod tytułem "szkole kluby europejskie" i konkursach z "Europą" w tle. Młodzież ma widzieć tylko jedną perspektywę - Unii Europejskiej i odpowiednio zagłosować podczas referendum. Poddana praniu mózgu ma postępować zgodnie z propagandowym hasłem - mówimy: Europa, myślimy: Unia Europejska.

Wśród przeciwników UE związanych z Radiem Maryja czy Ligą Polskich Rodzin jest wiele osób, które sprzeciwiają się prywatyzacji szkół, sprzeciwiają się wyrwaniu raz na zawsze placówek oświatowych z łap rządu. Prounijny trening, jaki od lat przechodzą młodzi ludzie w państwowych szkołach, powinien być poważnym ostrzeżeniem. Bo po wejściu do Unii Europejskiej z pewnością pojawią się kolejne etapy postępowego treningu świadomości rodem z Brukseli.

Sklepy zostały w Polsce sprywatyzowane i funkcjonują doskonale. Szkoły nie zostały sprywatyzowane, więc niech się nikt nie dziwi, że bez najmniejszych przeszkód hula w nich prounijna propaganda. A przecież stan ludzkich umysłów i serc jest ostatecznie ważniejszy niż stan półek sklepowych .

Dariusz Hybel





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


Stowarzyszenie KoLiber



Zbiór tekstów
o UE

Czytelnicy
"SP" o UE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię