Strona główna

Rachunek wychodzi mi "na plus" dla RP


Poniższy artykuł stanowi moją polemikę z wcześniejszymi wypowiedziami pp.
Dariusza Zaniewskiego Potrzebna jest całkowita liberalizacja gospodarki
Pawła Skrzyneckiego Można być bogatym bez Unii Europejskiej




1. Casus "piejącego koguta". Wspaniały, barwny i (co najważniejsze) śmieszny opis roli tego skądinąd pożytecznego zwierzęcia bardzo mi się podobał. Jeżeli p.Zaniewski z tonu mojej wypowiedzi odczytał jednak bezrefleksyjne samozadowolenie - mylił się. Sprawa akcesji Polski do UE nie jest dla mnie wcale tak jednoznaczna, staram się nadal ważyć "za" i "przeciw" - faktem jest jednak, że ten rachunek zawsze wychodzi mi na plus dla RP (abstrahując nawet od kwestii "płatnika netto"). Ale o tym poniżej...

2. Liberalizacja. Wszystko na ten temat już w zasadzie napisałem. Nie lubię się powtarzać, więc ostatni raz : W UE ogólnie gospodarka (konkretne sektory) jest już w znaczącym stopniu zliberalizowana, a zanosi się na duże zmiany w ramach tzw. przedsiębiorstw użyteczności publicznej (które istniały niejako "od zawsze" w formie komunalnej i dalej część z nich takimi pozostanie, ale w celu wyeliminowania często szkodliwych monopoli jest nacisk i konkretne działania w celu prywatyzacji wielu z nich zgodnie z zasadą konkurencji). Zresztą można się samemu o tym przekonać, obserwując debatę np.w Irlandii na ten temat (tutaj paradoksalnie zachęcam do posłuchania czasem Radia Maryja - tam ten temat był poruszany, ale nie tylko tam).

3. Procesy. Postulat "całkowitej liberalizacji" w rzeczywistości jest...całkowicie niejasny. Co to znaczy : "całkowita liberalizacja"? Poza ogólnie słusznym poglądem o optymalności wolnego rynku, nie wiem, co to miałoby oznaczać? Czy w krajach UE nie obowiązują kodeksy cywilny, handlowy (systematyka zależna od konkretnego państwa) ? Czy wyrugowana jest z tamtejszych gospodarek zasada swobody umów, wolności działalności gospodarczej, ochrony prawa własności, jawności życia gospodarczego ? Wręcz przeciwnie. Zamiast operować tego typu banalnymi "roszczeniami" może tak porozmawiać o konkretach ? Liberalizacja telekomunikacji? Ma miejsce. Energetyki. Z oporami, ale postępuje i jest przesądzona. Usług? Handlu? Rynków kapitałowych? Ależ proszę bardzo! No tak, ale ja wiem o co p.Zaniewskiemu chodzi. Jemu chodzi o np. normy sanitarne, działalność w dziedzinie rozmaitych koncesji i zezwoleń. Co do pierwszego - zgodzimy się chyba wszyscy, że tego typu regulacje istnieć powinny, biorąc pod uwagę specyfikę np.handlu żywnością (anonimowość, wielu posredników, charakter towaru, ochrona zdrowia i życia anonimowego konsumenta). Co do koncesji i zezwoleń - dam głowę (chociaż?:) , że 90 % piszących na tym forum nie zna różnicy pomiedzy tymi dwoma konstrukcjami prawnymi...A są to dwie rózne rzeczy wymieniane niesłusznie jednym tchem. Jasne - nikt nie uzna za sensowne koncesjonowanie handlu chlebem, marchewką czy samochodami. Ale już handel odpadami, bronią - nie jest tym samym. Tutaj trochę "spokojnego spojrzenia" nie zaszkodzi...

4. Akcyza. Akcyza na alkohol jest dobitnym przykładem na to, że i nasza "władzuchna" zasiadła może w końcu do lektury podręcznika ekonomii i...na razie eksperymentuje. Jak małe dziecko, które zaczyna budować Lego wg instrukcji i nagle zauważa, że wychodzi mu to, co jest na rysunku.........Może coś z tego będzie, ale bez reformy finansów publicznych (zmianie struktury) będą problemy (chyba, że ...UE to wymusi, pisałem już o tym).

5. JKM. Pan Korwin-Mikke jest żadnym politykiem. Słabiutko zna prawo, ale dosadnie się na ten temat wypowiada. Poza tym sympatyzuje (albo szuka usilnie elektoratu) z anarchistami (anarchokapitalistami) - co mnie dziwiło kiedyś, ale już mnie mało obchodzi. Dobry felietonista (kiedy nie obraża np.niepełnosprawnych). I tyle.

6. Sprawa definicji. Obydwie ("ekonomiczną" i prawną") stworzyłem tylko na użytek własnego tekstu. Nie istnieje jedna, oficjalna "prawna" definicja wolnego rynku.

7. Niezrozumienie. P. Skrzynecki pisze o swoistym "zamotaniu" w związku z moim stwierdzeniem na temat "zakresu nieskrępowanej gry popytu i podaży"...?Usprawiedliwia go to, że, jak przypuszczam, ma mały kontakt z prawem. A szkoda, bo gdyby na ekonomii (bez obrazy - wnioskuję po stanie wiedzy swoich znajomych z UG) porządnie "przemielono" taki kodeks cywilny, wiedziałby, o co mi chodziło... A o co? Prosty przykład : jeżeli dwie osoby zawierają umowę np. wywozu śmieci, to gdzie te śmieci są wywożone ? Na podwórko sąsiada? Nie - na specjalne wysypisko...Tak więc strony nie mogą się prawnie umówić, że np. wywrotka wysypie odpady na następnej przecznicy, prawda? I to jest właśnie zakres tej "nieskrępowanej gry popytu i podaży"!!! Albo Pan X zamierza założyć fabrykę podeszw. Kupuje więc działkę o powierzchni 1000 m.kw. w środku osiedla domków jednorodzinnych - w sam raz na działalność. Nie rozpocznie jednak działalności, bo np. odpady i wyziewy zagrażają zdrowiu i życiu mieszkańców. Po prostu - chodzi o ochronę praw i wolności ogółu i każdej jednostki z osobna. To jest ten zakres gry popytu i podaży. Jeżeli zaś piszę o sporze, co do wspomnianego "zakresu" - to chodzi mi o dyskusję na temat np.handlu narkotykami, bronią. To przecież kwestie kontrowersyjne (choć jest i popyt i podaż...).

8. "UE-królestwo cwaniactwa". Ech, żeby wszystko było takie proste, jak pisze p.Skrzynecki. Rozumiem, że jest taki mityczny kraj, gdzie wszystkie te "grzechy władzy" nie występują...Ten kraj nazywa się "Virtual State by P.Skrzynecki", niestety...Polsce potrzebne jest państwo minimum? Po pierwsze, niech p.Skrzynecki zdefiniuje to mityczne "państwo minimum"...Polsce zaś potrzebny jest:

  • podatek liniowy w przedziale 14 - 18 %
  • o ile to możliwe - obniżka VAT docelowo do 15 %
  • etyka urzędnicza na poziomie USA lub Niemiec
  • restrukturyzacja przemysłu cieżkiego i uwolnienie w ten sposób środków budżetowych
  • liberalizacja telekomunikacji (już niedługo) i energetyki
  • inwestycje infrastrukturalne (w ramach środków UE, bez dyscypliny współfinansowania żaden rząd długo jeszcze się nie zdecyduje (niestety)

9. Szwajcaria i Hong-Kong (c.d.). Tak, poza UE można być bogatym. W UE także można być bogatym. Szwajcaria to państwo, które miało, ma i będzie mieć DIAMETRALNIE inną sytuację gospodarczą, międzynarodową i geopolityczną od Polski. Nie musi wstępować do UE. Polska gospodarczo powinna, geopolitycznie zdecydowanie powinna. Hong-Kong ma ten komfort, że uzyskał dzięki Brytyjczykom specyficzny status w ramach Chin. Zbyt dużo międzynarodowych interesów się tam krzyżuje i tyle. Ale jak się to ma do Polski ? Cóż, ciężko jest dyskutować o delikatnej pajęczynie geopolityki z kimś, kto jest w stanie beztrosko wypowiedzieć pogląd : "...nie rozumiem, czemu Pan Laskowski skazuje Polskę na to, żeby walczyły o nią mocarstwa...". Potem pada propozycja trójstronnego "turnieju"...Panie Skrzynecki - błagam...Przecież musi Pan znać najnowszą (ale i XVIII -wieczną) historię swojego kraju...Polska to w tej chwili "liliput" międzynarodowy - sytuacja jest lepsza niż w miedzywojniu, ale dynamicznie zmienia się na naszą niekorzyść...Jako lekturę obowiązkową zalecam "Między Niemcami a Rosją" Bocheńskiego. Ta klasyka wiele wyjaśni... Bylibyśmy szanowani poza UE - tak, ale pod warunkiem, że mielibyśmy chociaż jedną głowicę nuklearną!!! Widzi Pan taką mozliwość, p.Skrzynecki?!?!? Ja na razie nie... Nie chodzi mi tutaj o "strachy" - ale dla rozwoju gospodarczego niezbędne są spokój i stabilizacja. A tych nam brakuje póki co...

Rekapitulując...

UE to zarówno Irlandia jak i Grecja. Ciężko dziś powiedzieć, gdzie znajdzie się Polska na tej "skali". Mam osobiście nadzieję, że możliwie blisko Irlandii...

Tomasz Laskowski





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


Stowarzyszenie KoLiber



Zbiór tekstów
o UE

Czytelnicy
"SP" o UE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię