Strona główna


Komentarz tygodnia
Pytania o rząd...

Rząd Kazimierza Marcinkiewicza nie ma łatwego zadania. Przede wszystkim jest on zakładnikiem rozbujanych obietnic wyborczych składanych bez opamiętania przez polityków PiS-u w kampanii wyborczej. Ale nie to jest chyba najgorsze... O ile bowiem obietnic można po prostu nie wypełnić, zasłaniając się obiektywnymi trudnościami, o tyle bycie zakładnikiem "Samoobrony", PSL-u, czy Ligii Polskich Rodzin, takie proste, dla rządu mniejszościowego, do zignorowania już nie jest. Roman Giertych, co do rozsądku którego można było mieć jeszcze odrobinę nadziei, wypalił z becikowym po 1000 zł za każde urodzone dziecko. Jeśli to ma być warunek poparcia rządu Marcinkiewicza przez LPR, to można sobie wyobrazić, jakie warunki postawi "Samoobrona".

Na tym etapie rząd może oczywiście obiecać wszystko, i "Samoobronie" i PSL-owi, i LPR-owi, byleby tylko uzyskać większość podczas głosowania nad swoim być albo nie być. Pytanie tylko, co potem? Jak ma, w takich warunkach, wyglądać rządzenie? Jeśli rząd Marcinkiewicza zamierza dumnie wcielać w życie socjalizm, to nawet nie ma o czym mówić i nad czym się zastanawiać. Zresztą, co gorsza, wtedy pewnie taki rząd poparcie by miał. Gorzej jednak (przy czym, dla Polski oczywiście lepiej!), jeśli PiS-owski rząd zechce rzeczywiście dokonać zwrotu w podejściu do gospodarki i jeśli z realizacją składanych socjalnych obietnic będzie się "ociągał". Czy wówczas zdoła się on dłużej utrzymać?

Premier Kazimierz Marcinkiewicz, w swoim krótkim przemówieniu, tuż po zaprzysiężeniu rządu w dniu 31 października br., powiedział, że aby program naprawy państwa zrealizować, "aby zdjąć niepotrzebne ciężary i zwrócić państwo obywatelom potrzeba wielkiego wysiłku i trudu". Słowa te brzmią bardzo ciekawie... Pytanie tylko, jakie ciężary ma na myśli premier... Jeśli chodzi mu o "niepotrzebne ciężary", jakie państwo wzięło na swoje barki, podczas gdy mogliby się zajmować nimi sami obywatele, to jest to stwierdzenie jak najbardziej słuszne. Jeśli przez "oddanie państwa obywatelom" rozumieć należy oddanie im tych kompetencji, które państwo kiedyś - w przekonaniu, że zrealizuje je lepiej - obywatelom skradło, to również jest to stwierdzenie jak najbardziej słuszne. Oznaczałoby to, ni mniej ni więcej, tylko zwrot zawłaszczonych przez państwo jakichś (jeszcze nie wiemy jakich) obszarów wolności. Szkoda, że nikt, jak dotąd, nie zwrócił uwagi na te słowa premiera i nie poprosił go o bardziej precyzyjne wyjaśnienia.

Z moją, być może błędną, bądź zbyt optymistyczną, interpretacją słów premiera korespondują, póki co, jego zapowiedzi likwidacji wielu agend rządowych, ograniczenia biurokracji i redukcji przywilejów urzędniczych. Dobrym sygnałem, dającym choć cień nadziei na realizację tych słusznych planów premiera, jest przeprowadzona likwidacja urzędu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn (czy jak to się tam zwie...). Premier zapowiada także uproszczenia procedur w zakładaniu firm, a także znaczne ograniczenie liczby obowiązujących w Polsce koncesji.

Czy socjalne, nieformalne zaplecze rządu, w postaci "Samoobrony" i LPR-u, poprze realizację takiego programu? I czy premier Marcinkiewicz już na samym początku nie popełnił błędu i nie skazał swojej misji na niepowodzenie mianując ministrem finansów ekonomistkę, dla której zwiększene deficytu budżetowego o 1 mld zł (na "wsparcie nauki") to "nic takiego"?

Cóż, dopiero czas przyniesie odpowiedź na te wszystkie pytania...

Paweł Sztąberek
(7 listopada 2005)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Wśród autorów tekstów
m.in.:

Ludwig von Mises
O.Robert Sirico
Lawrence W. Reed
Doug Bandow
Walter Block
Donald K. Jonas
Burtom Folsom
Alan Levite
Paul A. Cleveland
Hans F. Sennholz
Albert J. Nock
Dwight R. Lee
Michael Novak

PAFERE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię