Strona główna


"Nasi przyjaciele z PO"*

Polemika do artykułu Tomasza Pąpki - Mały premier z Krakowa

Na samym początku chciałbym sprostować założenia mojego poprzedniego artykułu. Otóż nie miał on być polemiką w ścisłym sensie tego słowa. Był on komentarzem do felietonu p. Tomasza Pąpki - Po co nam program?, dlatego był napisany w sposób emocjonalny i nie odnosił się do całości, a do jednej konkretnej sprawy. Tym niemniej skoro redaktor Strony Prokapitalistycznej uznał go za odpowiedni do opublikowania i poprosił mnie o doszlifowanie tekstu od strony gramatycznej, starałem się nie zmieniać wypowiedzi, by nie zatracić tegoż wydźwięku, który skłonił pana redaktora do umieszczenia go na stronie internetowej.

Dlatego proszę p. Tomasza Pąpkę, aby nie był dla mnie tak ostry w swoich osądach. Skoro jednak rozpoczęliśmy ten dyskurs polityczny odpowiem teraz z miłą chęcią. Wpierw jednak przeproszę za błędnego linka - pewien złośliwy chochlik musiał się zaczaić pod moją nieuwagę i dokonać tej subtelnej zamiany.

Odpowiadam p. Tomaszowi Pąpce...

Przywołał pan ostatni sezon wyborczy i opisał dość jednostronnie działania pana Rokity. Piszę "jednostronnie", choć może powinienem napisać po prostu "negatywnie". Niemniej przyjrzyjmy się sprawie z bliska. Przełożenie rokowań z woli obu stron (a nie tylko, jak pan pisze, jako wyczyn niedoszłego premiera z Krakowa) na czas po wyborach prezydenckich uważam za posunięcie właściwe i, nawet, odpowiedzialne, a to z trzech powodów. Po pierwsze potrzebna była dłuższa chwila, by (i nikt tu tego nie ukrywa) PO ochłonęła po porażce wyborczej - partia ta przegrała właściwie pewną partię i wielu z jej działaczy nie potrafiło w to uwierzyć. Po drugie potrzebny był czas, by PO wyjęło wreszcie ów nóż, który aż po rękojeść zatopił jej w plecach PiS. Przypomnę, że przed wyborami obie te partie szły do wspólnej władzy jako przyjaciele i, jak się powszechnie podejrzewa, obie partie zawarły sojusz (choć może lepiej by tu mówić o "sztamie") przeciwko postkomunistom z SLD, stąd działanie pana Miodowicza, stąd tak zaciekły atak na Cimoszewicza. W pewnym momencie, gdy zaczęły wychodzić różne kłamstwa tegoż pana, gdy wreszcie była najprawdopodobniej jedyna w swoim rodzaju szansa zepchnięcie SLD za próg wyborczy 5%, gdy zaczęła być widoczna szansa odsunięcia widma ośmiornicy PZPR już na zawsze poza kręgi ściśle decyzyjne, PiS postanowił również zaatakować. Z tą tylko różnicą, że nie słaniającą się, poobijaną i zamroczoną lewicę, a swoich byłych przyjaciół. To Prawo i Sprawiedliwość jako pierwsze wyemitowało reklamówkę znikających pod naporem podatku liniowego produktów żywnościowych z legendarnej już lodówki - PO z pewnością osłupiało. Gdy pojawiły się maskotki (jak pamiętam, to chyba był kot Sylwester) i smutne twarze tej pamiętnej rodziny, PO prawdopodobnie nie potrafiło zrozumieć, co się dzieje. Potem pojawił się pan Kurski i zaczął opowiadać, jak to standardowa polska rodzina wydaje na jedzenie i lekarstwa co najmniej 60% swoich dochodów (a emeryci to już prawie 90%) i przy systemie podatkowym 3x15% będą umierać z głodu, chorób i wycięczenia. Pomieszało mu się tylko nieco w główce, bowiem statystyki są odpowiednio rzędu około 32% i 46% (mogło mu się pomylić, w końcu prosty chłop z Gdańska), ale PO była tak ogłupiała, że nawet nie potrafiła zareagować. Zaczęła zachowywać się wtedy jak dziecko, które zostawiono przez przypadek w samolocie do Kazachstanu. Dodatkowo pojawił się ponownie pan Kurski i ugryzł PO jeszcze raz, tym razem zaatakował dziadka Tuska, który według jego informacji miał być ochotniczym i lojalnym żołnierzem armii niemieckiej. Nie ważne było, że ów przedwojenny działacz polskich organizacji patriotycznych jak wielu Kaczubów został siła wcielony do Wermachtu, skąd uciekł do polskiej armii na zachodzie, na potwierdzenie czego okazało się, że są nawet dokumenty w Berlinie. W końcu nieważne czy ktoś ukradł, czy jemu ukradziono, ważne, że był zamieszany w kradzież. Po tym PO musiało się otrząsnąć, to były ciężkie słowa i oskarżenia, które zabolały i zrobiły wiele krzywdy. Nie jest prawdą, że słowa nic nie ważą - w polityce, jak w życiu, słowa mają swoją wartość i energie. Platforma poczuła się niepewnie, stąd teraz takie ostrożne działania. No i ostatni powód, przecież wiele ustaleń międzypartyjnych miało zależeć od tego, kto wygra te drugie wybory, jak choćby ów nieszczęsny marszałek, którego miała posiadać partia przegrywająca wybory prezydenckie.

Gdy niedoszły premier usiadł do stołu rokowań, gdy zaczęły się toczyć rozmowy z pewnością było trudno. PO oszołomiona porażką i bezpardonowymi atakami przedwyborczymi PiSu nie widziała właściwie jak ma postępować, stąd jej dziwny upór przy wielu mało ważnych kwestiach, częste przeciąganie sprawy i jakby granie na zwłokę. Ale PiS uskrzydlony podwójnym zwycięstwem zaczął naciskać i żądać, coraz więcej i więcej, zaczął stawiać kolejne warunki. Owszem Platforma bierze ministerstwo finansów, ale ma w nim realizować politykę PiSu, czyli po prostu- "My będziemy sobie tworzyć różne komisje i CBA, a wy będziecie nam na to znajdować pieniądze... no i zapomnijcie o 3x15%", czy to w porządku? "Oczywiście, że Rokita miał wziąć MSWiA, ale to my wygraliśmy i my sobie weźmiemy, co tam wcześniejsze ustalenia." Czy tak nie było? Tym niemniej zaczęła się w bólach rodzić ta koalicja, jednym z podstawowych założeń było, że przegrana partia bierze marszałka. Gdy PO wystawiło Komorowskiego okazało się, że jest on nieodpowiedni, bo ponoć dużo krzyczał na PiS i marszałkiem zostaje M. Jurek, jeden z bardziej stronniczych marszałków polskiego sejmu. Jednak czy Ziobro nie obrzucał gnojem Platformy i Tuska? Chlapał równo. Jednak PO tego nie oprotestowało, bo każda partia wystawiała swoich ludzi - takie były ustalenia. Czy, ostatnio, Giertych nie był przez pewien czas wrogiem numer jeden PiSu? Jednak został wicepremierem, więc co stało na przeszkodzie, by Komorowski został marszałkiem? Niesiełowski odpadł w senacie, ponownie wbrew ustaleniom. Poobijane PO nie wierzyło własnym oczom - skoro PiS łamie ustalenia w sprawach podstawowych, to jak będzie potem? Odeszli od stołu. Osobiście zrobiłbym to samo. Pan by nie odszedł?

Piękne listy... czy one były piękne to chyba nie mnie oceniać, wiem jedno, stanowiły one wyraźny dowód TENDENCJI myślenia strony PO i PiSu, w jednym przypadku kwestia była, by iść naprzód, w drugim by się zatrzymać, a nawet cofnąć, chciałem na to zwrócić uwagę. Co do linku, ja trafiłem na stronę Kolibra... i no przepraszam, ale pomimo paru dziwnych torów myślowych, nie widzę, żeby ta strona była przesiąknięta socjalizmem, zwłaszcza biorąc pod uwagę istniejący tam link do Strony Prokapitalistycznej. Zaznaczam jednak, że nie przeczytałem całości od początku do końca.

Co do problemu rozliczenia z komuną... jestem za całkowitą lustracją. Wydaje mi się, że niezłym pomysłem byłoby zamieszczać w Internecie teczki każdej osoby wraz z jej pisemnym wyjaśnieniem, co do zawartości i ustosunkowaniem się na dany temat. Całkowita jawność i transparentność. Czy Niesiołowski był agentem nie wiem, warto jednak przypomnieć, że ma w swoim dorobku wiele działań anty-komunitycznych, a jego partia postuluje również za całkowitym odkryciem kart przeszłości. Pamiętajmy też, że zakładano teczki ludziom inwigilowanym, ale nie zwerbowanym. Co więcej SBecy mieli w zwyczaju kłamać w teczkach mówiąc o osobistym pozyskaniu informacji, podczas gdy zdobyli ją poprzez np. podsłuch (wiązało się to z większym prestiżem i większymi pieniędzmi). Nie chcę tu bronić Niesiołowskiego, ale, stety lub też i nie, to, że ponoć był on agentem o kryptonimie Leopold nie jest żadnym dowodem - dopóki nie zobaczymy jego teczki niczego nie możemy być pewni.

Program UPR z pewnością dokładnie przestudiuję, ale potrzebuję czasu, póki co wydaje się być ciekawy, choć brakuje mi tam więcej wyjaśnień - szczególnie w dalszej części tekstu. No i mam nadzieje, że jednak będzie pan dalej przychylny PO, wydaje mi się, że na obecnej scenie polskiej aktywnej polityki, to jedyna sensowna propozycja.

Andrzej Sokolnicki
(31 lipca 2006)

*Powyższy artykuł odzwierciedla wyłacznie poglądy Autora

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Pozostałe artykuły tej polemiki:
Tomasz Pąpka - Po co nam program?
Andrzej Sokolnicki - "Reformatorski" Rokita i "zachowawczy" Kaczyński
Tomasz Pąpka - Mały premier z Krakowa





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Wśród autorów tekstów
m.in.:

Ludwig von Mises
O.Robert Sirico
Lawrence W. Reed
Doug Bandow
Walter Block
Donald K. Jonas
Burtom Folsom
Alan Levite
Paul A. Cleveland
Hans F. Sennholz
Albert J. Nock
Dwight R. Lee
Michael Novak

PAFERE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię