Strona główna

Można być bogatym bez Unii Europejskiej

W odpowiedzi na moje zarzuty wobec Pana Tomasza Laskowskiego przedstawione w artykule pt. "Polska to kraj ludzi obrotnych ...", przeczytaliśmy ciekawą, aczkolwiek momentami przypominającą paniczną, obronę swojego jedynie słusznego punktu widzenia. Różnica zdań jest tak duża, że nie starczyłoby mi życia, aby przedstawić pełną polemikę. Skupię się więc na kilku wybranych różnicach w poglądach odnośnie UE, jakie występują między nami .

Spór pierwszy dotyczył definicji "wolnego rynku". Pozwolę sobie zacytować P. Laskowskiego: ".. dobrze - pokuszę się o stworzenie takich dwóch (prawnej i ekonomicznej) definicji. W znaczeniu prawnym (szerokim) Wolnym Rynkiem nazwałbym zbiór pewnych zasad mających swoje odbicie w konkretnych regulacjach prawnych (zasada wolności gospodarczej, poszanowania prawa własności, ochrony praw nabytych i kilka innych). Druga definicja ma charakter wąski (ekonomiczny): Wolny Rynek to wzajemny nieskrępowany kontakt ("gra") popytu i podaży."

Przyznaję, że studiuję ekonomię i pojęcie "wolny rynek" jednoznacznie kojarzę bardziej z Ekonomią niż z Prawem. Nie znam tak dobrze jak P. Laskowski prawa i pierwszy raz spotykam się z taką definicją. Nie wykluczam, że jest ona w pewnych (prawniczych) kręgach akceptowana. Jestem natomiast gotów zgodzić się na drugą definicję podaną przez Pana.

Czytając to co Pan Laskowski pisze, tuż po zacytowanych już definicjach zaczynamy wpadać w lekkie, powiedziałbym, "zamotanie". Dowiadujemy się, że co prawda wolny rynek to nieskrępowana gra popytu i podaży, ale dzisiaj toczy się spór o cyt: zakres i charakter powyższego "nieskrępowanego kontaktu".

Proszę mi wybaczyć, ale nich się Pan zdecyduje czy jest ... świnką morską, czy zwykłą domową. Różnica jest zasadnicza. Albo coś bądź ktoś jest wolny albo nie. Nie można być wolnym w połowie. Pada wobec mojej osoby zarzut o brak logiki w rozumowaniu ... . To samo mogę zarzucić Panu.

A'propos "ideologicznego kwestionowania przeze mnie konstytucyjnych gwarancji istnienia wolnego rynku" mogę powiedzieć tylko jedno. Uważam, że "martwe" prawo,.... jest martwe. Może zabrzmi to trywialnie, ale jeśli nikt nie respektuje danych zasad, to tak jakby ich nie było.

W odniesieniu do kolejnego mojego zarzutu o równości wobec prawa, pisze Pan: "Myślę jednak, że wraz z >>wymieraniem<< starych, często skompromitowanych elit i w Polsce jest szansa na poprawę." Zgadzam się! Szansa jest, ale nie w Unii Europejskiej - królestwie etatyzmu, biurokracji, cwaniactwa i państwa pomocniczego. Polakom nie jest potrzebne państwo socjalne. Im potrzeba państwa minimum, które pozwoli żyć na swój rachunek, nauczy ich dbać o samych siebie.

Kolejny zarzut, ....wobec mojego zarzutu, dotyczył liberalizacji w UE. Był Pan łaskawy polecić dwie pozycje tj. "Prawo Wspólnot Europejskich. Orzecznictwo", oraz "Prawo Europejskiej Integracji". Szczerze mówiąc nie miałem z nimi styczności. Jeszcze nie. Ale obiecuję, że spróbuję dotrzeć do tych źródeł. Nie ukrywam, że oczekuję potwierdzenia mojego punktu widzenia. Niemniej postaram się jednak podejść do tego zagadnienia możliwie bezstronnie.

Następnie Pan Laskowski pisząc o krajach, które podałem jako przykłady, na to że poza UE można żyć, i to dobrze, wydaje się popadać w lekkie "zakłopotanie". Pisze, że w Szwajcarii nie było komunizmu. Zgoda, ale brakuje wyjaśnienia co konkretnie miałoby z tego wynikać. Trafnie zauważa również, że Helweci mają stabilną sytuację gospodarczą i stabilne elity. Dobrze, ale co stoi na przeszkodzie, poza UE, abyśmy również mieli "stabilną sytuację gospodarczą, i stabilne elity"? Podałem przykład Szwajcarii dobrze wiedząc, że jest to kraj bogaty. Nie zmienia to nic. Raczej dowodzi, ze można być bogatym, nie należąc do tzw. "ZJEDNOCZONEJ EUROPY".

Co do drugiego podanego przykładu, mianowicie chodziło mi o Hong-Kong, Pan Laskowski był miły zaznaczyć, że była to kolonia brytyjska. Przepraszam, ale co z tego? Indie i RPA też były takimi koloniami brytyjskimi, a do potęg gospodarczych nie należą.

Przyznam, że czytając to co Pan Laskowski łaskaw był napisać momentami ponosiły mnie emocje i trudno było mi je opanować. Jednak to co przeczytałem o położeniu geopolitycznym Polski, spowodowało ze zacząłem wierzyć w ... owłosione żaby.

Pomogło mi w tym to zdanie: "Polska (szczególnie słaba), ze względu na swoje położenie geopolityczne ma naturalne predyspozycje do odgrywania roli >>piłki<<". A później dowiadujemy się, że: "Rozgrywka toczy się pomiędzy Rosją a Niemcami. Wstąpienie do UE daje Polsce olbrzymi atut : >>pakt z diabłem<<".

Przyznam, że nie rozumie czemu Pan Laskowski skazuje Polskę na to, żeby walczyły o nią mocarstwa? Czemu zamiast meczu Niemiecko-Rosyjskiego nie zaproponuje Pan turnieju Polsko - Niemiecko - Rosyjskiego?

Ja tą samą sytuację geopolityczną widzę zupełnie inaczej. Nasze położenie może sprawić, że nie będą o nas się licytować. Może to spowodować, że inne kraje będą nas szanować. Wydaje się, że nie wstępując nigdzie, moglibyśmy być jednym (na początku słabym) z graczy. Natomiast przyłączając się do "diabelskiej" drużyny, sami pozbawiamy się tej możliwości.

Podsumowując, chciałem zaznaczyć że darzę mojego adwersarza szacunkiem. Chociażby z tego powodu, że szuka logicznych powodów, dla których wejdziemy do Unii. Jest to cenne ... , bo rzadkie. Najczęściej słyszy się opinie, że do Unii musimy wejść, bo ... musimy i już. Pan Laskowski stara się szukać, czy to w geopolityce, czy w prawie (niestety zapomina o ekonomii), jakiś konkretnych przyczyn, czegoś na czym Polska czyli my wszyscy, jako kraj zyskalibyśmy.

Teraz gdy jest niemal pewne, że do Unii Europejskiej wejdziemy pozostaje mi mieć nadzieję, że przeciwnicy naszego wstąpienia do UE mylą się. Że ludzie tacy jak wyżej wymieniony Pan mają rację, i wstępując do piekieł (bo tam mieszka przecież diabeł) uratujemy się przed biedą, narkomanią, dziurawymi drogami i przed niszczeniem lasów. Bardzo chciałbym aby tak było. Ale osobiście wolałbym do nieba ... .

Na koniec, jeżeli uraziłem w jakikolwiek sposób mojego adwersarza, chciałem go przeprosić. Mógł Pan się poczuć urażony moimi zarzutami dotyczącymi ochłapów brukselskich. Przepraszam, ale właśnie takie odniosłem wrażenie.

Paweł Skrzynecki





Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek





Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4

Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail


Stowarzyszenie KoLiber



Zbiór tekstów
o UE

Czytelnicy
"SP" o UE
ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię