Strona główna




Depozyty, rezerwa, NBP...

Poniżej publikujemy polemikę p. Stanisława Chmielewskiego do artykułu p. Wojciecha Czarnieckiego - Komu są potrzebne banki centralne?...

W wyniku akcji medialnej mającej na celu wytłumaczenie trudnej sytuacji wielu państw "kryzysem finansowym", i ja również zwróciłem uwagę na takie zagadnienie jak "kreacja pieniądza", o której chętnie informuje np. portal NBP: http://www.nbportal.pl/pl/cw/prezentacje/prezentacje/mechanizm-kreacji

Temat ten jest ostatnio bardzo popularny również w mediach prawicowych, wolnościowych mających ambicje bycia "głosem rozsądku". Artykuły na ten tematy pojawiły się i w "NCzasie!" i na portalu Strony Prokapitalistycznej

Niestety, we wspomnianych analizach tego problemu, rozsądku wydaje się być bardzo mało.

W rozważaniach autorów często można znaleźć stwierdzenia o oszukańczym wykorzystaniu środków zgromadzonych na kontach "a vista", przy jednoczesnym wychwalaniu lokat terminowych. Nie mam zamiaru obrazić żadnego z autorów, ale czytając tego typu teksty zastanawiam się, czy korzystają oni w ogóle z usług bankowych? Przyjmijmy jednak bardziej dla nich łaskawy scenariusz, że tylko dali się zwieść zwyczajowo przyjętemu nazewnictwu bankowemu. Tak to prawda umowa na prowadzenie rachunku "a vista" różni się od umowy lokaty terminowej, ale jednak różnice te nie są aż tak istotne. Jeżeli utrzymujemy stałe saldo środków na rachunku "a vista" przez rok czasu to zaczyna to przypominać lokatę terminową. Zresztą to jest lokata terminowa! Wprawdzie z terminem zapadalności 1 minuty i automatycznie przedłużanej na kolejny termin, ale co z tego? Czy ktoś powiedział, że czas trwania lokaty terminowej zmienia jej charakter? Z drugiej strony lokaty terminowe można wypowiedzieć przed upływem założonego terminu jej wykupu. Oczywiście traci się wtedy odsetki zgodnie z umową, ale możliwość jest!

Dlatego całe to opowiadanie o lokatach terminowych, rachunkach "a vista" nie ma większego sensu. Klienci banku powierzają mu swoje środki w celu osiągnięcia pewnych korzyści. Tu wachlarz tych korzyści jest troszeczkę zróżnicowany, ale nie to jest tematem tych rozważań. A zadaniem bankowca jest inwestowanie powierzonych środków tak aby mógł wypłacić swoim klientom umówiony procent i samemu zarobić. Oczywiście dodatkowo bankier musi wywiązać się z umowy co do terminu zwrotu powierzonych mu środków. Należy jednak pamiętać, że deponent będzie znów dysponował swoimi pieniędzmi dopiero po ich zwrocie, płatność transakcją bezgotówkową nie zmienia tej zasady. Na tym w skrócie polega działalność bankowa. Opowiadanie o jakiejś cudownej kreacji pieniądza jest zwykłą manipulacją, a jej destrukcyjny wpływ na gospodarkę i inflację - kłamstwem mającym na celu ukrycie prawdziwej przyczyny inflacji czyli wprowadzenie na rynek pieniądza bez pokrycia w zobowiązaniu kredytowym.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz animacji przygotowanej przez NBP. Eksperci bankowi usiłują nas zwieść uwypuklając informację, że to te same banknoty krążą pomiędzy uczestnikami rynku. I co z tego? Banknoty nie są rozróżnialne, czy ktoś z państwa zwraca uwagę na numer seryjny posiadanych banknotów? Oczywiście, że muszą one krążyć pomiędzy uczestnikami rynku - na tym właśnie polega wymiana. Dlaczego w prezentacji nie padła informacja o sumie zebranych przez banki depozytów? Dlatego, że jest ona o 1000PLN wyższa niż suma udzielonych kredytów? Cóż złego jest w fakcie, że banki po zebraniu 28571PLN depozytów udzieliły kredytu na kwotę 27571PLN? Bankowcy musieliby jedynie mieć pewność, że depozytariusze nie przyjdą następnego dnia aby wycofać swoje wkłady, ale takie właśnie założenie jest również zrobione w tej prezentacji. Jak inaczej miałby funkcjonować bank jeżeli nie w ten sposób? Bankowiec zbiera od ludzi depozyty i finansuje z nich inwestycje. To jest właśnie normalna działalność bankowa. Normalna, bo w Polsce wygląda to troszeczkę inaczej. W Polsce poziom kredytów nie ma NIC wspólnego z ilością depozytów a zależy, zgodnie z współczynnikiem wypłacalności, od kapitału własnego banków. Depozyty mają służyć jedynie utrzymaniu odpowiedniej płynności.

NBP stara się nam wmówić, że rezerwa obowiązkowa stanowi jakiś element "polityki monetarnej" prowadzonej przez nasze władze. Gdy tymczasem prawda jest taka, że ta rezerwa spełnia tylko jedną funkcję - jest haraczem nałożonym na bankowców. Wniosek ten staje się oczywisty gdy przeanalizujemy chociażby historię oprocentowania tych środków. Proponuję zacząć od ustawy o NBP z dnia 31 stycznia 89 roku art 31a: "Środki finansowe pochodzące z oprocentowania, o którym mowa w art 31 ust.1 pkt 3, NBP przekazuje Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa".

Czy są jeszcze jakieś pytania?

Stanisław Chmielewski
(11 stycznia 2010)

Skomentuj ten artykuł
(wpisując jego tytuł w temat)

Umieść poniższe bannery na swojej stronie WWW










Webmaster
Copyright 2001, Paweł Sztąberek




Spis Autorów

Komentarz tygodnia

Książki
polecane

Czytelnicy
piszą

1 2 3 4
oooooooooooooooooooooooi
Subskrypcja
Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach na "SP" wpisz swój adres e-mail


Powiadom znajomego o "SP" wpisując jego adres e-mail

ooooooooooooooooooooooooi
Przyślij swoją opinię